Reklama

Rolnicy dostają „po tyłku”, więc protestują

O proteście rolników w Wieluniu pisaliśmy już w ubiegłym tygodniu. Wracamy do tej kwestii, bo temat nie jest wyczerpany. Rolnicy wciąż mają powody do niezadowolenia. Nie zgadzają się na przesadną politykę proekologiczną, otwarte granice dla płodów rolnych z Ukrainy i zbyt niskie ceny skupu m.in. trzody chlewnej i pogłowia.

Dariusz Kalemba, doświadczony rolnik z Grębienia w gminie Pątnów, stanowczo nie zgadza się na politykę klimatyczną Unii Europejskiej, która nie tylko w jego ocenie, prowadzi do znacznego ograniczenia produkcji rolnej w Polsce. Poza tym nie chce akceptować dłużej sytuacji, w której wszystko drożeje, a rolnik wciąż dostaje „po tyłku”.

- Wieprzowina w żywej wadze, pod koniec lat 90-tych, była po 5 zł. A dzisiaj jest po 6 zł. Paliwo – ropa kosztowała 1 zł, a dziś kosztuje 6 zł – irytuje się Dariusz Kalemba i podkreśla, że wszyscy inni producenci czy przedsiębiorcy po prostu podnoszą ceny, a rolnik zawsze musi sprzedawać w cenie jaka jest w skupie.

Reklama

- Niedawno był wielki lament, bo zboże zdrożało i chleb drożał. Teraz zboże staniało o połowę. Staniał gdzieś bochenek chleba? Ja nie widziałem… - argumentuje rolnik z Grębienia.

- Tak samo jest z wieprzowiną, skupowali po 9,20 zł, a teraz jest po 6 zł. Niech mi pan pokaże sklep, żeby coś staniało – proponuje reporterowi „Kulis …”.

- A wszyscy mówią, że chłop dostaje. My nie chcemy darmowych pieniędzy. Zapłaćcie za to, co wypracujemy – podsumowuje i zapewnia, że na tym proteście się nie skończy.

Rolnicy nie mogą zgodzić się na to, by w dalszym ciągu do Polski wjeżdżało zboże z Ukrainy i zalewało nasz rynek. Marek Pietras, rolnik z Ożarowa w gminie Mokrsko stanowczo nie zgadza się na importowanie zboża i innych produktów rolnych z Ukrainy.

Reklama

- Nie zgadzam się na zwożenie tu zboża i ograniczenia biurokracji dla rolników. Po prostu chcemy zmian, na lepsze – kwituje Marek Pietras.

Protest w Wieluniu i wielu miastach w Polsce, miał miejsce w środę, 24 stycznia. Minęło kilka dni, a już słychać zapowiedzi rolników, że „zbroją się” do kolejnej akcji. A w trakcie ubiegłotygodniowej akcji protestacyjnej w Wieluniu jej szefowa Jolanta Mitka przedstawiła główne postulaty rolników:

- Sprzeciw wobec strategii „Zielonego ładu”, sprzeciw wobec niekontrolowanemu napływowi towarów rolno-spożywczych z Ukrainy oraz sprzeciw wobec ograniczania hodowli zwierząt w Polsce.

Reklama

Mitka zauważyła, że pod takimi samymi postulatami podpisują się rolnicy z całego kraju, także organizując akcje protestacyjne.

- Mam nadzieję, że usłyszą nas w Brukseli, w Warszawie, i że ten protest przyniesie skutek – zakończyła wystąpienie Jolanta Mitka.

Do zebranych przemówił także Stanisław Pęcherz, rolnik z Dzietrznik w gminie Pątnów, apelując o zniesienie tzw. ekoschematów.

- To jest paranoja. Rolnik ma produkować, orać ziemię, zbierać plony, a nie robić zdjęcia – podkreślał.

Wtórowała mu Jolanta Mitka, zaznaczając, że cała polityka „Zielonego ładu” polega na tym, żeby ograniczyć produkcję zwierzęcą i rośliną w całej Europie.

Reklama

Do rolników z powiatu wieluńskiego dołączyli ci z powiatu sieradzkiego. W ich imieniu przemówił Radosław Kucharski, szef rolniczej Solidarności w sieradzkim.

- Chciałbym, żebyśmy walczyli o obniżenie podatku rolnego, bo już przy tym majstrują –

Redaktor „Kulis …” dopytywał, co jeśli protesty nie przyniosą skutków. Jolanta Mitka na to odpowiedziała tak:

- Ten protest jest ostrzegawczy. Liczymy się, po prostu, ilu nas jest i na jaką siłę możemy liczyć. Jeśli nie będzie efektów, które nas zadowolą, zaostrzymy protest!

Reklama

Jolanta Mitka, szefowa protestów rolniczych w regionie wieluńskim / fot.: Sławomir RajchDariusz Kalemba rolnik z Grębienia w gminie Pątnów / fot.: Sławomir RajchMarek Pietras rolnik z Ożarowa w gminie Mokrsko / fot.: Sławomir Rajch

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości