24 maja na brzegach Warty w Działoszynie zgromadzili się zawodnicy wędkarstwa, by rozegrać mistrzostwa miejscowego Koła Polskiego Związku Wędkarskiego. Sportowa rywalizacja trwała pięć godzin. Pogoda dopisywała, humory również, a ryby współpracowały ze wszystkimi wędkarzami, choć z niektórymi bardziej a z innymi mniej chętnie.
Sobotnie popołudnie, 24 maja, w Działoszynie upłynęło na wałach starorzecza Warty pod znakiem wędkarskiej rywalizacji. Miłośnicy moczenia kija uzbrojonego w spławik walczyli o tytuł mistrza Koła PZW Działoszyn.
Wylosowane stanowiska poszczególni zawodnicy przyjęli z różnym natężeniem entuzjazmu. Nikt jednak nie zamierzał się poddawać i zaczęło się…
- Trudno powiedzieć jak będzie. Tu jest tylu dobrych zawodników z długimi kijkami, że pewnie powygrywają – z uśmiechem mówi Romuald Drab, chwilę po rozpoczęciu zawodów.
- Dopiero zaczęliśmy. Wszystko się pewnie rozkręci. Liczę na ciężkie rybki – dodaje wędkarz Marcin Drab z Działoszyna.
Adam Kopera, jak się okazało później – niekwestionowany mistrz zawodów, pierwszą zdobycz wyciąga tuż po starcie.
- Zawody dopiero się zaczęły, pięć minut temu, a już mam jednego leszczyka. Zobaczymy co będzie dalej – mówi wędkarz z Posmykowizny.
A dalej jest tylko lepiej. Adam wciąż dorzuca leszczykowi towarzyszy, kosz staje się coraz cięższy i ostatecznie wypełnia się prawie 14 kg ryb. Z wynikiem 13,800 kg Adam Kopera nie tylko zdobywa złoty medal, ale pobija rekord łowiska (należący dotąd do Waldemara Kędziora – 12.750).
Roześmiany chłopak na innym stanowisku właśnie wyciąga z wody kolejnego leszcza. Szczęściarzem jest Łukasz Ślifirski z Działoszyna, skarbnik miejscowego koła wędkarskiego.
- Jak jest? Dobrze jest! – śmieje się – Na rybach jest zawsze dobrze!
Faktycznie, nie myli się. Dobrze jest i po zakończeniu zawodów. Łukasz i jego ryby o wadze 7,080 kg zostają srebrnymi medalistami w wędkowaniu metodą spławikową
Ignacy Łakomy z Działoszyna jest mocno dopingowany przez widownię zgromadzoną na drugim brzegu rzeki. Słysząc reporterkę portalu kulisy.net – rozpromienia się:
- Kulisy? My już tu wędkowaliśmy kiedyś z „Kulisami…” i było bardzo miło. Sam redaktor naczelny nam towarzyszył – z uśmiechem wspomina Ignacy Łakomy.
Wędkarz z Działoszyna skończył już 70-lat i uważa, że tym razem wylosował dość kiepskie stanowisko. Przyjmuje to jednak ze stoickim spokojem i daje pole do popisu młodym, co nie znaczy, że odpuszcza. Sam wędkuje od dziecka. Wesoło opowiada, że urodził się nad rzeką, więc nie miał innego wyjścia i tak już zostało.
Obawy Ignacego Łakomego co do kiepskiej łowności na wylosowanym stanowisku okazują się płonne. Działoszynianin udowadnia, że doświadczony wędkarz poradzi sobie w każdych warunkach. Zajmuje trzecie miejsce z wynikiem 6,180 kg.
Zachodzi słońce. Majowe mistrzostwa wędkarskie metodą spławikową w Działoszynie dobiegają końca.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze