Od kilku dni strażacy z Mokrska mają na wyposażeniu ciężki samochód pożarniczy Jelcz 422 GCBA. Kupili go od druhów z Krynicy Morskiej w województwie pomorskim. Teraz auto przechodzi niezbędny remont.
Do niedawna ochotnicy mieli u siebie dwa wozy pożarnicze: 18-letniego, lekkiego forda transita i 5-letnie, średnie Iveco Eurocargo GBA. Ale pod koniec roku postanowili dokonać w swojej jednostce zmian. Nadarzyła się okazja sprzedaży forda, którego kupili strażacy z okolic Konina. Równocześnie druhowie z Mokrska zaczęli rozglądać się za samochodem, który mógłby zastąpić ten sprzedany.
- Chodziło nam o to, żeby był to ciężki samochód gaśniczy z dużą ilością wody – mówi Jakub Panaszek, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Mokrsku.
- Bo ten lekki, który mieliśmy do tej pory, zabierał tylko pięćset litrów wody i służył nam do akcji sporadycznie. Najczęściej korzystaliśmy z niego w celach prewencyjnych i jak była potrzeba dowiezienia większej ilości członków do gaszenia dużego pożaru. Bo wtedy każda osoba jest bardzo potrzebna. Natomiast duży będzie czynnie uczestniczył w akcjach i przez to będzie bardziej przydatny w naszej jednostce. Pan wójt też uważał, że należy starać się o coś większego, co lepiej zabezpieczy gminę i naszą miejscowość na wypadek większych działań gaśniczych.
Możliwość zakupu samochodu, który spełniałby oczekiwania druhów z Mokrska, pojawiła się w marcu.
- To była szybka akcja i szybkie decyzje – mówi dalej Jakub Panaszek.
- Strażacy z Krynicy Morskiej wystawili na sprzedaż jelcza. Akurat udało nam się natrafić na to ogłoszenie. Wystawili go o godzinie 16. jednego dnia, więc szybko umówiliśmy się z nimi i już rano oglądaliśmy ten samochód. Nie było co się długo zastanawiać. Zapadła decyzja, że kupujemy. Myślę, że gra była warta świeczki.
W niedzielę, 13 marca, pojazd już znalazł się w Mokrsku. Nie jest to auto nowe, bo wyprodukowane w 1997 r., ale pozwoli na wymianę sprzętu w jednostce na bardziej wydajny.
- Wóz, mimo wieku, nie jest mocno wyeksploatowany – wyjaśnia prezes.
- Od początku służył w pożarnictwie, więc nie był tak wykorzystywany, jak samochody w transporcie. Od strony mechanicznej jest całkowicie sprawny. Jeśli chodzi o silnik i zawieszenie to wszystko jest w porządku i nie ma problemów. Myślę, że gdybyśmy mieli większe fundusze, to staralibyśmy się o coś nowszego. Ale sytuacja jest taka, a nie inna i nie można się rzucać na głębokie wody.
Teraz pojazd przechodzi remont. Druhowie wymontowali zbiornik wody, który wymaga drobnych poprawek, a potem cały wóz będzie polakierowany.
- Jak wyciągnęliśmy zbiornik wody, to stworzył się dostęp do jeszcze innych podzespołów – tłumaczy prezes Panaszek.
- Więc przy tej okazji zamierzamy podesłać auto do mechanika, aby też do nich zajrzał. Bo chcemy, żeby wszystko było zrobione kompleksowo, by później już nie zaglądać do samochodu. Większość tych prac wykonamy sami i nie wiem, ile one będą trwały, bo to się też wiąże z naszą pracą zawodową, posiadanym czasem, terminami. Chcielibyśmy to zrobić, jak najszybciej – w tydzień, dwa, ale jest to mało realne. Myślę, że maksymalnie w ciągu dwóch miesięcy uda nam się remont zakończyć.
Druhów bardzo cieszy nowy pojazd, bo jest to pierwszy ciężki wóz na terenie gminy Mokrsko. A dodatkowo posiada zbiorniki na 5 tysięcy litrów wody i 500 l środka pianotwórczego.
Zakup ciężkiego samochodu pożarniczego zbiegł się z innym, bardzo ważnym dla OSP Mokrsko, wydarzeniem. Jednostka ta rozkazem Łódzkiego Komendanta Wojewódzkiego PSP została włączona w struktury wojewódzkiego odwodu operacyjnego. Oprócz niej, już od kilku lat do odwodu należą również OSP Biała i OSP Szynkielów. Wchodzą one w skład Kompanii Gaśniczej „Sieradz”.
- To jest dla nas wielkie wyróżnienie i prestiż, taki skok naprzód – cieszy się Jakub Panaszek.
- Bardzo nam miło, że Komenda Powiatowa PSP w Wieluniu zgłosiła nas do tego odwodu. Ten drugi samochód będzie nam teraz bardzo pomocny.
Ela Wodecka
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze