Barszcz Sosnowskiego to inwazyjna roślina, która pierwotnie została sprowadzona z Kaukazu jako pastewna. Jej przydatność okazała się znikoma, niestety zadomowiła się w nowych warunkach. Dla ludzi może stanowić niebezpieczeństwo, bowiem zawiera olejki eteryczne, które po kontakcie ze skórą i poddaniu działaniu promieni UV, powodują groźne oparzenia. Nawet przebywanie w pobliżu rośliny i wdychanie jej oparów może doprowadzić do nudności oraz zawrotów głowy. Zielsko od lat panoszy się w okolicach Kopydłowa.
Pomysł, aby barszcz Sosnowskiego wykorzystać jako paszę liczy sobie kilkadziesiąt lat. Do lat 70-tych ubiegłego wieku zielsko systematycznie wprowadzano do uprawy w krajach byłego bloku wschodniego. Nie bez powodu nazywane jest „zemstą Stalina”. Jego przydatność dla karmienia zwierząt okazała się niewielka, a zbiory utrudnione ze względu na jej toksyczne właściwości. W nowym środowisku barszcz Sosnowskiego zaczął bardzo szybko się rozprzestrzeniać. Tam, gdzie panoszy się roślina, zanika bioróżnorodność rodzimych gatunków. Zielsko jest tępione, ale roślina jest bardzo żywotna. Jej nasiona zachowują zdolność do kiełkowania nawet przez pięć lat.
Niebezpieczna roślina ma swoje stanowiska również w naszym regionie. Dorodne, liczące ponad trzy metry okazy, rosną wzdłuż drogi między Kopydłowem a Kurowem.
- Ta roślina tam jest od lat – mówi wójt Białej, Aleksander Owczarek.
- To niestety pozostałości po PGR-e. Dzierżawca o to odpowiednio nie zadbał, rośliny się rozpleniły po okolicy.
Małgorzata Marczak z Urzędu Gminy w Białej podkreśla, że okazy barszczu Sosnowskiego są regularnie usuwane.
- Faktycznie na naszym terenie jest taki problem. Wiemy o tym, pracownicy gminny usuwają tę roślinę, jest koszona, jeśli jakieś stanowisko jest opuszczone, a jesteśmy o tym informowani, to jada poprawiać – relacjonuje urzędniczka.
- Nie chcemy dopuścić do sytuacji, aby kogoś roślina poparzyła. Do tej pory na szczęście nie mieliśmy zgłoszonego podobnego przypadku.
Sołtys Kurowa, Andrzej Gęsiak, podaje, że ostatnio nie miał zgłoszeń o nowych stanowiskach, ale w okolicach drogi i torów zielsko się regularnie pojawia. Wtedy informuje o tym Urząd Miejski.
- To niebezpieczna roślina i należ ją tępić – uważa.
- To nam zostawili w spadku Rosjanie. Krowy w Kopydłowie tym barszczem paśli. Nie słyszałem, aby w naszej okolicy kogoś poparzyło. Pracownicy gminni robią opryski. W pobliżu swojej posesji samodzielnie stanowiska usuwałem – zaznacza.
Jak podaje Radosław Urbaniak, kierownik biura burmistrza Wielunia, okazy rośliny są usuwane, ale tylko z gminnych działek luba pasa drogowego dróg gminnych.
- Jeśli chodzi o działki prywatne, to staramy się interweniować u właścicieli posesji, na których stwierdzone zostały te rośliny. Zazwyczaj to przynosi efekty – dodaje Urbaniak.
Zgodnie z nową ustawą, każdy obywatel, która zauważy stanowisko barszczu Sosnowskiego, powinien sprawę zgłosić do organu samorządu terytorialnego. Póki co jednak nie ma przepisów wykonawczych.
- Ustawa o gatunkach obcych obowiązuje od pół roku – mówi Izabela Sachajdakiewicz z barszcz.edu.pl, specjalistka od barszczu.
- Ona definiuje, co należy robić, po zauważeniu rośliny. Dalsze postępowanie spada na samorządy. One muszą dokonać formalnej weryfikacji, czy rzeczywiście z tą rośliną mamy do czynienia i dalej zgłosić do rejestru gatunków obcych.
Tyle tylko, że odpowiedniego rozporządzenia, które zwierałoby stosowną listę, jeszcze nie ma.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze