Reklama

Ciasta zniknęły migiem

Domowe wypieki, ozdoby, ukraińskie specjały – to wszystko mogli znaleźć na stoiskach wystawców wszyscy ci, którzy odwiedzili w niedzielę, 10 kwietnia, Plac Legionów w Wieluniu. Odbył się tam tradycyjny już jarmark wielkanocny.

W odróżnieniu od ubiegłorocznego, kiermasz mógł odbyć się beż żadnych pandemicznych ograniczeń. W 2021 r. swoje wyroby prezentowała tylko garstka osób, frekwencja również była niewielka. Tym razem swój udział zgłosiło niemal trzydziestu sprzedawców. Na stoiskach królowały głównie smakołyki, jak domowej roboty ciasta, ale nie tylko. Nie zabrakło piw z browarów rzemieślniczych,  miodów naturalnych, ręcznie tartego chrzanu, naturalnych kosmetyków, ale i wszelkiej maści ozdób oraz dekoracji. Na jednym ze straganów prowadzono sprzedaż wypieków na rzecz chorej na chłoniaka Marzeny Zabłockiej z Wielunia. Na innym sprzedawały Ukrainki, które przyrządziły pyszny barszcz oraz śledziki i bułeczki.     
Jak tłumaczyły sprzedające,  według ich zwyczajów, kto próbuje jakiegoś dania pierwszy raz, może pomyśleć życzenie. Kobiety nie ukrywały, że gotując marzyły o spełnieniu swojego największego pragnienia, czyli aby nastąpił „mir”
- Po naszemu to pokój – tłumaczyły.
 Bardzo dużą popularnością cieszyły się ciasta. Słodkie wyroby sprzedawały i członkinie KGW i przedstawiciele szkół.
- Mieliśmy sporo ciasta, ale wszystko nam zeszło – relacjonowały nauczycielki ze Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich z Wielunia, które już po trzech godzinach handlowały resztkami.
- Bardzo się zaangażowali rodzice, którzy piekli ciasta, jak również pedagodzy.
Również nauczyciele z Zespołu Szkół Specjalnych zaznaczali, że sporo wyrobów, głównie ozdób, udało im się sprzedać.
Grażyna Stasiak wraz z Francesco Arnese prezentowali na swoim stoisku wyroby, które wyszły spod ich rąk.
- Mamy rękodzieło tworzone metoda makramy, lampiony, które tworzą ładny nastrój latem, mamy wianki na drzwi, stroiki wielkanocne, mandale – prezentowała pani Grażyna.
- Największe zainteresowanie wzbudzają aniołki, ale i piękną sowę sprzedałam, piękną dużą makramę, drzewko szczęścia, wszystko to zrobiły nasze rączki  – podkreślała.
Na jej stanowisku wisiała hasła, „pomagamy Ukrainie” i  „pomagamy Marzenie”, bo jak zaznaczała pomoc jest nieodzowna.
- Wczoraj poszło ciasto, wcześniej zrobiłam łapacz snów na licytację, mam nadzieję, że uda jej się szybko zebrać pieniążki – trzymała kciuki za chorą na chłniaka 32-latkę.

Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości