Niedziela, 13 października, była bardzo pracowita dla straży pożarnych z powiatu wieluńskiego. Musiały one kilka razy interweniować, a wszystko przez silne podmuchy wiatru.
Druhowie najczęściej usuwali z jezdni powalone drzewa lub odłamane konary. Wyjazdy do takich zdarzeń odnotowano w kilku miejscach.
W Czarnożyłach miejscowi strażacy usuwali konar leżący na drodze krajowej nr 45.
Podobna interwencja miała miejsce na drodze powiatowej między Toplinem, a Dzietrzkowicami. Tu dla odmiany uprzątnięto przewrócone drzewo. Zrobiła to jednostka ze Skomlina. Natomiast ochotnicy z Ożarowa usuwali drzewo u siebie, w Słoninach.
Trudne zadanie mieli druhowie w Motylu, w gminie Mokrsko, gdzie usuwali drzewa, które spadły na linię energetyczną i zerwały ją. W akcji ratowniczej uczestniczyły Ochotnicze Straże Pożarne z Komornik i Ożarowa.
Linia energetyczna zerwana została również w miejscowości Wielgie, w gminie Ostrówek. Tu interweniowała tamtejsza OSP.
- Nasze działania polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia do czasu przybycia pogotowia energetycznego, żeby nikomu nic się nie stało – mówi st. asp. Wojciech Sarowski z KP PSP w Wieluniu. - Bo zerwanie nie było spowodowane przez drzewo.
Niestety, był też jeden alarm fałszywy. Zgłoszenie dotyczyło powalonego drzewa w Gaszynie przy ulicy Spacerowej.
- Gdy strażacy pojechali na wskazane miejsce, niczego tam nie stwierdzili – mówi dalej Wojciech Sarowski. - Nie było też śladu, że ktoś coś usunął. Zdarza się jednak, że kierowcy widzą jakąś gałąź na drodze. Omijają ją, a potem zgłaszają, że leży drzewo. Ale inni nie przejeżdżają obok tego obojętnie tylko zatrzymują się i ściągają gałąź do rowu. Nieraz wygląda to jakby nic się tam nie zdarzyło. I może tak właśnie było w tym wypadku.
Nie był to jednak koniec wyjazdów strażaków, bo przed godz. 3 w nocy, z 13 na 14 października (z niedzieli na poniedziałek), druhowie ze Skomlina pracowali przy powalonym drzewie na ul. Mickiewicza w tej miejscowości.
- To, co z tymi usuniętymi drzewami dzieje się dalej, jest już poza naszą działalnością – kończy st. asp. Sarowski. - Tym zajmują się zarządcy dróg. My tylko likwidujemy zagrożenie i zapewniamy przejezdność.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze