Reklama

Byk uciekł z gminy Ostrówek - teraz grasuje po gminie Złoczew

W piętek, 12 kwietnia, z jednego z gospodarstw w Oleśnicy (należącej do sołectwa Janowiec w gminie Ostrówek) uciekł około 200-kilogramowy byk. Właściciele, którzy sami nie mogli sobie poradzić ze schwytaniem zwierzęcia, o sprawie powiadomili służby. Policjanci wlepili im mandat, a Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego zarekomendowała rozesłanie kurendy z ostrzeżeniem. Zwierzę w ciągu kilku kolejnych dni przemieściło się na teren powiatu sieradzkiego. Tymczasem w depozycie spoczywa sobie broń do usypania zwierząt, zakupiona wiele miesięcy temu dzięki dotacji gmin z powiatu wieluńskiego. Miała służyć w razie takich wypadków, ale nie ma jej kto obsługiwać.

 

W połowie 2022 r. gminy powiatu wieluńskiego zrobiły zrzutkę na strzelbę Palmera. To broń pneumatyczna, której pociskami są strzykawki ze środkiem usypiającym. Potrafi być przydatna m.in. w razie wypadków komunikacyjnych z udziałem zwierząt lub innych sytuacjach, kiedy agresywne lub niespokojne zwierzę trzeba spacyfikować, np. na czas transportu. Samorządy stwierdziły, że nie będą inwestować samodzielnie w sprzęt za kilkanaście tysięcy złotych, bo i tak jest potrzebny sporadycznie. Strzelba została zakupiona jedna na cały powiat. A teraz leży w pancernej szafie, bo nie ma jej kto obsługiwać.

Reklama

Tymczasem w podczas minionego weekendu doszło w gminie Ostrówek do sytuacji, do jakiej broń została zakupiona. Wypadku nie było, ale z jednego z gospodarstw uciekł młody byk.

- 13 kwietnia policjanci z komisariatu w Osjakowie otrzymali zgłoszenie, że z terenu gospodarstwa rolnego w gminie Ostrówek uciekł byk o wadze około 200 kg – podaje asp. sztab. Katarzyna Grela, rzecznik prasowa Komendanta Powiatowego Policji w Wieluniu.

- Zwierzę uciekło w piątek, właściciel gospodarstwa bezskutecznie próbował je odnaleźć, w efekcie końcowym zawiadomił mundurowych. Policjanci prowadzili poszukiwania zwierzęcia na terenie gminy Ostrówek w miejscach, gdzie był wcześniej widziany. Dotarły do nas również sygnały, że zwierzę było widziane na terenie powiatu sieradzkiego.  Jednak do tej pory nie zostało odnalezione – podaje policjantka.

Reklama

Funkcjonariusze zwierzęcia nie zlokalizowali. Właścicielowi dali mandat za niedopilnowanie byka. Kwestia nie została jednak rozwiązana w najmniejszym stopniu, bo zwierzę jak korzystało z uroków wolności, tak korzysta dalej.  Tylko że teraz w akcję musiały się włączyć służby z powiatu sieradzkiego.

A rozwiązanie mogłoby być proste – jeden strzał środkiem usypiającym. Tym bardziej, że broń w pogotowiu jest.  Tyle tylko, że to, co wydaje się łatwe w praktyce, w teorii już takie oczywiste nie jest.

A to dlatego, że broni Palmera nie ma kto obsługiwać. Poszczególne służby rozkładają ręce.

Reklama

- Razem z innym samorządami na zakup broni dołożyliśmy – zapewnia wójt Ostrówka, Ryszard Turek.

- Wydaje mi się, że do takich okazji jak ta była zakupiona, jednak nie ma kto oddać strzału. To zwierzę zaczyna dziczeć i będzie je coraz trudniej schwytać – przewiduje.

- My jako gmina nie mogliśmy nikogo wydelegować do poszukiwań.

O wszystkim został powiadomione Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego w Wieluniu.

- Nasze działanie polegały na koordynowaniu całego zdarzenia – podaje Wojciech Panek, szef Centrum.

Reklama

- Gminę zobligowaliśmy do wydania kurendy, by ostrzec mieszkańców, że jest takie zwierzę, aby uważali – informuje, wskazując osobę odpowiedzialną za wdrożenie kurendy w gminie Ostrówek.

- Zwierzę przeszło do sąsiedniego powiatu. Jestem  po rozmowie z szefem PCZK w Sieradzu, podjął decyzję o nadzorze w gminie Złoczew. To już nie jest nasz obszar działania.

Panek potwierdza, że broń Palmera została zakupiona i jest w depozycie, w razie czego gotowa, aby wydać ją do użytku.

- Mamy ją na stanie, ale nie ma osoby, która by ją obsłużyła – powtarza Wojciech Panek.

Reklama

Pierwotnie założono, że broń przejmie ktoś, kto będzie mógł jej użyć, czyli będzie posiadał stosowne umiejętności, a ponadto przejmie nad nią pieczę. Jednak chętny ostatecznie miał się wycofać. Jak informuje Panek wszystko rozbiło się też o pieniądze, bo nie wiadomo kto miałby zapłacić „opiekunowi” broni za ciągłą gotowość do oddania strzału. Każdorazowo też dawkę środka uspokajającego musiałby dysponować uprawniony lekarz weterynarii.

- Zatrudnianie pracownika do obsługi tego typu broni nie należy do zadań własnych powiatu – podkreśla Panek.

Reklama

Powiatowy lekarz weterynarii, Grzegorz Łuczak, który namawiał samorządowców do zakupu broni Palmera, widząc potrzebę w tym zakresie, przyznaje, że w tym wypadku przepisy są po prostu dziurawe. Nie stanowią o kompetencjach poszczególnych instytucji.

- Nie spodziewałem się, że te zawiłości prawne okażą się tak skomplikowane – przyznaje Łuczak.

- Wnioskowałem  o jej zakup, bo jest pomocna w pewnych sytuacjach,

Lekarz jest w kontakcie ze swoim odpowiednikiem w powiecie sieradzkim.

- Jeżeli chodzi o broń Palmera, mimo poszukiwań, nie udało się znaleźć osób, które by się podjęły jej używania, wymaga to pewnych umiejętności obsługi broi w ogóle – dodaje.

Reklama

Opieki nad bronią nie podjął się, jak do tej pory, żaden myśliwy. Również policja nie może przyjąć takiego urządzenia w depozyt i trzymać go w gotowości.

- Nie ma rozwiązań prawnych w tym zakresie – ubolewa powiatowy lekarz weterynarii.

- Zanim udało się broń zakupić, mieliśmy wstępne deklaracje od osób, które miały ją obsługiwać, ale one się ostatecznie wycofały. Wydawało się, że kiedy gminy się złożą i broń zakupimy, to będziemy bliżej celu. Okazało się jednak, że to początek drogi, a wszystko wymaga wypracowania procedur. Liczymy tutaj na współpracę gmin. Niestety, ale w tym wypadku po prostu trudno przypisać kompetencje jakiejkolwiek instytucji.

Reklama

Doktor Łuczak przyznaje też, że nie ma wypracowanych ścieżek postepowania na wypadek pojawienia się takiej sytuacji jak ta z Oleśnicy.

- To zwierzę ma właściciela, tylko stracił nad nim nadzór – dodaje.

Weterynarz zapewnia, że będzie prowadził intensywne rozmowy w środowisku m.in. myśliwych a także samorządowców, aby ścieżkę postępowania mieć już przygotowaną.

A my będziemy sprawdzać, czy pomysł, nomen omen, ostatecznie wypali.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Mieszkaniec - niezalogowany 2024-04-19 05:16:17

    Oleśnica to Oleśnica, a Janów (nie JANOWIEC) to Janów. To dwie różne miejscowości w gminie Ostrówek. Więc proponuję sprawdzić jak dokładnie nazywa się miejscowości zanim napiszecie reportaż...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości