Reklama

Rozwagi nigdy za mało

Sezon wakacyjny w pełni, pogoda sprzyja, więc tłumy ludzi wypoczywają nad wodą. Nie wszyscy wciąż jednak stosują się do podstawowych zasad, które obowiązują podczas pobytu nad rzeką czy jeziorem. Spożywany wcześniej alkohol i przecenianie swoich umiejętności pływania są najczęstszymi przyczynami tonięć. W ubiegłym roku w Polsce utonęło 460 osób. W naszym regionie w tym roku odnotowano już dwa przypadki utonięć.

Wieluńska policja jeszcze przed rozpoczęciem wakacji rozpoczęła działania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa nad wodą. Mundurowi wcześniej, jak i przez cały letni wypoczynek   edukują dzieci, młodzież oraz ich opiekunów w ramach prewencyjnych spotkań „Bezpieczne Wakacje” oraz ogólnopolskiej akcji edukacyjno- informacyjnej „ Kręci mnie bezpieczeństwo nad wodą”. Poza przekazywaniem teoretycznej wiedzy, istotna jest też kontrola kąpielisk zarówno strzeżonych, jak i niestrzeżonych.
- Szczególnym nadzorem objęte są tzw. „dzikie kąpieliska” , zalane wyrobiska, glinianki czy stawy, gdzie policjanci sprawdzają czy wszystkie takie miejsca są odpowiednio oznakowane tablicami o zakazie kąpieli – informuje st. asp. Katarzyna Grela, rzecznik KPP w Wieluniu.
-  Dzikie kąpieliska, zwłaszcza na rzece, zawsze mają nieznane dno i głębokość, a nurt rzeki jest nieprzewidywalny. Przypominamy również, iż kąpiel w miejscu zabronionym jest wykroczeniem. Zgodnie z art. 55 kodeksu wykroczeń ten, kto kąpie się w miejscu zabronionym, podlega karze grzywny do 250 zł albo karze nagany.
Mundurowi przestrzegają też zawsze, by nie wchodzić do wody pod wpływem alkoholu. Niestety bardzo często się zdarza, że spożywany wcześniej alkohol w połączeniu z przecenianiem swoich umiejętności pływania są najczęstszymi przyczynami tonięć. W 2020 roku na terenie Polski odnotowano 483 wypadków tonięcia, w wyniku których utonęło 460 osób - 117 przed utonięciem spożywało alkohol. Ubiegły rok w naszym regionie należał jednak do spokojnych. 
- 2020 rok był bezpieczny, nie odnotowaliśmy na terenie naszego powiatu żadnego przypadku utonięcia i w tym roku, na szczęście, do tej pory nie było też takiego zdarzenia – mówi Grela.
- W 2020 r. odnotowaliśmy cztery zdarzenia na akwenach wodnych, jednak nie z osobami topiącymi się – przyznaje kpt. Grzegorz Kasprzyczak, rzecznik KP PSP w Wieluniu.
W powiecie pajęczańskim i wieruszowskim także nikt nie utonął, ale w tym roku w wieruszowskim już dwie osoby zginęły w wodzie. 
Są opracowane zasady bezpiecznej kąpieli i wypoczynku nad wszelkimi akwenami wodnymi. Jednym z najważniejszych punktów tego kanonu jest kąpiel w miejscach odpowiednio zorganizowanych i oznakowanych, będących pod nadzorem ratowników WOPR lub funkcjonariuszy Policji Wodnej. 
- Nie korzystajmy z kąpieli w gliniankach, stawach, na żwirowiskach, które mogą być bardzo zanieczyszczone, zarośnięte i głębokie, a w razie zagrożenia nikt nas nie usłyszy. Bardzo lekkomyślne jest pływanie w miejscach, gdzie kąpiel jest zakazana, a informują o tym znaki i tablice. Nie wolno też pływać na odcinkach szlaków żeglugowych oraz w pobliżu urządzeń i budowli wodnych (mostów, zapór, portów itp.) – przypomina Kasprzyczak.
- Należy przestrzegać regulaminu kąpieliska, na którym wypoczywamy. Warto znać obowiązujące oznaczenia, tj. biała flaga – kąpiel dozwolona, czerwona – zabroniona, a brak flagi znaczy, że nie ma dyżuru ratowników. Jeśli w wodzie znajdują się dzieci, trzeba mieć nad nimi ciągły nadzór, nawet wtedy, gdy umieją pływać. Jedno zachłyśnięcie może się skończyć utonięciem. Obecność ratowników też nie zwalnia rodziców lub opiekunów z obowiązku pilnowania pociechy, bo zawsze to oni ponoszą odpowiedzialność za swoje dzieci. 
To co jest także nieustannie podkreślane, to by nigdy nie wchodzić do wody i pływać po spożyciu alkoholu. Zagrożeniem dla zdrowia i życia są też skoki do wody w miejscach nieznanych, które mogą się skończyć poważnym urazem, kalectwem, a nawet śmiercią. Zabronione są też w takich miejscach skoki „na główkę”, dno naturalnego zbiornika zmienia się nawet w ciągu kilku dni. Kąpieli należy też unikać w czasie burzy, porywistego wiatru, czy mgły. 
- Nie skaczmy rozgrzani do wody. Przed wejściem ochlapmy nią klatkę piersiową, szyję, kark i nogi, by uniknąć wstrząsu termicznego. Zażywając kąpieli słonecznych zwracajmy uwagę na osoby obok nas. Może się okazać, że ktoś będzie potrzebował naszej pomocy – dodaje rzecznik wieluńskiej policji.
- Jeśli będziemy w stanie mu pomóc, to zróbmy to, ale w granicach swoich możliwości. Jeśli nie będziemy czuli się na siłach, to zaalarmujmy natychmiast inne osoby. 
Na strzeżonej plaży można przywołać ratownika. W sytuacji kiedy jesteśmy zdani sami na siebie, trzeba ocenić sytuację i wybrać najodpowiedniejszą metodę wyciągnięcia tonącego. Przy udzielaniu pomocy z brzegu najpierw powinno się podać jakąś tyczkę, wiosło, gałęzie, lub część ubrania. Podawanie własnej dłoni nie jest zalecane, bo tonący ma bardzo silny chwyt i stanowi zagrożenie dla ratującego. 
Po skoku do wody natomiast dopływamy do tonącego, którego przez cały czas obserwujemy. Zatrzymując się poza zasięgiem jego ramion, staramy się nawiązać z nim kontakt. Najczęściej szok spowodowany tonięciem jest tak wielki, że jest to niemożliwe. Wtedy więc należy go obezwładnić i następnie doholować do brzegu. 
- Na takim obiekcie jak nasz basen, gdzie widać dno, to oczywiście zgodnie z naszymi umiejętnościami skaczemy i pomagamy. Wyciągamy z wody, w razie konieczności wykonujemy też sztuczne oddychanie, masaż serca itd. – opowiada Daniel Witych, ratownik WOPR. 
- Jeżeli chodzi o osoby tonące to zależy od wieku, ale przede wszystkim najważniejsze jest, żeby nie panikować i spróbować znaleźć jakiś płytszy punkt. Osoby, które to widzą muszą też podejmować decyzje ostrożnie, bo ktoś myśli, że pomoże, ale tonący łapie się wszystkiego. Gdy mamy świadomość, że jest głęboka woda i nie poradzimy sobie sami, to lepiej podać jakiś przedmiot, by tonący go złapał i wtedy przyciągnąć osobę.  
Witych, który pracuje na wieluńskim basenie, zwraca uwagę na świadomość swoich umiejętności pływackich i korzystanie z wody w miejscach, gdzie jest bezpiecznie, a nie, gdzie chce się popisać. 

- Ludzie myślą, że takie niestrzeżone miejsca są fajne, bo nikt im nie zabroni wchodzić, gdzie chcą, śmiecić, pić, robić grilla itd., ale w większości takich przypadków zdarzają się historie, że ktoś utonął, zaginął. Kąpieliska strzeżone są właśnie po to, żeby przestrzegać ludzi przed takimi zachowaniami. Nasza praca nie polega na tym, żeby się mścić na ludziach, tylko zapobiegać właśnie niebezpiecznym sytuacjom – stwierdza Witych.
- Cały czas żyjemy w takim stresie, musimy przewidywać, bo to nie jest tak, że ktoś cię popycha i ratownik jest zły, bo gwiżdże. Nieraz ktoś się uderzył w głowę, zdarł nogi czy skoczył za głęboko, a to są sytuacje, które musimy przewidzieć wcześniej. Jesteśmy raczej postrzegani jako ci źli. Jako dobrzy dopiero, gdy wydarzy się jakaś sytuacja, coś się stanie, a my pomożemy. Wtedy też człowiek uświadamia sobie, że trzeba być jednak uważnym i rozważnym nad wodą. 

Reklama


Katarzyna Cieślik
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości