Z Arkadiuszem Banasiem, kandydatem na wójta gminy Ostrówek, o dotychczasowym doświadczeniu samorządowym, żołnierskiej dyscyplinie i planach na przyszłość, rozmawia Sławomir Rajch
Sławomir Rajch: Jak pan zareagował na wynik wyborów? W walce o fotel wójta gminy Ostrówek udział wzięło czterech kandydatów, więc nie było pewne, że znajdzie się pan w drugiej turze.
Arkadiusz Banaś: - Było mi bardzo miło i dziękuję za obdarzenie mnie zaufaniem przez mieszkańców. Wynik mnie pozytywnie zaskoczył. Nie spodziewałem się tak dużej liczby głosów. W rozmowach z mieszkańcami przeważała opinia, że będzie II tura, cieszę się, że się w niej znalazłem.
Czyli tego się pan spodziewał. Najpierw wejście do drugiej tury, a potem decydujący pojedynek?
- Wygranie z wójtem, który rządzi od 22 lat nie jest na pewno proste. Było czterech kandydatów, każdy z nas oferował swój program, głosy się podzieliły. Wspólnie z kontrkandydatami obecnego wójta mieliśmy więcej głosów niż on.
Jak w pana ocenie, wyglądała kampania? Była brutalna czy uczciwa?
- Brutalna nie była i za to chciałbym podziękować wszystkim kandydatom i wyborcom. Kampania była dojrzała, spokojna, bez obrażania. Braliśmy udział w różnych wydarzeniach m.in. otwarciu nowego budynku sportowego. Normalnie rozmawialiśmy o przyszłości gminy.
Czyli kampania idzie w kierunku argumentów i programu?
- Jak najbardziej. Postawiłem w kampanii na dialog z mieszkańcami. Przeszedłem gminę wzdłuż i wszerz, zapukałem do domów i rozmawiałem z mieszkańcami we wszystkich miejscowościach. Pytali o różne kwestie, wyjaśniałem i przedstawiałem jak widzę przyszłość gminy. Spotykałem się z bardzo dobrym przyjęciem. Jeśli ktoś nie chciał rozmawiać, albo nie mógł to odbierał ulotkę i dziękował. Zależało mi na bezpośrednim kontakcie i przekazaniu mojego listu do mieszkańców. Chciałem się z nimi spotkać i porozmawiać. Udało się dzięki temu poznać ich potrzeby i opinie. Nasza gmina jest zróżnicowana – zgłaszano mi np. potrzebę poszerzenia drogi w jednej z miejscowości, bo są tam duże gospodarstwa rolne i maszyny muszą mieć możliwość swobodnego przejazdu. Oczywiście nie chciałem składać deklaracji bez pokrycia, bo najpierw trzeba sprawdzić, czy jest taka możliwość, ale trzeba zrobić wszystko co możliwe, żeby zrealizować oczekiwania ludzi.
W swoim programie bardzo podkreśla pan potrzebę pozyskiwania środków zewnętrznych, na odnawialne źródła energii i fotowoltaikę, czy inne projekty proekologiczne.
- Chcę, żeby gmina pozyskiwała więcej pieniędzy w programach i funduszach, które będą wydatkowane na inwestycje, ale także na wymianę źródeł ciepła czy instalacje fotowoltaiczne dla mieszkańców. Obowiązuje nas uchwała antysmogowa sejmiku województwa łódzkiego, co zmusza do wymiany kotłów klasy czwartej i niższych, niespełniających wymagań. Nie wszystkich mieszkańców na to stać, dlatego gmina powinna pomóc w uzyskaniu wsparcia finansowego na wymianę pieca. Gmina może wystąpić z takim wnioskiem i wesprzeć zakup tych kotłów dla mieszkańców.
Czyli za małe pieniądze będą mieli ekologiczne źródło ogrzewania.
- Tak, taki musi być cel wójta. Mieliśmy już wykonywany audyt przy pierwszym naborze. Nasza gmina nie przeszła wtedy nawet formalnych wymagań. W drugim naborze mieliśmy natomiast za mało punktów. Jest pula pieniędzy do rozdysponowania, więc jakieś kryterium musi o tym zdecydować. Nasz wniosek był za mało merytoryczny i ostatecznie straciliśmy szanse na dotacje. Chciałbym wesprzeć pracowników w przygotowaniu takich wniosków, organizować i brać udział w szkoleniach dla pracowników z pisania projektów. To przyniesie pozytywny skutek i rozwiąże problem notorycznego odpadania w konkursach dotacyjnych. Można też korzystać z podmiotów zewnętrznych, które przygotowują takie wnioski i zwiększają szansę na wygranie w tym konkursie.
Co jeśli chodzi o jakość obsługi petenta i samo funkcjonowanie urzędu? Czy w tym temacie też planuje pan jakieś zmiany? Widzi pan jakieś problemy?
- Przede wszystkim większość spraw w gminie, typu opłaty za odpady, wodę, kanalizację powinno się załatwiać przez internet. Oczywiście wtedy, kiedy mieszkaniec woli skorzystać z usług online. Jeśli ktoś woli uzyskać wsparcie w urzędzie to wówczas już na wejściu powinien wiedzieć z którą sprawą do którego urzędnika można się udać. Mamy teraz możliwość wykorzystania technologii i tablicy ogłoszeń, która jasno przedstawi mieszkańcowi w którym pokoju załatwi swoją sprawę. Chciałbym to wprowadzić.
Mam rozumieć, że nie chce pan zwalniać pracowników, a po prostu ich szkolić?
- Oczywiście. Uważam, że ważna jest efektywność pracy urzędu, która zależy od lidera. Jeśli on ją odpowiednio zorganizuje, to wszystko będzie funkcjonowało tak jak należy. Jak widać, w różnych obszarach ciągle mamy zmiany, nie ma stabilizacji. Gmina powinna na bieżąco stosować się do przepisów i nie przespać, nie przegapić pewnych rzeczy. Musimy też zachować ciągłość bieżących zadań i projektów.
Wiem, że nie do końca jest pan zadowolony z oferty Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu w Ostrówku. Chciałby pan tu wprowadzić pewne zmiany, choć chyba bardziej adekwatnym byłoby słowo – rewolucję.
- Moja córka korzysta z jednej godziny w tygodniu, jest tu pani instruktor tańca i dziewczynki z naszej szkoły uczestniczą w zajęciach i są zadowolone. Wiele dzieci korzysta z oferty ośrodków w innych gminach. Myślę, że czas na to, żeby GOK działał co do zasady codziennie i oferował różne rodzaje zajęć dodatkowych, kół zainteresowań i ofertę kulturalną po szkole. Przecież wiele z tych działań nie wymaga wielkich nakładów finansowych. Bardzo się cieszę, że dzięki zaangażowaniu miłośników sportu działa UMKS. Na sport, kulturę i rozwój po prostu trzeba stawiać. Trzeba oderwać dzieci od komputera, smartfona, telewizora. Muszą spędzać więcej czasu na świeżym powietrzu i móc rozwijać swoje zainteresowania.
Chce pan także, żeby w szkołach dłużej funkcjonowały świetlice. Wszystko po to, aby rodzice mogli później odebrać swoje dzieci?
- Świetlice w szkołach działają na różnych zasadach. Część rodziców zgłasza potrzebę wydłużenia godzin ich pracy. Wiadomo, że wiąże się to z kosztami, ale w tej chwili nie mogę postawić tezy. Sam sobie wyliczyłem, że przy czterech szkołach koszt wydłużenia działania świetlicy o dwie godziny przez 22 dni w miesiącu, to jeden etat na świetlicy więcej niż do tej pory. Chciałbym to jeszcze przedyskutować z rodzicami w poszczególnych szkołach.
Na tyle jeszcze gminę stać?
- Myślę, że tak. Można w ramach zewnętrznych programów zatrudnić kogoś do prowadzenia takiej świetlicy. Jest wiele możliwości, by ograniczyć koszty. Można też zatrudnić osoby na staż lub prace interwencyjne.
A co z ośrodkiem zdrowia? Wiem, że zapowiada pan poszerzenie jego oferty. W kampanii wyborczej nie mówił pan jednak o tym, że ma pan jakieś pretensje czy żal do osoby, prowadzącej obecnie ten ośrodek.
- Do Pani Doktor nie mam żadnych zarzutów. Sam do naszego ośrodka należę i korzystam z jego usług. Uważam jednak, że należałoby wesprzeć jego pracę tak, aby ośrodek był dłużej otwarty dla pacjentów. Wielu mieszkańców korzysta z innych ośrodków, tłumacząc że czas otwarcia naszego POZ jest zbyt krótki. Pani doktor jest obciążona pracą, a jeden człowiek nie jest w stanie zapewnić wszystkich potrzeb. Przydałby się doktor ginekolog, nie każdy chce i może korzystać z prywatnej opieki. Gabinet stomatologiczny i rehabilitacja – zdaniem mieszkańców – funkcjonuje dobrze. Są po prostu braki w dostępności lekarzy i nad tym trzeba popracować.
A jaki ma pan stosunek do Ochotniczych Straży Pożarnych, Kół Gospodyń Wiejskich albo klubów sportowych? Jak pan widzi współpracę z tymi stowarzyszeniami? Czy gmina powinna ich bardziej wspierać?
- Widać prace pań z KGW czy strażaków z OSP na różnych eventach czy gminnych konkursach dla dzieci. Za tę działalność należy się odpowiednie traktowanie ze strony gminy. Poprzez wspólne opracowanie rocznego planu budżetowego dla KGW i OSP. Corocznie te środki można byłoby sprawiedliwe dzielić. Zarówno, jeśli chodzi o ich codzienne funkcjonowanie, jak też i potrzebne dla nich inwestycje. Sam jestem strażakiem i wiem, że z różnych źródeł można pozyskiwać środki. Czasami jest to bardzo uciążliwe, bo piszemy do różnych organizacji o sprzęt czy inwestycje w strażnicach. Gmina mogłaby np. pomóc w przygotowywaniu tych dokumentów pod kątem formalnym, zapewnić obsługę księgową i merytoryczną tych wniosków dla OSP czy KGW.
Wspomniał pan o tym, że jest strażakiem, ale nie tylko mundur strażacki wkładał pan na siebie. Nosił pan też mundur żołnierza, służył w Iraku. Czy z doświadczeń wojskowych coś przyda się w zarządzaniu gminą?
- W wojsku najważniejszy jest dobry plan i zorganizowanie, bo bez tego nie ma powodzenia w akcji. Zarówno jeśli chodzi o działanie, jak i bezpieczeństwo osób, które biorą w niej udział. Wojsko nauczyło mnie planowania i dobrej organizacji każdego przedsięwzięcia. To chciałbym przełożyć na podwórko gminne. Myślę, że da się to przełożyć na działania urzędu.
Ale musztry pracownikom pan robił nie będzie?
- Nie, z pracownikami trzeba rozmawiać, wspólnie podejmować zadania, dawać narzędzia do ich realizacji, reagować jeśli zgłaszają problemy z wykonaniem jakiegoś działania. Znamy się przecież tutaj praktycznie wszyscy i wierzę, że jesteśmy w stanie spełnić oczekiwania mieszkańców naszej gminy.
Jeśli chodzi o drugą turę wyborów, to dlaczego mieszkańcy powinni postawić krzyżyk przy pana nazwisku, opowiadając się za tym, by to Arkadiusz Banaś był wójtem gminy Ostrówek?
- Jeśli czują, że chcą zmian, to głosowanie na mnie takie zmiany oznacza. W trakcie rozmów z mieszkańcami, usłyszałem potrzebę tych zmian. Zacząłem kampanię od odwiedzenia mieszkańców w ich domach, przedstawienia swojej kandydatury i proponowanego programu. Po wyborach chciałbym kontynuować właśnie taką formę: rozmowę z ludźmi i realizowanie ich oczekiwań.
Jeśli uważałbym, że w naszej gminie wszystko jest na piątkę, to na pewno nie kandydowałbym na to stanowisko.
Jest pan radnym i to pozwala obalić tezę, że jest pan nieprzygotowany do sprawowania funkcji wójta, że zbyt mało pan wie o funkcjonowaniu gminy?
- Byłem aktywny we wszystkich sprawach Rady Gminy, bo do tego się zobowiązałem przed swoimi wyborcami. Pracuję już w Radzie Gminy prawie 10 lat. Szczególnie ważne są dla mnie finanse i inwestycje. Jestem w komisji finansów i analizuję, na co wydawane są środki. W tamtym roku mieliśmy inwestycje za 8 mln zł, co wiązało się to z pieniędzmi zewnętrznymi, głównie z Polskiego Ładu. Teraz liczę na środki unijne i pieniądze z tzw. KPO. Będą do pozyskania pieniądze na infrastrukturę, klimat i środowisko. Plan będzie obowiązywał do 2027 r. Jeśli wygram chciałbym, żeby pracownicy wykorzystali ten czas i żebyśmy pozyskali jak najwięcej pieniędzy dla mieszkańców.
Dziękuję za rozmowę, a jeśli zostanie pan wybrany na wójta gminy Ostrówek życzę, żeby jak najwięcej tych środków udało się panu pozyskać, a potem przy ich udziale, zrealizować wiele inwestycji.
- Dziękuję bardzo.
materiał wyborczy KWW Arkadiusza Banaś
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze