Reklama

Cała wieś w proteście

Mieszkańcy sołectwa Sadowiec Wrzosy, w gminie Działoszyn, zorganizowali nietypowy protest. Zaparkowali samochody i ciągniki, po obu stronach drogi, w taki sposób, by przejeżdżający musieli jechać slalomem, zdejmując nogę z gazu. – Nie mamy wyjścia – mówią chórem mieszkańcy. Burmistrz zapewnia, że nie będzie obojętny wobec potrzeb protestujących.

- Moja koleżanka mówi tak „rany boskie, co się tam u was dzieje?”. Ja jej odpowiadam, spowolnienie ruchu jest. To nas zjednoczy i może razem coś wywalczymy – opowiada Ewa Hak, mieszkanka Sadowca Wrzosy.
Protest w Sadowcu Wrzosy mieszkańcy zgłosili policji, dyspozytorni karetek i gminnym władzom. Po obu stronach drogi, przed swoje posesje wystawili samochody i ciągniki, ustawiając je w taki sposób, by każdy przejeżdżający musiał zwolnić.
- Zrobiliśmy to z zachowaniem bezpiecznych odległości. Mają kierowcy utrudnienie, bo muszą przejechać slalomem, ale musimy jakoś zwrócić na siebie uwagę – mówi sołtys wsi Przemysław Leszczyk i już zapowiada, że jeśli jeden protest nie pomoże, to będą organizować następny.
Jak zaznacza Łukasz Domagała, mieszkaniec Sadowca Wrzosy, problem pojawił się już w momencie, gdy gmina zrobiła drogę asfaltową przez wieś, bez konsultacji z mieszkańcami.
- Puścili w eter, że nasza droga jest obwodnicą Działoszyna i zaczął się duży ruch – mówi.
- A to była bardzo spokojna wieś. Bardzo mało aut tędy przejeżdżało. Odkąd jest ta droga, to ruch jest niemiłosierny – wzdycha Łukasz Domagała.
Co spowodowało, że akurat teraz mieszkańcy postanowili protestować?
- Mapy google zaczęły pokazywać tędy skrót od Wielunia do Pajęczna. I teraz mamy wzmożony ruch i pędzące samochody – podkreśla Przemysław Leszczyk, sołtys wsi.
Michał Ryś, rozumie nawet, że ludzie chcą skrócić sobie drogę i tędy przejechać, ale…
- Tu mieszkają ludzie i kierowcy powinni na to zważać. Jeśli ktoś jedzie sobie z prędkością 40 na godzinę, to nikomu to nie przeszkadza. Gorzej, jak ktoś po prostu dociska gaz do oporu.
Pewnie dlatego mieszkańcy od dawna upominali się o montaż progów zwalniających i takowe miały być założone.
- Gmina miała zamontować trzy progi, firma która miała je założyć podobno upadła, a nowy przetarg nie wiem czy jest w ogóle ogłoszony – mówi Piotr Harciarek i dodaje, że chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo wszystkich mieszkańców.
- Tu chodzą dzieci i nie mogą bezpiecznie przejść przez ulicę. Auta zasuwają, po prostu pędzą. Żadne z aut nie jedzie 40 na godzinę – zapewnia Harciarek.
Na drodze jest ograniczenie tonażowe. Niestety, jak twierdzą mieszkańcy, nie wszyscy kierowcy je przestrzegają. Ten problem jest w pewnej mierze rozwiązany, bo na tym odcinku drogi zamontowany jest monitoring, który wyłapuje niesfornych kierowców aut ciężarowych.
Rok temu lokalna społeczność zwróciła się do gminnych władz o montaż trzech progów zwalniających. Było nawet zebranie wiejskie w tej sprawie.
- Zebranie było w marcu – wspomina sołtys i dodaje, że progi miały być montowane do końca czerwca.
- Z jednej strony mamy chodnik, a w środku wioski z drugiej strony. A przejścia dla pieszych nie ma. Parę razy przyglądałem się dzieciom przechodzącym przez jezdnię – opowiada Przemysław Leszczyk.
- Miały problem, bo jest bardzo niebezpiecznie. Nam nie chodzi o nic innego, jak tylko o bezpieczeństwo najmłodszych – dodaje przedstawiciel wsi.
- To nie jest wielka filozofia kupić takie coś, bo pewnie takie progi leżą gdzieś na magazynie – mówi Dariusz Hak.
- To musi być zrobione – stwierdza stanowczo.
Przemysław Leszczyk podkreśla, że protest miejscowości nie jest skierowany ani przeciwko władzom gminnym, ani przeciwko kierowcom. Mieszkańcy rozumieją, że samochody będą jeździć przez ich wieś, chcą jedynie, by jeździli wolniej, po to by ich pociechy były bezpieczne.
Co ważne wieś w sprawie progów i bezpieczeństwa mówi jednym głosem. Chcą progów zwalniających, ograniczenia tonażowego i prędkościowego.
- Nie ma łamistrajków – zaznacza sołtys Leszczyk.
Burmistrz Działoszyna Rafał Drab uspokaja. Zapewnia, że mieszkańcy nie zostaną z problemem sami.
- Opóźnienie montażu progów zwalniających jest od nas niezależne - tłumaczy.
- Firma, która miała zlecone to zadanie przez gminę zbankrutowała. Zamówiliśmy progi w innej firmie i chcemy je jak najszybciej zamontować - zaznacza burmistrz i precyzuje, że powinny pojawić się na drodze w Sadowcu Wrzosy do końca lata.

Sławomir Rajch
[email protected]

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości