Reklama

MKS Wieluń z bolesną porażką przed własną publicznością.

Dwukrotnie we wczorajszym meczu wieluńskich szczypiornistów z drużyną Padwy Zamość duże znaczenie miała końcowa syrena, zarówno pierwszej połowy, jak i drugiej - kończącej mecz. Niestety bez powodzenia dla gospodarzy.

MKS Wieluń obecnej kampanii ligowej nie może zaliczyć do udanej. Ostatnie, 15 miejsce w tabeli, i niestety coraz bardziej zaglądające w oczy widmo spadku z ligi, ( na 6 kolejek przed końcem drużyna MKS - u traci do bezpiecznego miejsca w tabeli 17 punktów ) nie przeszkodziło w podjęciu wyrównanej rywalizacji z czołową drużyną Centralnej Ligi Piłkarzy Ręcznych - KPR Padwa Zamość ( przed meczem w Wieluniu zajmowali 5 lokatę w ligowym zestawieniu). Od samego początku spotkania wielunianie dzięki swojej dobrej grze walczyli z drużyną z Zamościa jak równy z równym, co więcej twarda gra w obronie i kilka dobrych ataków sprawiło, że to gospodarze schodzili do szatni na przerwę prowadząc w meczu 12:11. Bramka na wagę prowadzenia po pierwszej części gry padła dosłownie równo z syreną kończąca tę fazę meczu. Jak się później okazało, nie był to jedyny moment wczorajszego wieczoru kiedy syrena kończąca odegrała kluczową rolę.

Na drugą część meczu gospodarze wyszli jeszcze bardziej zdeterminowani i zmobilizowani, aby odnieść zwycięstwo przed własną publicznością, która mimo, iż niezbyt licznie zgromadzona w hali przy ulicy Częstochowskiej gorąco starała się dopingować swój zespół. Świetne obrony Piotra Śliwińskiego, a także udane kontry zespołu w wykonaniu Dominika Stalki, Kamila Dekarza oraz kilka celnych rzutów karnych wykonywanych w drużynie MKS - u Wieluń przez Błażeja Golańskiego pozwoliło gospodarzom spotkania w pierwszych 13 minutach drugiej części gry prowadzić 20:15 z drużyną Padwy Zamość. Niestety w okolicach 43 minuty gra wielunian się rozsypała. Przez dobrych 10 minut nie byli w stanie rzucić bramki, co skrzętnie wykorzystali goście z Zamościa, którzy odrobili pięciobramkową stratę z nawiązką, wychodząc przed końcem spotkania na prowadzenie. W ostatnich kilkudziesięciu sekundach spotkania, przy stanie 23:24 dla gości, piłkę w rękach na remis w meczu i ewentualny konkurs rzutów karnych mieli piłkarze ręczni MKS - u. Co prawda udało im się zdobyć wyrównująca bramkę, jednak radość i euforia po chwili zamieniła się w rozczarowanie, kiedy okazało się, że bramka została o ułamek sekundy rzucona za późno w porównaniu do syreny kończącej mecz. Tym samym spotkanie zakończyło się więc wynikiem 23:24 dla KPR Padwa Zamość, która dzięki temu zwycięstwu wskoczyła na fotel wicelidera tabeli.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 08/04/2024 11:17
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości