Reklama

Ze złamaną ręką do Sieradza?

- Nie wiem po co wydawać miliony na SOR i budować nowy oddział, skoro w tym szpitalu nie ma kto pracować? - pyta nasza czytelniczka. Oburzenie kobiety wywołał fakt, że po przywiezieniu bliskiej osoby po rowerowej kraksie, została odesłana z kwitkiem. Pomoc znalazła dopiero w oddalonym o 50 km Sieradzu.

Do zdarzenia doszło w czwartek, 18 sierpnia. Czytelniczka poprosiła naszą redakcję o interwencję kolejnego dnia.
- Przyjechaliśmy po wypadku rowerowym, nie wyglądało to dobrze wszystko, ale nie chcieliśmy wzywać karetki, tylko przywieźliśmy pacjenta, połamanego zresztą i zostaliśmy odesłani  - relacjonowała czytelniczka „Kulis…” nie kryjąc emocji.
- To nie jest tylko moje doświadczenie, ale też wielu moich znajomych, ludzie nie są przyjmowani bo nie ma medyków, którzy dyżurowaliby w ambulatorium. Dzisiaj rano miał dopiero być  lekarz (w piątek, 19 sierpnia, przyp. red.), ale nam był potrzebny wczoraj. Bardzo mnie to zastanawia, dlaczego tego lekarza nie było.
Kobieta podaje, że od razu  wejściu została poinformowana przez personel, że nie będą w stanie pomóc.
- Oni byli bardzo mili i sympatyczni – twierdzi.
-   Co z tego, skoro nie mogli pomóc. Grzecznie nam powiedzieli, że nic nie zrobią, bo nie ma tego lekarza i nawet na prześwietlenie nikt skierowania nie wypisze. Skierowano nas do Sieradza i tam uzyskaliśmy pomoc, potrzebny był gips. Naprawdę nie wiem, po co tyle milionów jest wydawane na ten remont, skoro nawet teraz pacjentami nie ma się kto zająć. Będzie się tylko tym różniło, że ludzie będą się odbijali od nowych drzwi zamiast od starych – kwituje gorzko.
- Niestety, ale wiem od znajomych, że problem z tym ambulatorium jest cały czas – powtarza nasza czytelniczka.
Dyrektor do spraw medycznych wieluńskiego SP ZOZ-u, Wojciech Ordon, przyznaje, że sporadycznie zdarzają się nieobsadzone dyżury w ambulatorium.
- Teraz jest czas wakacji, urlopów, faktycznie lekarza w ambulatorium urazowym nie było, ale to jest sytuacja wyjątkowa – twierdzi.
- W tym miesiącu może doszło do tego drugi raz, w lipcu też się zdarzyło. Dla nas również nie jest to komfortowe, że pacjenta trzeba odesłać.
Ordon twierdzi, że najcięższe przypadki nie zostają bez zaopatrzenia.
- Kiedy karetka przywozi pacjenta np. po wypadku, z dużym złamaniem, zostaje zopatrzony, przychodzi wtedy lekarz z jakiegoś oddziału zabiegowego– zaznacza dyrektor.  
Brak lekarzy specjalistów to bolączka nie tylko wieluńskiego szpitala, ale niemal wszystkich lecznic w kraju.
Dyrektor SP ZOZ-u, Anna Freus, w rozmowie z „Kulisami…”  pod koniec maja przyznawała, że placówka od ręki miałaby etaty dla kardiologów, pulmonologów, lekarzy ze specjalnością w zakresie rehabilitacji czy medycyny ratunkowej.
- Lekarze nie mają problemu z znalezieniem zatrudnienia, większość szpitali ma deficyty kadry lekarskiej – uważa Freus.
- To lekarze wybierają miejsca, gdzie będzie im wygodniej, kierując się upodobaniami czy własną sytuacją życiową. Bardzo często wpływu na wybór miejsca pracy nie ma oferta finansowa, bo zarobki są mniej lub bardziej wyrównane, ale inne aspekty, jak atmosfera, możliwość rozwoju, lepszy dojazd.

Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości