Reklama

Marek Martyniak z Wielunia leci na Mistrzostwa Świata w towerrunningu na Tajwanie

Mieszkaniec Wielunia, Marek Martyniak, wybiera się na Mistrzostwa Świata na Tajwanie. W Taipei, stolicy kraju, zawodnicy będą się ścigać w bieganiu po schodach. 47-letni wielunianin bakcyla tego sportu połknął kilka lat temu, a zamiłowaniem do akurat takiej dyscypliny zaraziła go mama.

Wbiega się jak najszybciej po schodach, ale zjeżdża windą – na tym polega towerrunning. To sport, który zaczął się rozwijać wraz z pojawieniem się drapaczy chmur. Bodaj najstarszym biegiem jest ten organizowany w nowojorskim  Empire State Building. Kiedy w płucach zaczyna palić, a w gardle pękają małe naczynka krwionośne, więc w ustach czuć posmak krwi, schodziarze biegną dalej. Te organiczne objawy to wynik gwałtownej zmiany wysokości połączonej z ogromnym wysiłkiem fizycznym. Treningi na schodach wybierają ultramaratończycy oraz uprawiający biegi w terenach wysokogórskich. Co ważne, na dół schodziarze zjeżdżają windą: podczas schodzenia wykorzystywane są inne partie mięśni, a organizm biegacza musi odpocząć.

Marek Martyniak pochodzi z okolic Zgorzelca, ale z miłości do Wielunia, a konkretnie jednej wielunianki, Reni, niemal dekadę temu osiadł tu na stałe. Zawodowo zajmuje się projektowaniem maszyn i linii technologicznych. W rodzinnej miejscowości sport zajmował ważne miejsce w jego życiu. W Wieluniu długo szukał odpowiedniej dla siebie aktywności, trochę biegał. W końcu jego mama, która od 2017 r. interesowała się schodziarstwem, namówiła go na udział w zawodach rozgrywanych w Sky Tower we Wrocławiu. Był rok 2020, początek pandemii, więc rozgrywki odwołano. Za to w 2022 r. wszyscy, którzy zapisali się dwa lata wcześniej mogli wystartować.

Reklama

- Wziąłem udział, ale tego startu nie wspominam najlepiej – opowiada Marek.

- Teraz już wiem, że ogromnym błędem było wypicie napoju energetycznego tuż przed wyścigiem. Pierwsze kilka pięter pokonałem z dużym impetem, a potem miałem poważny kryzys. Ta pierwsza próba nie poszła, ale ostatecznie poczułem, że to jest jednak coś fajnego i właśnie to chcę robić.

Po Wrocławiu przyszła pora na kolejne biegi po schodach. Już po roku udało mu się poprawić wynik ze Sky Towera aż o cztery minuty.

- Im bardziej w to wchodziłem, tym bardziej mi się podobało – przyznaje sportowiec.

Reklama

Przyszło też zaproszenie, aby wspólnie trenować pod okiem Jarosława Piechoty, propagatora towerrunning, który prowadzi grupę „Piechotą po schodach". W środowisku znani są jako „orioniści”, bowiem umiejętności szlifują w łódzkim Orion Business Tower, 16-piętrowym. W trakcie około 1,5 godzinnego treningu po 364 schodach wbiegają nawet 10 razy.

Najlepsi na tym 16. piętrze są  w czasie poniżej dwóch minut, na 10.  wbiegają w około 44 sekundy. W wyścigach na tak „niskich” wieżowcach o zwycięstwie decydują sekundy.

Reklama

W Polsce w ciągu roku odbywa się około 10 imprez towerunningowych. W Świdnicy wbiega się na wieżę ratuszową, wcześniej robiąc rundkę dookoła rynku, w Polkowicach na wiatrak, w Warszawie wyścigi są organizowane w Pałacu Kultury i Nauki, noszą imię Stanisław Tyma, to na pamiątkę bohatera, którego aktor odtwarzał w kultowym „Misiu”, a także w Varso Tower czyli najwyższym budynku w Unii Europejskiej. Ponadto w stolicy odbywa się Skyliner Everest Run. To 24-godinna impreza, podczas której należy wbiec 55 razy na górę, na 42. piętro, w ten sposób pokonując dystans równy wysokości najwyższej góry świata.

W tej ostatniej imprezie Marek jeszcze udziału nie brał, w tym roku zamiast tego jednego startu wybrał udział w trzech innych zawodach. M.in. zimą był w Berlinie, a w niedzielę, 21 kwietnia, zameldował się na starcie w niemieckim  Zwickau. Był drugi wśród mężczyzn powyżej 40. roku życia  z czasem 54 sekund. Na 81 startujących mężczyzn dało mu to ogólnie wynik 26.

Reklama

- To były bardzo dynamiczne zawody, niewielkie różnice między kolejnymi zawodnikami sprawiły, że emocje sięgały zenitu do ostatniej chwili – relacjonuje zawodnik.  

W wyścigu wystartowała też partnerka sportowca, Renata Idasiak, dla której to był debiut w zawodach. Może go zaliczyć do bardzo udanych, bo zajęła 5. miejsce wśród pań 40 plus, a 22 w ogólnej klasyfikacji kobiet. Mama Marka, Bożena z kolei pokonała 10 pięter  w czasie poniżej dwóch minut.

- Powiedziałam, że mogę spróbować, ale na 10. piętro. Do 8. piętra biegłam, ale potem to już wchodziłam – śmieje się Renia, która jest najbardziej zagorzałym kibicem Marka.

Reklama

- Cieszę się, że znalazł coś, co go tak fascynuje, ja nie czerpię z tego tak dużej radości. Czasami jadę z Markiem na trening do Łodzi, jeżdżę też na zawody. Sama wystartowałam raz. Jestem bardziej od spraw organizacyjnych, jak podanie rzeczy, zrobienie zdjęcia, bo sami nie zawsze o tym pamiętają. Oczywiści ekipa już mnie zna i namawia na to, żebym też biegała.

Jak para przyznaje Renia pilnuje też, aby plany startu w kolejnych zawodach nie przybrały na zbyt dużej intensywności.

- Myślałam, że będzie sobie biegał po kilku ulubionych budynkach, a robią się z tego starty nawet częściej niż raz w miesiącu – zaznacza Renata..

Reklama

1 maja para leci na Tajwan, gdzie jako jeden z sześciu Polaków Marek weźmie udział w Mistrzostwach Świata w Tajpej. Udział w prestiżowej rywalizacji stał się możliwy, ponieważ udało się znaleźć sponsora, który zapłacił za bilety lotnicze.

4 maja sportowiec zmierzy się z najlepszymi zawodnikami na świecie, ale i z własnymi ograniczeniami. Wystartuje około 5 tys. osób.

- Mam 47 lat, ale nie czuję, że mój organizm mówi dość, im więcej ćwiczę,  tym on mi więcej daje, to jest takie motywujące i cieszy – podkreśla sportowiec.  

Reklama

 W stolicy Tajwanu zawodnicy będą mieli za zadanie pokonać 91 pięter, a po godzinie 59 pięter. Dopiero suma dwóch wyników wyłoni zwycięzcę.

- Dla mnie to będzie duże wyzwanie – przyznaje Martyniak.

- Niektórzy zawodnicy będą walczyć o medale. Ci najlepsi są w stanie pokonać te 91. pięter w ciągu 10 minut, ja uznam za sukces, jeśli zmieszczę się w 20 minutach. Ten drugi bieg postaram się po prostu skończyć – mierzy swoje siły Marek.

Na razie intensywnie się przygotowuje. Podczas treningów na specjalnym urządzeniu pokonuje 91 pięter po dwa razy w ciągu jednej sesji.

Reklama

Mistrzostwa Świata to nie jedyne zaplanowane na ten rok starty. Zawodnik chce jeszcze m.in. wziąć udział w tegorocznym Varso Tower Run. Ponadto wraz z mamą i bratem pobiegną w Sky Tower Run.

- Myślę, że dla mamy to takie spełnienie marzeń, że będzie tam startować z nami dwoma – kwituje Marek.

Martyniak podaje, że w każdym wieżowcu biegnie się inaczej.

- Na skalę trudności ma wpływ kilka czynników, to czy klatka schodowa jest prawo czy lewoskrętna, ważny jest stopień pochylenia schodów, są klatki trudne i problematyczne, a znaczenie ma też kwestia taka, czy np. można się podeprzeć o barierki podczas biegu – opowiada.

Reklama

- To, że w jednym budynku osiąga się dobre wyniki nie oznacza, że w drugim pobiegnie się tak samo – dodaje.

- Duży wysiłek w krótkim czasie mi odpowiada, bieganie na dłuższą metę jest nudne, a tutaj wszystko rozgrywa się szybko, więc motywacji wystarcza – opowiada zawodnik.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 29/04/2024 18:20
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości