Mieszkańcy kolonii Maśne Górki od kilkunastu lat cierpliwie czekają na remont drogi. By umożliwić rozpoczęcie prac, zostały nawet wycięte drzewa, czy przesunięto ogrodzenie. Niewielka społeczność liczyła, że w tym roku w końcu skończą się ich uciążliwości. Okazuje się jednak, że najwcześniej w przyszłym roku na około kilometrowym odcinku pojawi się asfalt.
Maśne Górki to część Skrzynna, zlokalizowanych jest tutaj dziewięć domostw. Mieszkańcy od wielu lat narzekają na stan drogi, którą przemierzają nawet kilka razy dziennie.
- Nie ma żadnej podbudowy, piasek i żużel wiecznie jest wożony, kiedyś dziadkowie nie mieli auta, to droga nie była potrzebna – mówi mieszkaniec Maśnych Górek (nazwisko znane redakcji).
- Kurzy się, jeden wielki czarny pył, zwłaszcza jak ktoś szybciej pojedzie, nawet jak się idzie, to człowiek musi stanąć chwilę, żeby pył opadł i człowiek mógł dalej iść – wymienia codzienne niedogodności jedna z mieszkanek (nazwisko podane do wiadomości redakcji).
- Nierówna droga, jak zawieje piaskiem to się nie da jechać, zimą jak zasypie też jest ciężko, do tego błoto się robi przy opadach.
Temat remontu drogi poruszany jest już co najmniej od 15 lat. Do tej pory mieszkańcy cierpliwie czekali na jakiekolwiek prace.
- Planów na tą drogę były już ze dwa, geodeci mierzyli tutaj, sąsiad przestawiał płot, drzewo też usunął na własny koszt, bo miała być droga. To jest takie spychanie z roku na rok, nie chodziliśmy, nie prosiliśmy i wójt stwierdził, że chyba pilnie tego nie potrzebujemy – zauważa mieszkanka.
Przedstawiciele społeczności Maśnych Górek podnoszą, że w innych częściach gminy drogi szybciej są realizowane. Uważają, że ma na to też wpływ, kto mieszka przy danej drodze. Czarę goryczy przelał fakt, że mieszkańcy byli pewni, że w tym roku remontu drogi się doczekają.
- Na styczniowej sesji, również w czerwcu wójt wymieniał naszą drogę – przyznaje mieszkaniec.
- Że będzie robiona – dodaje jedna z mieszkanek.
- Jeszcze na początku października sołtys, radni mówili, że skończą Rudlice i przyjeżdżają do nas, a nagle dowiadujemy się, że plany zostały zmienione – podkreśla kolejna z mieszkanek.
Społeczność postanowiła więc wziąć sprawy w swoje ręce i zapytać osobiście wójta o ,,swoją’’ drogę. Na spotkaniu w urzędzie dowiedzieli się, że całkowity remont drogi powinien być wykonany najpóźniej wiosną 2024 roku.
- Myśleliśmy też, żeby wykorytować tą drogę i nawieźć tłucznia, ale nie ma takiej możliwości. Nie opłaci się robić, bo za dwa lata będzie remont. Nieważne, czy będzie błoto po kolano czy dwumetrowe dziury, nie będą robić, bo im się nie opłaci – podaje jedna z kobiet.
- Chyba musimy skarbonkę otworzyć na początku drogi i sami sobie zrobić drogę, jak sąsiad sobie utwardził dojazd – podsumowuje kolejna mieszkanka.
Ryszard Turek, wójt gminy Ostrówek informuje nas, że w tegorocznych planach budżetowych nie było remontu drogi w tej części Skrzynna.
- Radni, którzy przychodzą na sesje powinni czytać materiały na sesje, dlatego, że zetapowaliśmy odcinek drogi Maśne Górki, który liczy ponad 1200 metrów, na dwa etapy – podaje włodarz.
- Pierwszy etap, 200 parę metrów, jest na ukończeniu i tam jest dokładnie zapisane od drogi gminnej w kierunku Maśnych Górek. Natomiast Maśne Górki z drugiej strony zaczynają się od drogi powiatowej. Jak ktoś tego nie umie czytać ze zrozumieniem, to powinien lepiej nauczyć się czytać i wtedy może byłoby łatwiej zrozumieć pewne rzeczy.
Wójt potwierdza, że realizacja tego zadania możliwa jest najwcześniej w przyszłym roku, jeżeli znajdą się środki, a jeśli nie, to w 2024 r. z Funduszu Ochrony Gruntów Rolnych.
- Ten odcinek był projektowany w tym roku, było to ujęte w budżecie, pierwszy etap do realizacji w tym roku, a drugi projektowany do realizacji w przyszłym roku albo następnych latach. W tej chwili projekt drogi Maśne Górki jest w starostwie i jesteśmy w trakcie uzupełnień do projektu – mówi Turek.
- To jest droga wewnętrzna, typowo polna, więc nie dostanie punktów za przejścia, chodniki, bo tam tego nie będzie. Musimy więc czekać na środki z Funduszu Ochrony Gruntów, a jeżeli z Polskiego Ładu będą jeszcze środki, to wprowadzimy tą inwestycję do budżetu w przyszłym roku.
- To, że przyszli do mnie przedstawiciele tych domostw to nie znaczy, że ja im na siłę zrobię drogę, bo my realizujemy w tym roku 10 dróg gminnych i trzy w porozumieniu z powiatem, także mamy co robić. Znam ludzi, którzy już czekają 80 lat na drogę i jeżdżą po piachu. Nikt nie będzie w stanie wymusić na mnie drogi, która jest warta w tej chwili kosztorysowo 965 tys. zł, żebym wziął milion kredytu i zrobił drogę, bo będę musiał kiedyś spłacić ten kredyt – kończy wójt.
Katarzyna Cieślik
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze