Po południu 4 listopada na drodze krajowej 43, w Kamionce pod Wieluniem, dochodzi do wypadku z udziałem ambulansu medycznego. Karetka jadąca na sygnałach, od strony Wielunia w kierunku Częstochowy, zderza się z osobówką skręcającą w lewo. Pojawiają się wątpliwości, czy użycie sygnałów uprzywilejowania było uzasadnione.
Do wypadku pod Wieluniem dochodzi ok. godz. 14:45, we wtorek 4 listopada. Od strony Wielunia w kierunku Częstochowy DK 43 jedzie, na sygnałach świetlnych i dźwiękowych, karetka centrum medycznego BOMED. Kieruje nią 24-letni mieszkaniec powiatu wieluńskiego. Ambulans przewozi pacjentkę. Na wysokości Kamionki w gminie Pątnów kierowca karetki wyprzedza ciąg samochodów. W tym momencie 40-latka kierująca Renault Megane skręca z DK 43 w lewo. Towarzyszy jej 15-letnia pasażerka. Ambulans zderza się z osobówką. Dwie kobiety z Renault trafiają do szpitala. Oboje kierujący są trzeźwi.
I takie są fakty dotyczące samego zdarzenia. Pojawia się jednak wątpliwość, czy użycie sygnałów uprzywilejowania podczas tego transportu ambulansem prywatnego centrum medycznego nie było nadużyciem? Reporter portalu kulisy.net pyta o to rzeczniczkę wieluńskiej policji.
- Nie możemy na razie podać informacji na ten temat. W tej chwili wyjaśniane są wszelkie okoliczności tego zdarzenia. Prowadzone będą czynności w sprawie o wykroczenie. W trakcie postępowania zostanie wszystko ustalone i wyjaśnione. Na razie nie przesądzamy, czyja jest wina. Nie wskazujemy winnego tego wypadku, dopóki wszystkie okoliczności nie zostaną rzetelnie wyjaśnione – akcentuje oficer prasowa Komendanta Powiatowego Policji w Wieluniu asp. sztab. Katarzyna Grela.
Wieluńskie centrum medyczne BOMED wśród usług dodatkowych oferuje m.in. transport medyczny między miejscem zamieszkania a szpitalem, między placówkami medycznymi, na badania, do poradni, na dializy itp. Oferta skierowana jest do klientów indywidualnych, szpitali, poradni, stacji dializ, hospicjów i prywatnych praktyk lekarskich.
Karetka BOMED-u oznaczona była co prawda literą „S”, ale nie wiadomo czy istniało bezpośrednie zagrożenie życia przewożonej pacjentki? Tym bardziej, że po wypadku na miejsce przyjechała karetka typu „T”, zabrała kobietę i odjechała bez włączania sygnałów.
Zdaniem doświadczonego ratownika medycznego (nazwisko znane redakcji) jest mało prawdopodobne, aby ten transport wymagał jazdy na tzw. „bombach”.
- Nie wierzę, że było zagrożenie życia tej pacjentki. To pewnie był zwykły transport do domu czy ośrodka. A wtedy absolutnie nie można używać sygnałów.
***
Redakcja portalu kulisy.net podjęła próby kontaktu z przedstawicielami firmy BOMED, a nawet bezpośrednio z jej szefem. Pracownicy odmawiają komentarza, a szef nie odbiera telefonu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Proszę osobę poszkodowaną w wypadku lub jej rodzinę o kontakt, przekażę przydatne informacje, Dominik tel. 783 903 941
Ten doświadczony ratownik to sebastian
Donosiciel?! No nieźle…
Proszę osobę poszkodowaną w wypadku lub jej rodzinę o kontakt, przekażę przydatne informacje, Dominik tel. 783 903 941
Ten doświadczony ratownik to sebastian
Donosiciel?! No nieźle…