Reklama

Przyjmują pątników od lat

Mieszkańcy Raduczyc tradycyjnie już od kilku lat przygotowują poczęstunek dla pielgrzymów. 11 sierpnia gościli pątników z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, a dzień wcześniej z Gdyni.

W Raduczycach najpierw zatrzymywali się tylko pielgrzymi z Gdyni, a od kilku lat postój robią również pątnicy z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Mieszkańcy tradycyjnie już przygotowują dla strudzonych wędrówką ciepły posiłek. 
- Wczoraj (10 sierpnia) z Gdyni było 60 osób, dzisiaj (11 sierpnia) jest 200 – opowiada Alina Wróbel ze Stowarzyszenia Raduczanie.
- Przygotowałyśmy zupę pomidorową z ryżem i makaronem oraz zupę owocową. Wczoraj ok. 50 l, a dzisiaj ok. 100 l. Wcześniej przyjmowaliśmy tylko gdyńską pielgrzymkę, a potem los zrządził, że przechodziła także koszalińsko-kołobrzeska. Jeden z księży zapytał, czy nie podejmiemy się też przygotowania posiłku dla nich. Nasza decyzja była, że zrobimy. Jest dużo chętnych mieszkańców do pomocy, darczyńców i jakoś dajemy radę. 
- Dla nas to radość, że możemy komuś pomóc, tak strudzonym jak pielgrzymi, tak długo idą. Odczuwamy też tą radość od nich. Cieszą się z tego, że tak ich mile przyjmujemy, co możemy, to robimy, żeby oni byli zadowoleni i my też – dodaje Wróbel.
Piesza pielgrzymka diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej wyrusza z sanktuarium diecezjalnego w Skrzatuszu. Pątnicy w 13 dni pokonują 430 km na Jasną Górę. 
- Jesteśmy 11. dzień w pielgrzymce. Mogę powiedzieć, że jak do tej pory przebiega ona spokojnie, w takim duchu modlitwy, braterstwa, przyjaźni, pogoda jest dobra, bo właściwie deszczu nie było, kilka dni takich bardzo gorących, ale w zdrowiu – przyznaje ks. Marcin Kościński, dyrektor pieszej pielgrzymki ze Skrzatusza na Jasną Górę.
- Obchodzimy w tym roku jubileusz, bo to 40. pielgrzymka. Właściwie przez te lata przebiega tą samą trasą z drobnymi korektami. Raduczyce od pewnego czasu są takim naszym punktem odpoczynku, ale to taki dobry punkt, odpoczynek. Goszczą nas tutaj pysznymi zupami, które chętnie jemy. Chcemy wyrazić wdzięczność osobom, które nam gotują, a dzień wcześniej dla pielgrzymki gdyńskiej. To dar serca wobec pielgrzymów, taka forma ich zaangażowania, a my każdego dnia jedną intencję mszy świętej sprawujemy za dobroczyńców pielgrzymki. 
- Z każdą pielgrzymką, mimo wieku, lżej się idzie, bo nogi się wyrabiają, nie mam nawet jednego odcisku – podkreśla Bożena Potępa z Miastka.
- Nie mamy żadnych wymagań, nic nam się nie należy, a jeśli państwo taką ucztę nam robią, cokolwiek by to było, czy chlebek ze smalcem, czy też jakaś zupa, wszystko jest przepyszne, przedobre. Za wszystko jesteśmy wdzięczni, nosimy w sercach też intencje tych ludzi – podsumowuje pątniczka. 
 

Katarzyna Cieślik
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości