Reklama

Zabawa zapustna, że hej!

Już po raz 5. w Czarnożyłach odbyła się ostatkowa biesiada „Przy pączku i faworku”. Jak zawsze, była ona okazją do przedniej zabawy i tego, aby tradycyjnym zapustom stało się zadość.

 

Takie biesiady organizowane są tutaj zawsze w tłusty czwartek. Tak ustaliły i tego się trzymają pomysłodawczynie i główne organizatorki imprezy, członkinie tutejszego Stowarzyszenia „Aktywni Razem”.

W sali Gminnego Ośrodka Kultury, który jest współorganizatorem tych biesiad, bawiło się kilkudziesięciu mieszkańców gminy.

Reklama

- Ale do zabawy zaprosiliśmy też zaprzyjaźniony zespół „Dworzanki” z Mokrska i przedstawicieli Klubu Seniora z Ostrówka na czele z panią Janiną Szczecińską, dyrektor tamtejszego ośrodka kultury - mówi Joanna Kałdońska, dyrektor GOK-u w Czarnożyłach. - Współpracujemy z nimi i nieraz jeździmy na imprezy tam robione. Teraz oni odwiedzili nas. Nasze panie z „Aktywnych Razem”, jak zawsze, zajęły się stroną kulinarną biesiady, a nasz ośrodek przygotowaniem sali. Tutaj najbardziej pracochłonne jest zrobienie dekoracji. Staramy się, żeby co roku była inna. Ta dzisiejsza wyszła po prostu pięknie.

Również członkinie stowarzyszenia spisały się na szóstkę. Chociaż biesiada, zgodnie z nazwą, odbywa się przy pączkach i faworkach, to stoły wręcz uginały się od wielu innych smakołyków.

Reklama

- Bo na takiej zabawie ludzie powinni się najpierw porządnie najeść, a dopiero później jest czas na faworki i pączki – uśmiecha się Maria Ewa Bartodziej z „Aktywnych Razem”. - Więc na stole były bigos, kotlety schabowe z pieczarkami, kotlety mielone, sałatka jarzynowa. Podaliśmy również barszczyk czerwony z takimi małymi zapiekankami. Faworki smażyłyśmy dzień wcześniej, a pączki zrobiły gospodynie z Gromadzic. Najbardziej cieszy nas to, że wszystko zostało zjedzone.

Działo się również na parkiecie. Imprezę prowadziła znana didżejka z Wielunia Aneta Urbańska, która przygotowała różnorodny repertuar. A więc można było bawić się przy melodiach biesiadnych i najnowszych przebojach, przy rytmach góralskich i country. Krótko mówiąc, dla każdego coś miłego. Nic zatem dziwnego, że ludzie chętnie ruszali w tany, a jednym z najaktywniej bawiących się był wójt Andrzej Modrzejewski.

Reklama

- Najważniejsze jest to, że zrodziła się u nas tradycja organizowania w tłuste czwartki takich wspólnych, integracyjnych biesiad i że jest ona kontynuowana – podkreśla Joanna Kałdońska. - Dziękuję członkom stowarzyszenia, że tak bardzo się w to angażują, że nie brakuje im werwy i wciąż organizują takie spotkania. No i myślę, że podobają się one również naszym mieszkańcom, bo świetnie się na nich bawią.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości