Reklama

Zbiory późniejsze niż zwykle

Sezon truskawkowy w pełni, w sprzedaży są już młode ziemniaki, a za chwilę dostępna będzie borówka amerykańska. Sprawdziliśmy, jak wygląda ich tegoroczna uprawa i, czy produkcja jest opłacalna. Rolnicy, głównie producenci ziemniaków, narzekają, że zamiast lokalnych produktów wybierane są zagraniczne.

Pierwsze nasadzenia borówki amerykańskiej w Strobinie (gm. Konopnica) pojawiły się na początku lat 2000. Obecnie areał liczy już 10 ha. 
- Nie powiększamy już areału, natomiast inwestujemy w przykrycia, osłony, tunele foliowe, żeby troszkę przyspieszyć i wydłużyć sezon – mówi Artur Tazbir z ,,Plantacji nad Wartą’’ w Strobinie.
- Na początku, co można doskonale zauważyć na giełdach, ludzie nie wiedzieli co to właściwie jest borówka amerykańska. Tak samo dzieje się teraz z haskapem, czyli jagodą kamczacką, która jest bardzo mało popularna, ale ona też z czasem nabierze swoich walorów. Moja teściowa zapoczątkowała tą uprawę na pierwszym hektarze, więc z tego co wiem początki były bardzo trudne. 
Dzisiaj borówka amerykańska jest już znana i ceniona za wiele właściwości zdrowotnych. Jedyne co zastanawia przed jej zakupem, to cena, która zawsze waha się w granicach kilkudziesięciu złotych za kilogram. 
- Wynika ona z kosztów, które trzeba ponieść na samym początku, bo bardzo drogie są sadzonki z wykwalifikowanych szkółek. Coraz częściej kupowane są w holenderskich, czy amerykańskich szkółkach, które mają swoje przedstawicielstwa w Europie. Jest bardzo długi okres zwrotu zainwestowanych środków, bo plantacja w pełni owocowania jest dopiero w piątym roku i wtedy można powiedzieć, że odcinamy kupony – przyznaje Tazbir.
- Wczesna borówka na pewno będzie droga, ale przewiduję, że będzie dużo owoców w tym roku i wydaje mi się, że cena nie powinna być tak bardzo wygórowana, przynajmniej nie tak jak w ubiegłym sezonie, gdzie połowę plonów straciliśmy ze względu na przymrozki pod koniec marca i w maju.  
Pierwsze zbiory z pola planowane są dopiero po 20 lipca. Normalnie zaczynają się na przełomie pierwszego i drugiego tygodnia lipca, ale w tym roku była zbyt zimna wiosna. Teraz rusza za to zbiór borówki, uprawianej pod osłonami. 
Za chwilę natomiast kończy się sezon na truskawki, które też w tym roku pojawiły się później. 
- Uprawą truskawek zajmuje się od siedmiu lat, a ta przygoda rozpoczęła się od zakupienia 25 sadzonek na wycieczce w Skierniewicach – opowiada Alicja Wiluś z Chorzyny. 
- Miałam wtedy starą odmianę sengi sengany, jest to bardzo dobra truskawka, a teraz na polu uprawiam honeoye i kent. W sumie pół hektara, nie mam dużo, ale moja truskawka jest ekologiczna. Nie stosuje żadnych nawozów, chemii, przez co jest naturalna, drobniejsza, smaczna i mam na nią bardzo duży zbyt. 
Wiluś w mgnieniu oka sprzedaje truskawkę na niewielkim rynku w Osjakowie. Potwierdza, że przez zimną wiosnę, owoc słabo się rozwijał, a teraz niszczą go upały. 
Truskawkę jest coraz tańsza, można już kupić za 5 zł za kilogram. 
- Posiadam jeszcze czarną porzeczkę, którą też sprzedaje, posadziłam więcej malin i na pewno powiększę plantację, bo opłaca się to jednak. Mam klientów, którzy przychodzą co roku do mnie. Stawiam przed wszystkim na ekologię, bo wielkie, piękne truskawki nie mają takiego smaku, jak naturalne – podkreśla Wiluś.
Mniej zadowoleni ze sprzedaży swoich produktów są rolnicy uprawiający ziemniaki.
– Od kiedy przejąłem gospodarstwo, czyli od 1981 r., coraz mniej produkujemy, bo staje się to nieopłacalne – wyznaje Czesław Drozdel z Wierzchlasa. 
- Kiedyś ze sprzedaży wczesnych ziemniaków spod przykrycia były pieniądze, a teraz już nie. Zalewa nas rynek zagraniczny, z Rumunii np. przywożą. Kiedy my wchodzimy z ziemniakiem, to importowany już jest i musimy wyprzeć go ceną. Coraz mniej nam zostaje, bo włóknina droższa, nawozy i jeszcze dochodzą trudne warunki pogodowe.
- Po co z zagranicy przywożą, jak u nas w Polsce jest pod dostatkiem. Ludzie nie patrzą na pochodzenie, tylko kupują, a moje lepsze zostają, bo są droższe – stwierdza Ryszard Kwaśny z Wierzchlasa.
- Wszystkie ceny żywności poszły do góry, a nasz produkt jest sprzed 20 lat. Jestem okradziony w biały dzień, śpię po trzy godziny na dobę , w niedzielę pracuję i jeszcze mało. Cieszy, jak coś mam z tej pracy, a nie mam nic z tego. Jest południe i muszę iść w pole, czwarty dzień leję wodę, bo nie wiadomo kiedy spadnie deszcz. 

- Na obecną chwilę nie zapowiada się na duży plon, bo susza nastąpiła. Łącznie mamy ok. 12 ha ziemniaków, 3,5 ha wczesnych, z czego już 1 ha wykopany – dodaje Mirosława Kwaśna.
- Lejemy hektolitry wody, ale to wszystko i tak mało. Uprawa ziemniaka pochłania bardzo dużo, przede wszystkim, fizycznej pracy. Wstajemy o 4:00 godz., kładziemy się spać o 23:00. Zimą też jest praca, bo praktycznie wszystkie ziemniaki kiełkujemy. Teraz sprzedajemy bardzo dobrego ziemniaki colombo. Na giełdzie jest cena 20 zł za 15 kg, czyli nie za rewelacyjnie, w detalu 3 zł, 3,5 zł. 

Reklama


Katarzyna Cieślik
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości