Katarzyna (nazwisko znane redakcji), mieszkanka gminy Mokrsko, chciała zrobić zakupy dla swoich rodziców. Dostała od nich banknot o nominale 100-złotowym. Zrobiła zakupy za 57 zł, ale ekspedientka nie chciała wydać jej reszty, twierdząc, że klient powinien mieć wyliczone pieniądze na zakupy...
A rzecz miała miejsce 2 listopada, w jednym z supermarketów w gminie Mokrsko. Klientka poczuła się źle, bo jak twierdzi spotkała się z niemiłą obsługą przy kasie.
- Weszłam do sklepu i chciałam zrobić zakupy, rachunek wyszedł na kwotę 57 zł – mówi Katarzyna .
- Podałam sprzedawczyni banknot stuzłotowy i dostaję odpowiedź: „nie mam, jak pani wydać reszty” – dodaje mieszkanka gminy Mokrsko.
Klientka została poinformowana, że w regulaminie firmy jest zapis o tym, aby to osoba kupująca miała wyliczone pieniądze na zakupy. Sprzedawczyni powtarzała, że nie ma jak wydać reszty. W końcu wezwano zastępcę kierownika, który również powtórzył obowiązujące w firmie przepisy.
Na koniec rozmowy od sprzedawczyni miały paść słowa, aby kupująca udała się do banku i tam rozmieniła pieniądze. Ekspedientka nie wyszła z inicjatywą, aby zamienić płatność gotówką na uregulowanie rachunku kartą. Klientka nie spotkała się z tak niemiłą obsługą w żadnym innym sklepie. Mieszkanka podkreśla, że poczuła się tak, jakby ukradła wybrane zakupy.
Finalnie, klientka zapłaciła za zakupy i otrzymała resztę. Sprawa została jednak zgłoszona do Biura Obsługi Klienta.
A co na ten temat mówi prawo?
Art. 535 kodeksu cywilnego mówi: "Przez umowę sprzedaży sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność rzeczy i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę".
Koniec i kropka. Zatem nie ma przepisów regulujących kwestię wydawania reszty. Jedno jest pewne w relacji klient vs sprzedawca, zawsze do stracenia ma więcej ten drugi. A przyczyna jest banalna - dziś żaden sklep ani market nie ma monopolu. A te placówki, w których klienci są źle traktowani nie mają pewnej przyszłości.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W Działoszynie w żabce kiedyś o 21/30 to mi gotówki nie chciała przyjąć bo już miała kasę policzoną.
Znam tą sytuację.W Żabce w Rząśni,pewna ekspedientka też się zachowuje jak nie ma się wyliczonych pieniędzy.
W Działoszynie w żabce kiedyś o 21/30 to mi gotówki nie chciała przyjąć bo już miała kasę policzoną.
Znam tą sytuację.W Żabce w Rząśni,pewna ekspedientka też się zachowuje jak nie ma się wyliczonych pieniędzy.