Reklama

Wypuścili w świat kilka tysięcy osób

Z rocznym opóźnieniem II Liceum Ogólnokształcące w Wieluniu im. Janusza Korczaka świętowało 25-lecie istnienia. Kilkudniowa feta była okazją do wspomnień i podsumowań, ale również do zabawy. Program obchodów był bardzo bogaty. W czwartek, 2 czerwca, odbyła się gala z udziałem byłych dyrektorów, absolwentów i przyjaciół szkoły, uświetniona występami uczniów, a po południu XXXII Wieczór Poezji przy Świecach. W piątek bawiono się na balu, a w poniedziałek poprowadzono konferencję „Ja w świecie mass mediów”.

W ciągu ostatniego ćwierćwiecza mury wieluńskiego „Korczaka” opuściło prawie 4,5 tys. uczniów. W tym czasie placówką kierowało kilku szefów. Najpierw na dyrektorskim fotelu zasiadł Zenon Kołodziej, obecnie naczelnik wydziału edukacji w wieluńskim starostwie, po nim funkcję pełniła nieżyjąca już Stanisława Kossakowska, następnie Mirosław Kubiak, który teraz kieruje Specjalnym Ośrodkiem Szkolno-Wychowawczym w Gromadzicach, a od 2013 r. na dyrektorskim fotelu zasiada Renata Tatara.
Byli dyrektorzy podczas gali wspominali początki funkcjonowania placówki, nadanie sztandaru i patrona. Zenon Kołodziej podawał, że podczas oficjalnych uroczystości, związanych z przyjęciem sztandaru,  do służb wpłynęła informacja o podłożonym ładunku wybuchowym.
- Nie wiedziałem co zrobić, przerwy nie było, wszystko się toczyło – podaje, nie ukrywając, że sytuacja kosztowała go dużo stresu.
Kołodziej zaznacza, że powołanie liceum nie było podyktowane ani społecznymi naciskami, ani oczekiwaniami środowiska, ale decyzję administracyjną.  Ówczesna kurator  miała stwierdzić „trzeba to zrobić i już”, więc ostatecznie podzielono istniejący w latach 90-tych poprzedniego wieku Zespół Szkół nr 2.
- To nie było tak, że się urodziło liceum, ktoś sobie coś wymyślił (…) jak feniks, który z popiołów powstał, chociaż licho wie, bo jak sobie przypomnę nasze spory i konflikty, popiołów nam wtedy nie brakowało, szczególnie przy nadawaniu imienia i poszukiwaniu projektu sztandaru (…) była to konsekwencja przemian w systemie oświaty w Polsce, to kilkadziesiąt lat historii oświaty w budynku, w którym się znajdujemy, korzeniami sięgające okresu powojennego (…) –  opowiadał podczas gali.
Nowy twór już na starcie mógł przyjąć patrona i posiadać sztandar. Zenon Kołodziej zapamiętał, że Janusz Korczak podczas głosowania pokonał Agnieszkę Osiecką, a ostatecznego wyboru miała dokonać społeczność szkolna.
- Rzeczywiście były burzliwe dyskusje i kto powinien zostać patronem, tam jeszcze była Pelagia Zasadzińska, Józef Piłsudski, Janusz Korczak, Kazimierz Wielki i Agnieszka Osiecka – dodawał Kubiak, który w tamtym okresie był opiekunem samorządu szkolnego.
- Z tego co opamiętam, było jakieś ogólne głosowanie i na końcu został Korczak i Osiecka. Dokładnie nie pamiętam, ale było głosowanie potem w grupie ograniczonej,  tutaj w kawiarence szkolnej liczyliśmy głosy. Janusz Korczak został tylko jednym głosem wybrany patronem szkoły. Po tym głosowaniu jedna uczennica, ówczesna przewodnicząca, chyba, samorządu szkolnego, Nina Gwiazdowska(…) mówi, ona chciał Agnieszkę Osiecką, ona się po prostu pomyliła. Sądzę, że z perspektywy czasu to dobrze, że Janusz Korczak został patronem.
Niezadowolenie miała okazać nauczycielka, Zofia Szpikowska, która zmartwiła się, w jaki sposób uda się przygotować oprawę artystyczną, ku czci takiego patrona.  
Wspomnieniom nie było końca również w piątek podczas balu. W zabawie wzięło udział około 80 osób. W tym Sylwia Wesołowska, Gosia Lisowska, Agnieszka Polak – Świerczyńska i Izabela Madziara, które jako pierwszy rocznik, w 1996 r., opuszczały szkolne mury mając w ręku świadectwa II LO. Z okresu nauki w szkole średniej zachowały moc wspomnień.
- Pamiętam, jak był tworzony radiowęzeł i kable po całym budynku rozprowadzane – mówi Wesołowska.
- Ja z kolei zapamiętałam kawiarenkę – uśmiecha się Lisowska.
- Działał prężnie teatr- dodaje Madziara.
- Chodziłyśmy do klas równoległych, a wszystkie skończyłyśmy jako ciała pedagogiczne – śmieje się Polak – Świerczyńska.
Panie wspominają, że na wagary nie chodziły, a jeśli zdarzało im się opuszczać lekcje, to spędzały czas w pokoju internatu u jednej z nich.

Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości