Reklama

Sołtyski i sołtysi świętowali swój dzień

Święto Sołtysa, które przypada 11 marca, staje się coraz bardziej popularne. W gminie Skomlin obchodzone jest systematycznie już od kilku lat. Nie inaczej było więc i w tym roku. Z tej okazji władze gminy spotkały się z gospodarzami sołectw w sali konferencyjnej urzędu.

Jak przy takim święcie przystało, rozpoczęło się od powinszowań.  

- Chcemy wam złożyć najserdeczniejsze życzenia – zaczął wójt Grzegorz Maras.
- Przede wszystkim dużo zdrowia, szczęścia, wszelkiej pomyślności oraz podziękować, że pomimo tych trudnych czasów, realizujecie swoje zadania. Życzymy, aby były one w jak największym procencie wykonane, abyście mieli satysfakcję z tego, co robicie dla naszej lokalnej społeczności. Wszystkiego dobrego.

Sołtysi otrzymali też drobne upominki w postaci teczek na dokumenty. 
Dalsza część spotkania miała już charakter mniej oficjalny. Przebiegała przy kawie, herbacie i cieście, a rozpoczęła się od toastu za sołtysie zdrowie i wytrwałość, który lampką szampana wzniósł wójt. 
Potem pracownik urzędu Andrzej Świątek wyjaśnił sołtysom, jak obecnie należy starać się o granty sołeckie, a Jarosław Żółtaszek, przewodniczący rady gminy, mówił o zaplanowanej na 15 maja uroczystości w Skomlinie, której organizatorem będzie Komenda Wojewódzka Policji. Natomiast zadania, jakie stoją przed gminą w najbliższym czasie, przedstawił wójt Grzegorz Maras. Wszystko to było szczególnie ważne, bowiem sołtysi od dwóch lat nie uczestniczą bezpośrednio w sesjach rady gminy. 

Reklama

Gospodarze sołectw bardzo cenią sobie spotkania organizowane z okazji ich święta. 

- Jestem sołtysem już od kilku kadencji – mówi Katarzyna Wiśniewska ze Zbęku.
- Od dłuższego czasu, co roku spotykamy się z tej okazji i jest nam bardzo miło, że ktoś o nas pamięta. A jest to ważne, szczególnie dziś, w dobie internetu, kiedy ludzie tak rzadko się ze sobą spotykają.  U nas kiedyś przy każdej posesji była ławeczka. Późnymi popołudniami, czy wieczorami sąsiedzi siadali tam i rozmawiali. A dzisiaj żywego ducha o tej porze na drodze nie ma.

Reklama

- To miło tak się z kolegami-sołtysami spotkać – przyznaje Stanisław Żółtaszek z Toplina.
- Szkoda tylko, że tych pieniędzy jest tak mało, bo ludzie oczekują od nas, żeby więcej zrobić, a tu nie ma za co.

A czego życzyli sobie sołtysi w dniu swojego święta?

- Przede wszystkim zdrowia, wytrwałości, bo trzeba dalej pełnić tę służbę – uśmiecha się Józef Spodymek z Wróblewa.
- Teraz dużym minusem jest to, że ze względu na epidemię, nie możemy uczestniczyć w sesjach, a przez on-line to nie to samo, bo nie można zadawać pytań bezpośrednio.
 

Reklama

Ela Wodecka 
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości