To był mecz dwóch twarzy. Przez pierwsze pół godziny MKS Wieluń grał jak z nut, całkowicie rozbijając wicelidera tabeli Orlęta Zwoleń. Po przerwie jednak emocje sięgnęły zenitu, a końcówka przyprawiła kibiców o solidny zastrzyk adrenaliny. Ostatecznie to jednak gospodarze mogli unieść ręce w geście triumfu, zwyciężając 23:22 (13:7) i notując trzecie ligowe zwycięstwo z rzędu w ramach 9. kolejki I ligi grupy C piłkarzy ręcznych.
Sobotnie (8 listopada) popołudnie w hali WOSiR przy ul. Częstochowskiej zaczęło się jak z bajki dla miejscowych fanów szczypiorniaka. Wicelider tabeli przyjechał do Wielunia z serią pięciu kolejnych zwycięstw, ale... już po 20 minutach mógł tylko przecierać oczy ze zdumienia.
MKS Wieluń grał twardo, szybko i skutecznie. Połączenie szczelnej defensywy i pewnych interwencji Andrzeja Walocha w bramce sprawiło, że tablica wyników pokazywała 10:2 dla Wielunia! Goście byli kompletnie bezradni wobec organizacji gry gospodarzy, a każda kolejna obrona Walocha i całej defensywny wywoływała aplauz kibiców na trybunach, których zasiadło blisko w liczbie 90 podczas wczorajszego spotkania.
Po pierwszych 30. minutach tablica pokazywała 13:7 i już wtedy można było się zastanawiać jak wysoki będzie wynik... nic bardziej mylnego.
Wszystko zmieniło się tuż po rozpoczęciu drugiej części. Już w 32. minucie Andrzej Waloch doznał kontuzji, która wykluczyła go z dalszej gry. Najpierw kilka chwil leżał na parkiecie wieluńskiej hali, a później kolejne minuty za linią boczną spędził w obecności służb medycznych zabezpieczających to spotkanie. Choć zagrał tylko 32. minuty, swoją postawą zdecydowanie zasłużył na to, aby po meczu odebrać statuetkę MVP z rąk ikony wieluńskiego klubu – Henryka Bogusa, w asyście prezesa Eugeniusza Panka. Po odbiór statuetki dotrzeć Walochowi pomogli boiskowi partnerzy – Arkadiusz Żóraw oraz Szymon Famulski.
W jego miejsce wszedł Julien Philippe, który od razu złapał rytm, imponując odwagą i refleksami. Niestety, zbyt impulsywne wyjście z bramki w 43. minucie, atak na gracza gości podczas kontry Orląt Zwoleń zakończyło się czerwoną kartką i udziałem w spotkaniu po raptem jedenastu minutach gry.
Na parkiecie pojawił się trzeci golkiper – Wiktor Socha, któremu przyszło bronić w najtrudniejszym momencie. W 38. minucie MKS prowadził jeszcze 19:10, mając szansę na dziesieciobramkową przewagę, ale z każdą minutą przewaga gospodarzy zaczynała topnieć. Na dwudzieste trafienie MKSu kibicom zgromadzonym w hali sportowej Wieluńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji przyszło czekać siedem minut (45.minuta), zaś goście sukcesywnie minuta po minucie odrabiali straty. W 56. minucie zrobiło się już tylko 23:22, jak się okazało taki wynik utrzymał się do końca, a jedną z kluczowych interwencji zanotował właśnie Socha, w 58. minucie dzięki czemu pełna pula trzech punktów została w Wieluniu.
Po końcowym gwizdku nikt nie miał wątpliwości, że statuetka dla najlepszego gracza meczu trafiła we właściwe ręce – Andrzeja Walocha, który w pierwszej połowie zamknął bramkę na cztery spusty. Zresztą z trybun kibice głośno domagali się wyboru Walocha jako MVP.
W ofensywie najskuteczniejsi byli Hubert Mielczarek i Mariusz Kuśmierczyk – po sześć trafień. Kolejne dorzucili: Bartosz Bednarek (4), Jakub Kaczmarek (3) oraz po jednym – Krzysztof Węcek, Patryk Piwnicki, Adam Bernaś, Jakub Wrona.
Gospodarze docenili także graczy gości. Statuetkę najlepszy zawodnik po stronie Orląt Zwoleń odebrał z rąk Tomasza Kulickiego, wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej w Wieluniu.
Dzięki tej wygranej MKS Wieluń umocnił się w czołówce tabeli, zajmuje czwarte miejsce z dorobkiem 18 punktów, tuż za plecami Mazura Sierpc (18 pkt.). Liderem wciąż pozostaje KSSPR Końskie, który wygrał wszystkie dziewięć dotychczasowych spotkań.
Za tydzień (16 listopada) wieluńskich szczypiornistów czeka wyjazd do SPR Nowe Piekuty, szóstej drużyny ligi, która jest obecnie na fali pięciu kolejnych zwycięstw. Historia bezpośrednich pojedynków z ubiegłego sezonu mówi jasno – szykuje się kolejny thriller. W poprzednim sezonie oba mecze kończyły się różnicą jednej bramki. Każdy z zespołów wygrywał we własnej hali.
Czy wieluńscy szczypiorniści dopiszą czwarte ligowe zwycięstwo z rzędu? Przekonamy się już w przyszłą niedzielę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze