Reklama

Uratowali kota przed rozjechaniem

W piątek 22 marca kobieta i mężczyzna jadący rowerami drogą wojewódzką przez Zdziechowice, w sąsiednim powiecie oleskim, natknęli się na potrąconego kota. Był żywy, ale nie potrafił zejść z drogi. Groziło mu rozjechanie.

 

Rowerzyści już z odległości około 100 metrów widzieli, że na drodze coś leży, a przejeżdżające samochody omijają to, ale żaden się nie zatrzymuje.

- Dopiero, gdy podjechaliśmy bliżej, zobaczyłem, że to kot – opowiada mężczyzna. - Unosił głowę, ale nie umiał się podnieść. Chyba miał uszkodzone nogi. Gdy zatrzymaliśmy się w pobliżu kotka, zauważyłem, że ma całkowicie obdarty ze skóry ogon, krwawił. Nie mogłem go rękami zdjąć z asfaltu, bo prychał i mógł mnie podrapać. Poprosiłem o pomoc pana mieszkającego obok, który wziął go na łopatę i położył na poboczu drogi. Smutne jest to, że żaden z kierowców nie zainteresował zwierzęciem, choć było widać, że żyje.

Reklama

Rowerzyści zadzwonili na policję. Już po kilkunastu minutach na miejsce przyjechał patrol. Jeden z mundurowych obszedł okoliczne domy, by dowiedzieć się, czyj to jest kot. Niestety, właściciel się nie znalazł.

- Tego kotka zabrał lekarz weterynarii z Olesna – informuje asp. sztab. Stanisław Flak, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Oleśnie. - Na miejscu potrącenia podał mu odpowiednie medykamenty i wziął go do przychodni. Powiedział, że będzie go tam leczyć.

Być może dzięki zainteresowaniu tej dwójki ludzi ciepiącym zwierzęciem, obok którego przejeżdżali inni, dzięki pomocy policji i weterynarza, potrącony kotek wróci do zdrowia.

Reklama

Zobacz także:

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/03/2024 22:16
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości