W sobotę, 21 września, swoje święto w Ożarowie miał ziemniak. Na imprezę tę zaprosiły tamtejsze Koło Gospodyń Wiejskich, Ochotnicza Straż Pożarna i Dom Kultury. Piękna pogoda sprawiła, że do późnych godzin wieczornych bawili się i starsi, i młodsi.
A dlaczego święto ziemniaka?
- Bo jest on dla nas bardzo ważny – mówiła Maria Hadryś, przewodnicząca KGW, otwierając ten jesienny piknik. - Bez niego nie byłoby klusek śląskich, klusek szarych, pyz, placków ziemniaczanych. Dzieci doskonale wiedzą, że frytki to też ziemniaki. Dlatego chcemy uhonorować to warzywo i zorganizowałyśmy dzień ziemniaka. A przy okazji starsi przypomną sobie, a młodsi poznają smak ziemniaków pieczonych, bo obok rozpalimy ognisko i każdy będzie mógł sobie kartofla upiec.
Festyn obfitował w różne konkursy, oczywiście z ziemniakiem w roli głównej, które prowadziła Agnieszka Polak – Nasiadek. Były więc zawody na najdłuższą obierkę, bieg w workach połączony z wykopywaniem ziemniaków ze skrzynki, czy „Gorący kartofel”. Ale największą atrakcją okazało się zbieranie ziemniaków parami na czas. Ponieważ zapadał już wieczór, „pole z kartoflami” oświetlały strażackie reflektory. A doping kibiców przy tej konkurencji był tak wielki, że dumni z niego byliby nawet nasi siatkarze.
O to, aby nikt z uczestników pikniku nie był głodny, zadbały panie z KGW, które przygotowały bigos, ciasto i napoje. Natomiast, by wszystkich wprowadzić w dobry nastrój, zaśpiewały dzieci z grupy wokalnej działającej w domu kultury pod okiem Jagody Wojewódki. Wśród najmłodszych popularnością cieszyły się kolorowa, dmuchana zjeżdżalnia i stoisko z cukrową watą.
Kto chciał, mógł wziąć udział w konkursie strażackim i w ten sposób wesprzeć miejscową straż pożarną, a przy okazji wygrać jakąś nagrodę. Tą główną było urządzenie do gazowania wody zwane sodastream. No i przez cały czas płonęło ognisko.
- A my jako OSP zabezpieczaliśmy je, żeby te ładne altany obok nie spaliły się – mówił żartobliwie Jarosław Korczewski, zastępca naczelnika ożarowskiej jednostki. - Ale o to, żeby ziemniaki nie spaliły się, musiał już zadbać każdy, kto je tam piekł. Pomagaliśmy również w przeprowadzaniu zabaw i konkursów. A to wszystko dzięki pani dyrektor domu kultury, która – jak zwykle – wciągnęła nas do tej imprezy swoim uśmiechem.
Wydarzenie zakończyła dyskoteka, którą prowadził Marcin Kujawiak. On też dbał o oprawę muzyczną i nagłośnienie tego ziemniaczanego święta.
- Imprezę tę wymyśliłyśmy w zeszłym roku – podsumowuje Maria Hadryś. - Ponieważ wtedy podobała się, więc powtórzyłyśmy ją teraz. No i znów się udała. Były występy dzieci, urozmaicone konkursy. Chcemy organizować ją również w kolejnych latach. Ale chyba będziemy robić w niedzielę, bo w sobotę ludzie mają jeszcze sporo pracy i trudniej im do nas przyjść.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze