Reklama

Mały klub cieszą małe rzeczy

LKS Kiełczygłów ubiegłoroczne dofinansowanie z urzędu marszałkowskiego przekazał na zakup strojów i sprzętu dla najmłodszych zawodników. W tym roku trwają starania o pozyskanie dotacji na trybuny. Na szczęście na stadionie nie dochodzi już do aktów wandalizmu. Jedynym problemem pozostaje bałagan pod altaną.

Przedstawiciele LKS Kiełczygłów 15 kwietnia mieli okazję spotkać się z Iwoną Koperską, przewodniczącą Sejmiku Województwa Łódzkiego. Była więc chwila na rozmowę o tym, co obecnie dzieje się w klubie i jakie są plany.
- W ubiegłym roku otrzymaliśmy dofinansowanie (10 tys. zł) z urzędu marszałkowskiego – przypomina Łukasz Gaik, prezes LKS Kiełczygłów.
- Przeznaczyliśmy je na zakup strojów, wyposażenia, typu bramki, piłki dla dzieci. Chcemy dbać o rozwój młodzieży, żeby u nas grała, uczestniczyła w różnych zawodach. Myślimy też o młodzieżowej szkółce. Wnioskujemy więc wszędzie, gdzie możemy, żeby uzyskać jak najwięcej środków dla klubu. 
Wybuch pandemii w 2020 r. doprowadził do zawieszenia rozgrywek sportowych, ale ta niespodziewana przerwa nie została zmarnowana. W tym czasie na stadionie w Obrowie wykonano m.in. nawodnienie automatyczne, jak i zamontowano oświetlenie. Teraz klub czeka na rozstrzygnięcie wniosku o dofinansowanie trybun sportowych na ok. 150 miejsc. 
- Pozytywnie został już rozpatrzony przez LGD ,,Krainę Wielkiego Łuku Warty’’, gdzie składaliśmy podanie – wyjaśnia Michał Kostarczyk, trener i członek zarządu LKS Kiełczygłów.
- Przechodzi on jednak dwuetapową weryfikację i teraz czekamy na decyzję z urzędu marszałkowskiego. Zabiegaliśmy o to dofinansowanie z panem prezesem i wójtem. Jesteśmy na dobrej drodze i mamy nadzieję, że uda nam się to zrealizować.
- Środki, które pozyskaliśmy z urzędu marszałkowskiego na aktywizację dzieci pozwoliły nam na zakup niezmiernie potrzebnego sprzętu. Być może są to małe rzeczy, ale są to rzeczy, które mały klub bardzo cieszą, bo z reguły nie ma na nie pieniędzy – kontynuuje trener.
- Poszukujemy wśród naszych lokalnych firm sponsorów, którzy chcieliby nam pomagać. Mamy już trzy takie firmy i zaczyna się to rozwijać, są ludzie, którzy chętnie nam pomagają, tj. np. też sołectwo Obrów. Liczymy, że uda się pozyskać kolejne środki z kolejnych źródeł, by przede wszystkim dzieci i młodzież mogła się rozwijać. To jest priorytet, bo bez nich za chwilę nie będzie tej piłki seniorskiej.
Klub stara się też dbać o odpowiednie utrzymanie boiska w Obrowie. Gdy przeprowadzano prace modernizacyjne w ubiegłym roku, ktoś inny postanowił niszczyć obiekt gminny. Najpierw doszło do kradzieży klimatyzatora przy szatni. Potem zostało rozpalone ognisko pod budką zawodniczą, a w trakcie montażu ogrodzenia były wyrywane słupki. Skradziono też kilka metrów przewodu do podłączenia sterowania nawodnienia, wykopano zraszacz i pocięto piłkochwyty. Obecnie sytuacja się uspokoiła i nie odnotowuje się aktów wandalizmu. Jedynie wciąż można zaobserwować bałagan pod altaną.
- Nie odpowiadają za to nasi mieszkańcy, tylko ewidentnie przyjezdni. Obiekt jest przeznaczony dla wszystkich, my nikomu nie zabraniamy wstępu, ale nie wolno po sobie pozostawiać takiego wrażenia, jakie niektórzy zostawiają – apeluje Kostarczyk.
- My jako zawodnicy, trenerzy, prezesi, członkowie zarządu klubu nie jesteśmy w stanie utrzymać porządku, nawet przy dużej pomocy urzędu gminy, którego pracownicy opróżniają kosze i porządkują tyle, ile mogą. Apel więc do ludzi, żebyśmy dbali o to, bo ten teren nie jest dla mnie, pana prezesa, pana wójta, tylko dla nas wszystkich. Na razie mamy drobny problem z zamontowaniem monitoringu, w kontekście dostępu do Internetu, ale pewnie za chwilę pojawią się jakieś fotopułapki i inne rzeczy, które umożliwią nam ewentualną dokładną identyfikację osób odpowiedzialnych za bałagan, czy jakieś niszczenia.
W minioną niedzielę, 25 kwietnia, LKS Kiełczygłów wróciło na boisko i rozegrało spotkanie rundy rewanżową w A klasie grupy 8 sieradzkiej. Mecz z KKS Kurów zakończył się remisem 4:4.
- Nasz cel na ten sezon to, żeby wygrać ligę i przejść do wyższej ligi okręgowej – podkreśla Gaik.
- Podobny cel ma na pewno większość drużyn naszej grupy. Będziemy się bardzo starali im to utrudnić, a sobie ułatwić tą drogę, natomiast gramy z meczu na mecz, a na koniec czerwca zobaczymy ostateczną klasyfikację. Czekamy też na to, żeby nasi kibice mogli przyjść, dopingować nas, tym bardziej na trybunach, które najprawdopodobniej niebawem powstaną – podsumowuje trener.

Katarzyna Cieślik
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości