Jak w poprzednich latach, na sali OSP we Wrońsku, na zaproszenie radnego, sołtysa oraz druhów, spotkały się panie, aby wspólnie świętować Dzień Kobiet. Przy słodkim poczęstunku czas mijał na rozmowach i żartach. Damian Szerszeń wykorzystał okazję, aby podziękować za dotychczasową współpracę Mateuszowi Rogaczewskiemu.
W sobotę, 9 marca, w remizie OSP we Wrońsku odbyło się spotkanie pod hasłem „Babskie pogaduchy”. Rozpoczęło się nie tylko od życzeń i symbolicznych tulipanów. Okazję, związaną z imprezą w szerszym gronie, postanowił wykorzystać Damian Szerszeń, sołtys Wrońska. Jeszcze przed obiadem podziękować radnemu Mateuszowi Rogaczewskiemu, który kończy przygodę z samorządem, za wiele inicjatyw, jakie razem udało im się sfinalizować.
- Podobnie jak co roku, współorganizowałem to wydarzenie – przyznał Mateusz Rogaczewski, jeszcze radny.
Reklama- Nie będę ubiegał się o mandat z powodów prywatnych i zawodowych, dlatego też to spotkanie jest dla mnie wzruszające, bo jako radny jestem w takiej roli współorganizatora ostatni raz. Zapewniam jednak, że nawet nie będąc radnym, w przygotowanie uroczystości z okazji Dnia Kobiet będę się angażował, dalej jestem członkiem Stowarzyszenia Wrońsko Moja Maleńka Ojczyzna i dalej będę wspomagał sołtysa ktokolwiek nim będzie. Może ta osoba na mnie liczyć, jeśli tylko pozwoli mi na to czas - zapewniał.
Jak co roku panie bawiły się doskonale, choć w dość wąskim gronie. Z życzeniami i tortem przyjechał do nich wójt Konopnicy, Grzegorz Turalczyk. Z bukietem kwiatów dla pań pojawił się również kontrkandydat obecnego wójta, Jacek Kurowski.
Biesiada była okazją do rozmów na temat roli kobiet w społeczeństwie dawniej i teraz. Kilkadziesiąt lat temu mieszkanki wsi były cały czas zapracowane, ponieważ większość robót musiały wykonywać ręcznie. Współcześnie z kolei, pomimo dostępu do wielu nowoczesnych urządzeń, panie dalej mają wiele obowiązków przez konieczność łączenia spraw rodzinnych i zawodowych.
- Teraz z jednej strony kobietom jest łatwiej, ale współczesne czasy mają i swoje mankamenty – uważa Bożena Szerszeń.
Sama wspomina okres, kiedy pracowało zawodowo od 6:00, po powrocie szła na pole, a wieczorem, po położeniu dzieci, do późnych godzin dodatkowo zszywała swetry dla Terpolu.
- Obecnie kobiety, aby się utrzymać w pracy, muszą być dyspozycyjne niemal 24 h/dobę. Są takie zawody – mówi.
- Za moich czasów praca zawodowa ograniczała się do ośmiu godzin i koniec. Obecnie bywa, że panie wychodzą z domu rano i wracają po pracy dopiero wieczorem – dodaje.
- Moim zdaniem obecnie jest jednak kobietom łatwiej – uważa Krystyna Klara.
- Kiedyś nie było udogodnień, ja np. na początku nie miałam nawet pralki, musieliśmy się wszystkiego dorabiać, a trudno było nawet cokolwiek kupić, wszystko trzeba było wystać w kolejkach. Teraz są złote czasy, idzie się do sklepu, popatrzy się i można mieć.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze