Kilka lat temu powiat wieluński, jako jeden z pierwszych w Polsce, przyjął Samorządową Kartę Praw Rodziny. Radni byli wówczas jednogłośni. Tak samo jednogłośni byli w momencie… jej odwoływania. A wszystko rozeszło się o kasę.
W 2019 r. samorządy w całym kraju zaczęły przyjmować Samorządową Kartę Praw Rodziny. Tak postąpiły też powiat wieluński oraz gmina Wieluń. Dokument w założeniu miał wspierać umacnianie roli właśnie rodziny w społeczeństwie. Choć zapisy w żadnym punkcie nie wspominają o przedstawicielach LGBT, część środowisk lewicowych odebrała je jako potencjalnie dyskryminujące mniejszości seksualne. W pewnym momencie nawet unijni decydenci zaczęli traktować te samorządy, które kartę przyjęły, na równi z gminami i powiatami ratyfikującymi „strefy wolne od LGBT”.
Przypomnijmy, że w 2019 r. za przyjęciem Karty głosowali wszyscy radni powiatowi, którzy podczas obrad, kiedy procedowany był ten punkt, byli obecni na sali. Takiej jednomyślności nie pokazali za to podczas radni gminy. Na 19 obecnych na sali 17 lipca 2019 r. za przyjęciem dokumentu podniosło rękę 12. Nie znaczy to, że reszta była całkowicie przeciw, bowiem pięciu radnych wstrzymało się od głosu a dwóch nie głosowało wcale.
Zarówno powiatowi wieluńskiemu, jak i gminie Wieluń, bardzo szybko przyjęcie dokumentu odbiło się przysłowiową czkawką. Już w 2020r. bokiem przeszły gminie środki, o jakie starał się Osterburg, partnerskie miasto, na pokrycie kosztów wymiany młodzieży. Chodziło o około 25 tys. euro. Mimo to burmistrz Wielunia bronił uchwały. Argumentował, że nikt w mieście tęczowych flag nie pali, ani nie dyskryminuje przedsiębiorców, będących w związkach jednopłciowych. Te argumenty nie trafiły do przedstawicieli lewicy, bowiem przyjechali oni nawet protestować pod ratuszem.
Swego czasu z przyjęcia dokumentu gęsto tłumaczył się też powiat. Już po kilu miesiącach od ratyfikacji starostwu groziło bowiem zerwanie współpracy z partnerskim francuskim miastem Estaires, a starosta wieluński, Marek Kieler, spowiadał się przed partnerami. Ostatecznie współpraca została utrzymana, a o dokumencie na chwilę zapomniano. Żadna inna uchwała rady powiatu czy zarządu powiatu nie odniosła się do zapisów Karty, nie próbowano na jej podstawie wnioskować o żadne środki. Sprawa ucichła. Do czasu. Bo ostatecznie nad powiatem w tym roku pojawiło się widmo utraty znacznych środków.
Samorządowcy postanowili nie ryzykować i odwołali deklarację. Choć bardzo niechętnie. Nad względami ideowymi zwycięstwo odniosły jednak czysto praktyczne kalkulacje. Zgodnie z opinią Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej starostwu mogłoby przejść koło nosa około 20 mln zł. Chodzi konkretnie 9,5 mln zł przeznaczonych na aktywizację zawodową mieszkańców oraz 10,5 mln zł na utworzenie Środowiskowego Centrum Pomocy Rodzinie. O te ostatnie pieniądze powiat wraz z gminami będzie wnioskował
- Zgodnie z interpretacją, uchwała narusza dyrektywę Unii Europejskiej, więc środki finansowe mogą być zablokowane, a te które już wykorzystaliśmy musiałby zostać zwrócone – tłumaczył starosta wieluński Marek Kieler, który 19 października, w czwartek, zawnioskował o wprowadzenie do porządku obrad rady powiatu punktu o uchyleniu uchwały z 2019 r.
Reklama
Choć radni obecni na sali zagłosowali za uchyleniem uchwały jednomyślnie, to część z nich nie kryła niesmaku, mówiąc o szantażu Komisji Europejskiej.
- Ja nie widzę tam zapisów dyskryminujących kogokolwiek czy sprzecznych z zasadami Unii Europejskiej –podkreśla przewodniczący rady powiatu Krzysztof Owczarek.
- Ponieważ jednak istniało ryzyko, że moglibyśmy przez tę uchwałę nie pozyskać jakiś środków, myślę, że rozsądniej było ją uchylić, niż potem udowadniać, że nikogo nie dyskryminujemy.
Radni zaznaczają, że rodziny dalej planują wspierać, rezygnują jednak z oficjalnego dokumentu, aby nie drażnić decydentów w UE.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze