Koło Gospodyń Wiejskich w Bieńcu w sobotę, 11 czerwca, hucznie świętowało 60-lecie funkcjonowania. Gospodynie z rozrzewnieniem wspominały, że na początku działania organizacji, sporo członkiń zasiliło szeregi KGW, po to, aby uzyskać możliwość zakupu kurcząt. Właśnie ten argument przekonał do zapisania się jedynego w historii mężczyznę, wdowca, Wincentego Kolmana.
Pod koniec lat 60-tych ubiegłego wieku, Koło Gospodyń Wiejskich w Bieńcu liczył sobie 68 członków. Do dzisiaj ten rekord nie został pobity. Panie uczyły się tutaj szycia, gotowania, organizowały potańcówki, przygotowywały wieńce dożynkowe. Udział w spotkaniach był sposobem na oderwanie się od obowiązków domowych. Później, pod koniec XX w., działalność koła przygasła. Pojawił się nawet pomysł sprzedaży majątku organizacji. Nie doszedł do skutku, za to dokupiono naczyń i zaczęła funkcjonować wypożyczalnia. W 1992 r. na szóstą z kolei przewodniczącą wybrano Mariannę Łyczko. Pełni tę funkcję do teraz. Przez ostatnie 15 lat koło coraz bardziej się aktywizuje. W 2007 r. zostały uszyte jednakowe stroje ludowe dla 21 członkiń, a pod koniec roku, z inicjatywy przewodniczącej, rozpoczęła się procedura nadania sztandaru. Widnieje na nim wizerunek św. Zyty, patronki gospodarstw domowych.
Z okazji 60-lecia Jacek Olczyk, wójt gminy Pątnów, przygotował historyczną publikację „Bieniec dawny i obecny. Historia wsi i jej mieszkańców, wydana z okazji 60-lecia Koła Gospodyń Wiejskich w Bieńcu”.
- Koło funkcjonowało ciężką pracą wielu pokoleń kobiet, zmagających się nieraz z biedą, głodem, codziennymi problemami, jednak pomimo tych przeciwności znajdowały chwilę, by spotkać się i wspólnie pośpiewać czy świętować – zaznaczał Olczyk.
- W strojach ludowych, z pocztem sztandarowym na czele, uświetniają członkinie swoją obecnością każdą z uroczystości kościelnych, ale też państwowych, wyjeżdżają także poza swoja parafię (…).
Wójt zaznacza, że członkinie idą również z duchem czasu, bo wzięły udział w kursie komputerowym dla rolników, korzystają z zaproszeń i biorą udział w seminariach, dotyczących zdrowego żywienia czy pozyskiwania środków zewnętrznych.
Wójt przypomina, że zupa dyniowa i cebulaczki, które wyszły spod ręki bienieckich gospodyń, znalazły się w zbiorze przepisów „Kulinarne podróże po łódzkim”. W 2009 r. panie nagrały płytę „Nasze kolędowanie” z dwoma utworami.
Do wspólnego świętowania 60-tki członkinie KGW zaprosiły delegacje kół z ościennych miejscowości, strażaków oraz samorządowców i polityków.
- Z wielkim podziwem spoglądam na was drogie panie (…) dzięki wam w Bieńcu działo się wiele, a mając doświadczenie kulinarne, bo już tu kiedyś byłem, jestem przekonany, że na tej sali będzie się dużo działo – stwierdził wieluński poseł Paweł Rychlik.
- Życzę, aby przez kolejne 60 lat również dużo działo się w Bieńcu. Drogie panie gospodarne, wyjątkowe, niech żyje nam kobiecy stan, niech żyje Bieniec – zakończył Rychlik.
Starosta wieluński, Marek Kieler, życzył gospodyniom wyrozumiałości najbliższych
- Szacunku i zrozumienia wśród bliskich, że tyle czasu poświęcacie na okoliczność kultywowania tradycji, uświetniani naszych uroczystości, wydarzeń. Dzięki kołom gospodyń, tradycje zaczęły odżywać – stwierdził, dodając, że tęsknił za ich kultywowaniem, a jego mama również była członkiem koła.
Członkinie jednym głosem mówią, że praca w KGW to przyjemność.
-Należę do koła stosunkowo niedawno, kilka lat – mówi Edyta Konieczna, córka prezeski.
- Dużo pomagałam mamie, podzielałam jej pasje, ale nieoficjalnie. Możne powiedzieć, że byłam takim członkiem wspierającym. Kiedy tylko mogłam, to pomagałam. Chyba po mamie w tych genach to jest – śmieje się. Jej córka Ola również zapisała się do KGW
- Działamy tutaj, tak jak widać, z pokolenia na pokolenie, babcia tak mnie zachęciła, opowiadała o przygodach, jakie w kole przeżywa – relacjonuje Ola Konieczna.
- Chodziłam na plecenie wieńca dożynkowego odkąd pamiętam, od najmłodszych lat. Kiedy działamy w kuchni z babcią to doprawiamy razem, smakujemy razem. Ta popisowa zupa dyniowa, według mnie, jest super. W domu jemy raczej tradycyjnie, ale od czasu do czasu lubimy z babcią podziać w kuchni. Wymyślamy ciasta do koła. Babcia przychodzi i mówi, że trzeba coś nowego zrobić, na jakieś nowe działania. Jest tym motorem napędowym, a my działamy razem z nią i wspieramy się nawzajem – podkreśla.
Teresa Kurczuk do koła zapisała się dopiero na emeryturze.
- Mąż pochodzi z Bieńca, ja z Dalachowa, ale przez 38 lat mieszkaliśmy w Gliwicach – podaje.
- Przeszliśmy na emeryturę i przeprowadziliśmy się na wieś. Inaczej się tutaj żyje. Cieszę się, że tak zostaliśmy z mężem na tym terenie przyjęci, wśród sąsiadów. Bardzo dobrze się tutaj czujemy.
Z kolei Wanda Smyrd już w organizacji się nie udziela, ale doskonale pamięta, co się działo, kiedy była aktywnym członkiem.
- Moja mama należała KGW, a potem ja. Gotować lubię. Ja gotuję, jak dzieci są w pracy. Kiedyś się na dożynki jeździło, różne rzeczy tu działaliśmy.
Również Halina Pakuł na spotkani KGW od dawna nie przychodzi, ale bardzo dobrze wspomina czas, kiedy jeszcze się udzielała.
- Kiedy przyszłam miałam 14 lat, był kurs krawiecki i bardzo dużo z tego skorzystałam - informuje.
- Potem był też kurs gotowania. Te wszystkie działania, które koło podejmuje, są bardzo dobre dla młodych dziewcząt. Jako seniorka teraz kibicuję.
- Trzeba było należeć do koła, żeby dostać kurczęta, bo kto nie był w kole nie dostał, dużo pań z tej racji wstępowało – podaje Maria Wyrębak, która sama dokładnie nie pamięta ile już lat działa z innymi gospodyniami.
- Na wszystkie dożynki jeździłyśmy, nawet do Łodzi.
Halina Patyk również długo należy do KGW.
- Teściowa chodziła na spotkania, ja miałam małe dzieci, potem jak podrosły, to też zaczęłam przychodzić. A dziś moja córka również jest w KGW – śmieje się.
Iwona Goclik mówi, że lubi gotować, a do gospodyń przychodzi, aby miło spędzić czas.
- Zapisałam się, aby coś zrobić. Miałam ochotę działać. Tutaj dobrze się bawię, jest okazja porozmawiać. Kiedy jest wolniejszy dzień, to spotykamy się, coś robimy, śpiewamy. Na nudę nie narzekamy – zapewnia.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze