Było przeciąganie liny, były gwoździe, a momentami nawet… utrata gruntu pod nogami! Siedem sołectw stanęło do rywalizacji podczas III Kiełczygłowskiego Święta Motoryzacji i Dni Kiełczygłowa. Zwycięsko z tej niezwykłej batalii wyszła Osina, ale tak naprawdę wygrali wszyscy - bo zabawy, śmiechu i sportowych emocji nie brakowało ani przez chwilę.
Sobotnie popołudnie, 8 sierpnia, w Kiełczygłowie upłynęło nie tylko pod znakiem motoryzacyjnych atrakcji. Do akcji wkroczyli również przedstawiciele siedmiu sołectw, którzy postanowili udowodnić, że mieszkańcy swoich miejscowości potrafią walczyć o zwycięstwo z nie mniejszym zaangażowaniem niż najlepsi sportowcy.
Do turnieju zgłosiły się: Studzienica, Dryganek, Osina, Obrów, Kiełczygłówek, Huta oraz Kiełczygłów. Każda drużyna miała jeden cel - zrobić wszystko, by znaleźć się na szczycie. A że droga do zwycięstwa nie była usłana różami, uczestnicy szybko się o tym przekonali.
Pierwszą z konkurencji było przeciąganie liny. Niby prosta sprawa. Złapać, zaprzeć się nogami i ciągnąć ile sił. W praktyce okazało się jednak, że grawitacja również postanowiła wziąć udział w zawodach.
Były mocno zaciśnięte dłonie, napięte mięśnie, skupione twarze i okrzyki mobilizujące drużyny. Niektórzy uczestnicy walczyli tak zawzięcie, że w pewnym momencie… zaczęli tracić grunt pod nogami.
Nie mniejsze zaangażowanie wykazywali kibice. Mieszkańcy poszczególnych sołectw głośno dopingowali swoich reprezentantów. Co chwilę niosły się okrzyki zachęcające do jeszcze większego wysiłku. Można było odnieść wrażenie, że stawką jest co najmniej mistrzostwo świata!
Po przeciąganiu liny przyszedł czas na drugą konkurencję - wbijanie gwoździa na czas. Tutaj nie liczyła się już wyłącznie siła. Potrzebne były także precyzja, szybkość i pewna ręka.
Młotek w dłoń, gwóźdź na swoje miejsce i… zaczynamy! Kilka energicznych uderzeń wystarczyło, by przekonać się, że nawet tak zwyczajna czynność może dostarczyć sporej dawki emocji, szczególnie gdy obok stoi konkurencja, a czas ucieka.
Każdy chciał zrobić to szybko, ale jednocześnie skutecznie. Bo przecież gwóźdź miał znaleźć się w pieńku, a nie obok.
Po zakończeniu obu konkurencji przyszedł czas na podsumowanie wyników. Tym razem najwięcej powodów do radości miała drużyna z sołectwa Osina, która wywalczyła pierwsze miejsce i została zwycięzcą turnieju.
Zawodnicy nie kryli radości. W końcu od samego początku mieli jasno postawiony cel. Zapytani, czy liczy się przede wszystkim dobra zabawa, czy może jednak miejsce na podium, jednogłośnie odpowiedzieli: wygrana! Jak powiedzieli, tak zrobili.
- Złoty przepis na wygraną to przede wszystkim duch walki. A była nim nasza pani sołtys, która nas mobilizowała. Takie małe sołectwo, ale mamy parę w ręce i daliśmy radę - opowiada Magdalena Pędziwiatr.
- Myślę, że przez najbliższe dziesięć lat nie oddamy tego tytułu - śmieje się mąż Magdaleny, Mateusz Pędziwiatr.
Sołtys Osiny z dumą mówi o swoich reprezentantach i ich zwycięstwie.
- Jestem bardzo dumna z moich przedstawicieli. Dziękuje im za mobilizację, siłę walki i za zajęcie tego pierwszego miejsca - zaznacza sołtyska Danuta Bazan.
W skład zwycięskiej drużyny weszli: Magdalena i Mateusz Pędziwiatr, Piotr Krysiak, Jacek Żebrowski oraz Michał Waloch.
Turniej sołectw poprowadził Marek Kula, sekretarz gminy Kiełczygłów.
Końcowa klasyfikacja przedstawia się następująco:
1. Osina
2. Obrów
3. Huta
4. Kiełczygłów
5. Kiełczygłówek
6. Dryganek
7. Studzienica
Choć na podium znalazły się tylko trzy drużyny, tego dnia zwycięzców było znacznie więcej. Była nimi przede wszystkim dobra zabawa i sąsiedzka integracja.
- Cieszymy się wspólnie. Brakowało u nas takich imprez. Latami ich nie było, więc naprawdę jest super - stwierdza Marzena Rogalewicz, sołtys miejscowości Huta.
Było głośno, zabawnie, momentami bardzo zacięcie, ale przede wszystkim było razem. I właśnie o to w takich imprezach chodzi. Bo czasem, żeby dobrze się bawić, wystarczy kawałek liny, młotek, kilka gwoździ i grupa ludzi, którzy nie boją się… stracić gruntu pod nogami!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze