Czy w Wieltonie dojdzie do masowych zwolnień? Obawy wśród pracowników zakładów przy ul. Fabrycznej rodzi utrzymująca się słaba sprzedaż naczep i przyczep. Ostatnia publikacja Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego i jej oddźwięk w mediach ogólnopolskich dały pożywkę do rozważania najgorszych scenariuszy. Zarząd firmy tonuje jednak nastroje i spodziewa się powolnego odbicia w drugiej połowie 2025 r. - Jak dotąd udało nam się uniknąć zwolnień grupowych i mamy nadzieję, że nie będzie takiej konieczności w najbliższych miesiącach – mówi wiceprezes Wielton Group Mariusz Golec.
„Gigant w produkcji przyczep w tarapatach. Czy polska firma zbankrutuje?”, „Widmo zwolnień nad Wieltonem”, „Polski czempion w opałach. Co z tysiącami pracowników?”, „Kłopoty polskiego producenta przyczep. Grozi mu upadłość”. To nagłówki artykułów w ogólnopolskich portalach z ostatnich dni. Pretekstem do postawienia niepokojących pytań o dalsze losy największej wieluńskiej firmy stał się raport Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. Wynika z niego, że w styczniu 2025 r. zarejestrowano tylko 220 naczep i przyczep wyprodukowanych przez Wielton. Oznacza to spadek aż o 54 proc. względem wyniku ze stycznia 2024 roku.
Grupa Wielton jest trzecim największym producentem naczep, przyczep i zabudów samochodowych w Europie. W samych tylko w wieluńskich zakładach zatrudnia ok. 1,7 tys. osób.
Czy faktycznie są powody do bicia na alarm? Czy pracownicy mogą obawiać się zwolnień? Czy załamanie sprzedaży naczep i przyczep może doprowadzić nawet do bankructwa spółki?
W komentarzu dla portalu kulisy.net zarząd Wieltonu zapewnia, że aktualna pozostaje prognoza wychodzenia z dołka w drugiej połowie 2025 r. Stąd też na ten moment nie są podejmowane decyzje, których obawia się załoga.
- Sytuacja rynkowa wciąż jest trudna, a tak jak zapowiadaliśmy wcześniej powolnego odbicia spodziewamy się w drugiej połowie roku. Jak dotąd udało nam się uniknąć zwolnień grupowych i mamy nadzieję, że nie będzie takiej konieczności w najbliższych miesiącach. Musimy być przygotowani na wzrost popytu i produkcji – wyjaśnia wiceprezes zarządu Grupy Wielton Mariusz Golec.
Co wynika z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego
Kierownictwo Wieltonu wskazuje, że pobieżna analiza raportu Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego mogła prowadzić do błędnych wniosków co do faktycznej kondycji rynkowej wieluńskiej firmy. Chodzi o to, że w 2025 roku PZPM zmienił metodologię prezentacji danych. Rynek nowych naczep i przyczep (biorąc pod uwagę łączone dane dotyczące rejestracji stałych oraz czasowych) w Polsce o DMC powyżej 3,5 t zmniejszył się o niemal 30 proc., a nie o 5 proc., do których porównywany jest spadek Wielton S.A.
- Warto zwrócić uwagę na polskie dane rejestracyjne, które publikuje PZPM, ponieważ od tego roku zawierają one nie tylko rejestracje stałe, ale i czasowe, czyli pojazdy, które zostały zarejestrowane w celach eksportowych - mówi Mariusz Golec.
Jak wyjaśnia, w wyniku zmiany metodologii wszystkie marki zanotowały znaczne różnice w rejestracjach według tegorocznego zestawienia.
- Szczególnie ta różnica w danych jest widoczna, gdy przeanalizujemy i porównamy te za styczeń 2024 r., które opublikowane były rok temu z tymi zawierającymi czasowe rejestracje udostępnione w lutym 2025 r. - nadmienia wiceprezes Wielton Group.
„O tym, że ogólny wynik rynku zanotował negatywny wynik zadecydowały naczepy. Największe spadki dalej obserwujemy w grupie naczep ciężarowych, a dotyczą one głównie naczep skrzyniowych, platformowych i furgonów – czyli wykorzystywanych w dalekobieżnym transporcie towarów” - czytamy w publikacji PZPM.
Notowany na warszawskiej giełdzie Wielton zareagował na publikację PZPM i jej medialny oddźwięk wpisami w mediach społecznościowych, wyjaśniającymi zmiany w metodologii prezentacji danych. Nawiązano też kontakt z autorami artykułów w mediach ogólnopolskich w celu sprostowania niektórych informacji.
W ubiegłym roku całą branżę transportową dotknął poważny kryzys. Liczba zamówień na przyczepy i naczepy poleciała na łeb na szyję. Grupa Wielton sprzedała w trzech kwartałach 2024 r. niecałe 11 tys. pojazdów transportowych wobec 15,6 tys. w analogicznym okresie 2023 r. (wyników za cały 2024 rok jeszcze nie znamy).
Masowych zwolnień udało się wprawdzie uniknąć, ale pewne redukcje zatrudnienia były konieczne. Dodatkowo przez kilka miesięcy załoga wieluńskich zakładów pracowała w obniżonym wymiarze czasu pracy. Drastyczny spadek przychodów zmusił zarząd firmy do zaciągnięcia kredytu obrotowego do maksymalnej wysokości 95 mln zł.
- Zmagająca się z dynamicznymi zmianami i licznymi wyzwaniami branża transportowa obecnie znajduje się w bardzo trudnej sytuacji, wskutek której rośnie liczba bankructw przedsiębiorstw sektora. Wszystkie te czynniki sprawiają, że obecny popyt na nowe naczepy i przyczepy jest na bardzo niskim poziomie – wyjaśniał przyczyny załamania produkcji prezes Wielton Group Paweł Szataniak.
Kryzysowa sytuacja pociągnęła też za sobą obcięcie wydatków na inwestycje. Nie oznacza to jednak zahamowania działań prorozwojowych. Wielton uruchomił produkcję w nowej fabryce furgonów i chłodni w Bełchatowie. Udało się również pozyskać dofinansowania z Krajowego Planu Odbudowy na projekty inwestycyjne, m.in. cyfryzację i robotyzację kluczowych procesów produkcyjnych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze