Nawet 10 lat więzienia grozi dwóm mieszkańcom powiatu bełchatowskiego, którzy w ubiegłym tygodniu włamali się do hali garażowej i ukradli sprzęt wartości blisko 25 tysięcy złotych. Sprawcy zdarzenia zostali zatrzymani tego samego dnia, w którym dopuścili się przestępstwa.
Wspomniane włamanie miało miejsce w czwartek (27 lutego) w jednej z miejscowości w powiecie bełchatowskim. Łupem złodziei padły kosiarki samojezdne, wóz do zaprzęgu oraz gokarty. Mundurowi po oględzinach i zabezpieczeniu śladów ruszyli w teren, poszukując śladów, mogących doprowadzić ich do sprawców.
- Penetrując pobliski teren funkcjonariusze odnaleźli ślady opon pojazdu oraz ślady obuwia, które poprowadziły ich przez dukt leśny, na skraj rzeki. Tutaj funkcjonariusze odnaleźli kolejne ślady mające związek ze zdarzeniem. Były to między innymi stłuczone elementy reflektora pojazdu i część pasa bezpieczeństwa - relacjonuje nadkom. Iwona Kaszewska, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Bełchatowie.
Reklama
Dociekliwość doprowadziła kryminalnych do pobliskiej miejscowości. Tam zwrócili oni uwagę na zaparkowanego fiata, który miał rozbity reflektor, a na uchwycie do holowania przywiązany był pas bezpieczeństwa. W tej sytuacji kryminalni weszli na teren posesji i wylegitymowali 30-letniego kierowcę.
- Mężczyzna zaskoczony nieoczekiwaną wizytą policji początkowo wszystkiemu zaprzeczał, jednak później przyznał się do przestępstwa. Podejrzewany szybko trafił do policyjnej celi. Profesjonalizm doprowadził kryminalnych również do „wspólnika” zatrzymanego mężczyzny, 37-letniego mieszkańca powiatu bełchatowskiego. Policjanci odzyskali również skradzione mienie - dodaje nadkom. Iwona Kaszewska.
Reklama
Mężczyźni większość łupu postanowili ukryć w leśnych zaroślach. Reszta znalazła się w stodole u jednego z podejrzanych. Zatrzymani usłyszeli już zarzuty kradzieży z włamaniem. Teraz o ich przyszłości zdecyduje sąd. Za popełniony czyn grozi im do 10 lat więzienia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze