Reklama

Szymon Marciniak ze Skrzynna - z imiennikiem łączy go pasja do piłki nożnej

Jednym z fanów polskiego sędziego piłkarskiego Szymona Marciniaka jest…Szymon Marciniak ze Skrzynna. Mieszkaniec gminy Ostrówek sam ostatnio debiutował w roli sędziego meczu. Obu panów, oprócz imienia i nazwiska, łączy pasja do piłki nożnej.

Szymon Marciniak to nazwisko bardzo dobrze znane fanom piłki nożnej. Obecnie najwyżej oceniany polski arbiter sędziował m.in. finały Mistrzostw Świata, czy Ligi Mistrzów. Mierzy 180 cm wzrostu i ma 42 lata. Sześć lat młodszy i o trzy centymetry niższy Szymon Marciniak to natomiast najpopularniejszy mieszkaniec Skrzynna w gminie Ostrówek.

Reklama

- Kiedy poznaję nowe osoby, czy to w pracy, czy poza i się przedstawiam, to ludzie reagują, że nazywam się tak, jak nasz sędzia i pytają, czy jesteśmy rodziną – zaczyna Szymon Marciniak ze Skrzynna.

- Niecodziennie jednak jestem kojarzony z sędzią Marciniakiem, ale przy okazji ostatnich meczów, czyli finałów Mistrzostw Świata czy Ligi Mistrzów były jakieś mrugnięcia okiem, koledzy pytali, kiedy wylatuje itd. We wsi, w której mieszkam, zawsze przechodnie się uśmiechali.

- Reaguję na takie sytuacje tylko z uśmiechem, gdyż jak większość mężczyzn piłką nożną się interesuję, grałem w drużynach amatorskich i wiem, że życie, praca sędziego to jest też ciężki kawałek chleba – dodaje Marciniak.

Reklama

Szymon Marciniak przygodę z piłką rozpoczął jako 15-latek

Mieszkaniec Skrzynna amatorską przygodę z piłką nożną rozpoczął w wieku 15 lat - wówczas nie było jeszcze drużyn juniorskich. Grał w klasach B i A w Ostrowi Ostrówek oraz LZS Starzenice.

- Zakończyłem amatorską grę rok czy dwa lata temu, ale w sumie 20 lat w piłkę się grało. Tą dyscypliną dalej się jednak interesuję – podkreśla.

Szymon Marciniak wyróżnia poziomy sędziowania od lig najniższych, gdzie sędziowie niejednokrotnie traktowani są niegodnie przez kibiców, czy zawodników, do najwyższej, światowej półki, do której należy jego imiennik.

Reklama

- Ten facet imponuje mi pewnością siebie i wiarą w swoje umiejętności. Dzięki temu też, według mnie, ma szacunek środowiska piłkarskiego, ponieważ zawodnicy wiedzą, co on chce im przekazać i on jest tak naprawdę dla nich, a nie oni dla niego. Brakuje takiego podejścia w niższych ligach, gdzie też sędziowie powinni się tego uczyć, czerpać z tego wzorca – stwierdza mieszkaniec Skrzynna.

- Kiedy Szymon wchodził do Ligi Mistrzów kilka lat temu i zobaczyłem jego nazwisko w kontekście sędziego, to zacząłem się nim interesować, oglądałem programy z jego udziałem, czytałem artykuły i nie ukrywam, że jestem jego fanem.

Reklama

Debiut w roli sędziego

Sam ostatnio mógł nawet zadebiutować jako sędzia piłkarski podczas festynu w Skrzynnie – wcześniej zdarzało mu się też oceniać występy juniorskie. 

- Spontanicznie to wyszło, od prezesa OSP dostałem telefon w sobotę rano, a mecz drużyny seniorów z członkami MDP był w niedzielę popołudniu. Nie posiadam uprawnień sędziowskich, ale chciałem chłopakom pomóc. Szybko się zorganizowałem, bo zależało mi też na takiej fajnej otoczce, czyli przygotowałem sobie gwizdki, kartki, koszulkę. Chłopaki i kibice byli zadowoleni. Może dzięki temu uda się też zdopingować organizatorów do powtórki meczu w kolejnych latach, bo jest to fajna odskocznia dla mieszkańców – zaznacza Szymon Marciniak.

Reklama

- Dziwnie się czułem w roli sędziego, bo to pierwszy raz. O tyle przyjemnie, że byłem wśród swoich, w takim lokalnym wydaniu mógłbym powtórzyć sędziowanie, ale gdzie indziej już bym nie chciał występować w takiej roli.

Szymon Marciniak ze Skrzynna prywatnie jest mężem, ojcem czteroletniej Celiny i sześcioletniego Witka, który też stał się pasjonatem piłki nożnej. Na co dzień pracuje jako inżynier w Wieltonie.

- Z podobieństw z Szymonem to jeszcze oboje nie mamy za dużo włosów, on jest zgolony na zero i też się przymierzam do tego – podsumowuje mieszkaniec Skrzynna.

Reklama

- Szymon grał też w piłkę, ale w wyższej lidze niż ja. Myślę, że także jest wielkim pasjonatem tego, co robi i poniekąd zazdroszczę mu, że utrzymuje się z pracy, która jest jego pasją i wydaje mi się, że ją kocha. Bywałem na meczach reprezentacji Polski czy Ekstraklasy, ale nie miałem nigdy takiego pomysłu, żeby się spotkać z Szymonem. Teraz jeżeli by się zdarzyła taka okazja, przygotowałbym transparent typu ,,Szymon Marciniak nazywam się tak samo jak ty” albo coś w podobnym stylu.

- Jestem fanem Szymona i jeśli pojawiają się jakieś kontrowersje wokół jego osoby, to trzeba pamiętać, że to też tylko człowiek i pewne rzeczy trzeba wybaczyć. W erze dzisiejszej cyfryzacji, automatyzacji, VAR-u i wszystkich nowinek, jak najwięcej musi zostać człowieczeństwa, bo dzięki temu ten sport jest taki piękny i oglądają go miliony, jak nie miliardy ludzi na świecie – kończy Szymon Marciniak.

Reklama

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości