Policjanci apelują do kierowców o większą ostrożność na drogach wiejskich, w pobliżu lasów i zagajników czy pól uprawnych. W ostatnim czasie coraz więcej zwierząt żyjących w lasach pojawia się nawet na ruchliwych trasach, a także w miastach. Zderzenie z sarną, dzikiem lub łosiem może skończyć się tragedią. W takich wypadkach giną nie tylko zwierzęta, ale też ludzie.
78-letni kierowca osobowej Toyoty niemal cudem uniknął tragedii. W niedzielę, 15 marca, gdy jechał przez powiat opoczyński (woj. łódzkie), na wysokości miejscowości Grębenice, nagle wprost pod koła wyskoczył mu łoś. Potężne zwierzę uderzyło w maskę i przednią szybę samochodu. Szczęśliwie, kierowca nie odniósł obrażeń. Łoś jednak nie miał szans. Zwierzę nie przeżyło zderzenia.
Podobne kolizje miały miejsce również w powiecie opoczyńskim w poprzednich dniach, tj. 13 i 14 marca. W miejscowości Kruszewiec Kolonia kierujący Audi 28-latek zderzył się z sarną. Natomiast w samym Opocznie, przy ulicy Przemysłowej, sarna wbiegła wprost pod jadące Volvo. Na szczęście kierowcy nie odnieśli obrażeń, ale samochody zostały poważnie uszkodzone.
- Najprostszym sposobem uniknięcia kolizji z dziką zwierzyną jest po prostu zdjęcie nogi z gazu. Zawsze, gdy wjeżdżamy w tereny leśne, bądź takie, w których mogą pojawić się dzikie zwierzęta, zwolnijmy - w ten sposób zwiększymy szansę na odpowiednią reakcję, na wypadek wtargnięcia na drogę dzikiego zwierzęcia. Kierowca powinien pamiętać, że dzikie zwierzęta (sarny, jelenie, łosie, itp.) najczęściej żyją w stadach. Pojawienie się na drodze np. jednej sarny, najczęściej sygnalizuje, że za nią podążą kolejne osobniki – przypomina kierowcom aspirant Agnieszka Januszewska – Kalużna, oficer prasowa Komendanta Powiatowego Policji w Opocznie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze