Organizatorzy Targów Rolno-Ogrodniczych w Sulmierzycach jak zwykle zadbali o każdy detal. Doskonałe przygotowanie imprezy, w połączeniu z piękną pogodą, było gwarancją sukcesu. „Mój Rynek” w Sulmierzycach wypełniły tłumy kupujących. Zresztą i wystawców nie brakowało – na zainteresowanych czekało ponad 90 stoisk.
Choć prognozy na niedzielę, 8 maja, nie były za ciekawe, to na pogodę, uczestnicy i organizatorzy targów w Sulmierzycach, nie mogli narzekać. Handel kwitł w pełnym słońcu. Sprzedający zacierali ręce, a kupujący wracali do domów z pełnymi reklamówkami, koszami, bagażnikami…
Jak zwykle, największym zainteresowaniem cieszyły się stoiska z „zieleniną”. Roślinności w ogródku nigdy za wiele, szczególnie dla pasjonatów ogrodów, a takich na imprezie nie brakowało.
Maria Waloch przyjechała na targi aż zza Olesna, w województwie opolskim.
- Nie żałuję, że tu przyjechałam. Jak pan widzi wracam z pełnymi reklamówkami – zauważa i dodaje, że nie było łatwo namówić męża na tak daleki wyjazd, bo przecież paliwo drogie.
Oczywiście prócz sadzonek, jak zwykle na „Moim Rynku” w Sulmierzycach nie zabrakło maszyn rolniczych, rękodzieła, miodów i innych produktów ekologicznych i smacznych jednocześnie. Pojawiły się także stoiska różnych instytucji i stowarzyszeń z terenu gminy. Te ostatnie prócz prezentacji, częstowały swoimi kulinarnymi specjałami. Kulinarne podniebienia próbowali zaspokoić także wystawcy spoza gminy Sulmierzyce.
Halina Czuchra z Nowych Gajęcic, razem z dwiema córkami, synem i zięciem przyjechali na targi ze swoimi wyrobami.
- Mamy ciasta, pierogi i chleb własnej roboty – zachwala Halina Czuchra.
- Pogoda nam sprzyja, a organizacja elegancka. Naprawdę jesteśmy pod wrażeniem – podkreśla i dodaje, że w przyszłym roku wróci tu na pewno.
A jeśli ktoś miał ochotę na lody czy popcorn, to po odstaniu chwili w kolejce, mógł cieszyć się i takimi smakami.
Anna i Waldemar Melkowie z Gawłowa, na targi zabrali swoją córeczkę Aleksandrę. Nie mogli zatem ominąć stoiska z różową watą cukrową.
Ciekawym elementem imprezy była wystawa zabytkowych ciągników. Kolorowe sprzęty z „poprzedniej epoki” przyciągały jak magnes dzieci i dorosłych. Nie trzeba być pasjonatem motoryzacji, by zachwycić się starym traktorem.
- Od dwudziestu lat ciągniki są moją pasją – zaznacza Zbigniew Hejak, kolekcjoner z Sulmierzyc.
- Obecnie mam ich osiem, a dziewiąty jest w trakcie składania – uśmiecha się i dodaje, że zainteresowanie jego wystawą przerosło oczekiwania.
Mały Janek Sobczak z Rząśni wsiadał na traktor z uśmiechem od ucha do ucha. Jego mama Anna również nie kryła zadowolenia, że dziecko ciągnie do motoryzacji.
Konkurencją dla pięknych, zabytkowych ciągników, były motocykle. Nie zabrakło bowiem, co na gminnych imprezach w Sulmierzycach nie jest nowością, pasjonatów starych i nowych motocykli.
Stoisk było tak dużo, że gdyby reporter chciał opisać wszystkie, musiałby zająć wszystkie strony gazety. Jest szansa, że będzie okazja o nich jeszcze napisać, relacjonując kolejne targi w Sulmierzycach, bo przecież tegoroczne ostatnimi nie były.
- Z pewnością będziemy tę tradycję kontynuować – mówi Tadeusz Kruszyński, przewodniczący Rady Gminy Sulmierzyce.
- Cieszymy się, że nasza impreza zdobywa coraz większą popularność. Zapraszamy do Sulmierzyc, nie tylko z okazji targów rolno-ogrodniczych. Dużo się u nas dzieje – zachęca szef rady gminy.
Sławomir Rajch
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze