MKS Wieluń wraca na zwycięską ścieżkę. Po pełnym emocji i delikatnego horroru meczu, a także popisie duetu Waloch–Mielczarek wieluńscy szczypiorniści pokonali AZS AWF Warszawa 32:28 (17:11) awansując na 5. miejsce w tabeli. Bramkarz zamurował bramkę, skrzydłowy trafiał jak natchniony, a kibice w hali WOSiR długo oklaskiwali bohaterów sobotniego popołudnia.
W sobotę, 29 listopada, szczypiorniści MKS-u Wieluń rozegrali 12. ligowe spotkanie w sezonie I ligi grupy C. Po bardzo dobrym meczu pokonali AZS AWF Warszawa 32:28 (17:11), tym samym przerywając serię dwóch porażek i wskakując na 5. miejsce w tabeli.
Kto w hali WOSiR się pojawił – wygrał. Kto nie pojawił – ma czego żałować. Był to mecz, który miał wszystko: szybkie akcje, paradę efektownych interwencji, mocną końcówkę i bohaterów z krwi i kości.
Przed meczem można było mieć delikatne obawy. Forma MKS-u w ostatnich tygodniach falowała niczym sinusoidy. Trzy zwycięstwa, trzy porażki, kolejne trzy zwycięstwa i dwie porażki. Jeśli ktoś wierzył w „trzymeczową kratkę”, to… tym razem przekonał się, że nie warto.
Wielunianie wybiegli na parkiet maksymalnie zmotywowani co szybko potwierdziła kapitalna akcja Szymona Famulskiego. Po świetnym podaniu i asyście Mariusza Kuśmierczyka skrzydłowy huknął z powietrza w stylu „Linie Lotnicze Famulski”, a hala kipiała z zachwytu. Przerwa przyniosła wynik 17:11 – atak, obrona i tempo wyglądały naprawdę dobrze.
Choć w drugiej połowie MKS przez około 15 minut jakby został w szatni, a goście zmniejszyli stratę do jednego gola (23:22 w 47. minucie), to na straży wyniku stał Andrzej Waloch. Bramkarz MKS-u zanotował kapitalne 20 interwencji na 46 prób rywal, to liczby, które mówią same za siebie.
Nic dziwnego, że kibice głośno skandowali jego nazwisko przy ogłoszeniu MVP spotkania. A że dzień później obchodził imieniny? Lepszego prezentu sobie zrobić nie mógł.
Drugim bohaterem meczu był skrzydłowy Hubert Mielczarek, autor aż 11 bramek, najskuteczniejszy gracz spotkania. Po meczu porozmawiał z portalem kulisy.net komentując zarówno przebieg gry, jak i formę zespołu.
O słabszym początku drugiej połowy:
– No nie wyszliśmy do końca z szatni, na pewno dwie kary w tym nie pomogły. To jest taka drużyna (AZS AWF Warszawa przyp.red.) która dużo biega i to nasze osłabienie się na tym odbija. Jest nas mniej, oni nas podgonią. Ale my, jak zawsze, lubimy zrobić u siebie horror i… całe szczęście, że wyszliśmy z tego cało – mówił.
O fenomenalnej formie Andrzeja Walocha:
– Andrzej to bardzo duże doświadczenie, bardzo duże wsparcie. Andrzej jest w formie, więc nic tylko się cieszyć. Oby tak dalej. Bardzo się cieszymy. Zasłużony w pełni jego MVP dzisiaj – kontynuował.
O powrocie do zwycięstw:
– My patrzymy na czołówkę ligi. Bardzo cieszymy się, że zmazaliśmy plamę z zeszłego tygodnia. W bardzo złym stylu zagraliśmy mecz wtedy. Nic tylko się cieszyć, że wróciliśmy na dobrą ścieżkę.
O dopingu kibiców:
– Bardzo fajnie to wygląda. Dużo ludzi dzisiaj było. Świetnie się gra przy takiej publiczności. Bardzo się cieszymy, że kibice przychodzą i zapraszamy na kolejny mecz.
O swojej formie strzeleckiej:
– Od tego jestem w tej drużynie, powiedzmy sobie szczerze. Bardzo się cieszę, że forma jest, oby tak dalej. Staram się nie odpływać, robić swoje i póki co się udaje – na tym zakończył swój komentarz dla portalu kulisy.net.
Kolejna szansa na punkty już 6 grudnia o 18:00, kiedy to MKS Wieluń podejmie UMCS Lublin – 12. drużynę tabeli. W poprzednim sezonie wielunianie dwukrotnie byli górą. Jak będzie tym razem? Przekonamy się już w Mikołajki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze