W ostatnią środę drużyna Warty Działoszyn podejmowała na własnym obiekcie zespół rezerw łódzkiego ŁKS-u. W galerii zdjęć znajdziecie fotorelację z tego meczu.
W środę, 14 sierpnia podopieczni trenera Adriana Teodorczyka domowy sezon Betcris IV ligi zainaugurowali spotkaniem z drużyną rezerw ŁKS-u Łódź. Pierwsze 15 minut to nieporadna gra gospodarzy w obronie, i wynik 0:3 dla gości po bramkach-4' Wiktora Czerwińskiego, 6' Błażeja Tłaczały, 13' Kacpra Popławskiego.
Można by rzec, że zanosiło się na pogrom gospodarzy w tym spotkaniu. Po pierwszych 20 minutach podopieczni Teodorczyka otrząsnęli się z tego co zafundowali im goście już na samym początku meczu, coraz częściej dochodząc do czystych, klarownych sytuacji pod bramką ŁKS-u. Taka postawa piłkarzy Warty Działoszyn przełożyła się na konkretne efekty. Najpierw w 31 minucie Mateusz Mielczarek, sześć minut później, w 37 z rzutu karnego Cezary Stefańczyk strzelali bramki, dzięki czemu gospodarze złapali kontakt i na przerwę schodzi przy wyniku 2 do 3 dla gości z Łodzi.
Taki rozwój sytuacji dodał działoszyńskim piłkarzom animuszu w drugiej połowie. Zespół złapał luz w rozgrywaniu piłki i akcjach ofensywnych, dając kibicom zgromadzonym na stadionie poczucie, że trzecia bramka na wagę remisu to tylko kwestia czasu. I tak też się stało. Na dwanaście minut przed upływem podstawowego czasu gry za sprawą Cezarego Stefańczyka, w 78 minucie spotkania Warta doprowadziła do wyrównania. Co więcej miała sytuacje, aby mecz rozstrzygnąć na swoją korzyść. Niestety, jak mówi jedno z piłkarskich przysłów niewykorzystane sytuacje się mszczą, i tak też stało się w Działoszynie. Goście w ostatniej, podstawowej minucie gry strzelili zwycięskiego gola na 4:3. Strzelcem gola dla ŁKS-u był Adam Kajszczak.
Mecz trwał jeszcze kilka dobrych doliczonych przez sędziego minut, w których kontrowersji nie brakowało. Wydawało się, że jeden z piłkarzy Warty był faulowany w polu karnym przeciwnika, natomiast sędzia na protesty piłkarzy gospodarzy, za które żółtą kartką został ukarany napastnik Cezary Stefańczyk pozostał niewzruszony. Mecz zakończył się więc drugą ligową porażką podopiecznych trenera Teodorczyka, którzy na ten moment zamykają czwartoligową tabelę rozgrywek grupy łódzkiej.
- Ten mecz w początkowej fazie do złudzenia przypominał naszą pierwszą potyczkę na wyjeździe ze Strykowem. Niestety za szybko i za łatwo tracimy bramki, a później musimy gonić wynik. Mimo porażki powiedziałem drużynie w szatni, że gratuluję im postawy na boisku. Po złym początku pokazali na boisku charakter i walczyli jak równy z równym. Nie załamujemy rąk. Pracujemy ze sobą dopiero od niedawna, drużyna przeszła sporą kadrową rewolucję i potrzebny jest czas, tym bardziej, że okres przygotowawczy był bardzo krótki. Powiedziałbym bym nawet, że te pierwsze ligowe mecze, to dla nas przedłużenie tego okresu. Ja jestem spokojny o efekty naszej pracy, które przyjdą na pewno. Kibiców proszę o cierpliwość-powiedział w pomeczowej rozmowie z „Kulisami..." trener Warty Działoszyn Adrian Teodorczyk.
Podopieczni Teodorczyka szansę na rehabilitację będą mieli już dziś. W meczu 3 kolejki Betcris IV ligi zmierzą się w meczu wyjazdowym z drużyną Orła Nieborów. Spotkanie na boisku rywala o godzinie 15.00.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze