- Ja komornika od razu poproszę. Nie zapłacę tego i już! - grzmi jeden z mieszkańców. - Nie zapłaciłem i nie zapłacę! Niech mnie podadzą do sądu. Żona mi już kanapki szykuje... – kategorycznie oznajmia. – To skandal! I trudno się dziwić oburzeniu mieszkańców jednego z wieluńskich osiedli. Właśnie otrzymali półroczne rozliczenie rachunków za wodę, a kwoty, jakie mają dopłacić zjeżyła im włosy na głowie.
Mieszkańcy czterech bloków przy ulicy Stodolnianej w Wieluniu otrzymują półroczne rozliczenie za wodę i nie wierzą własnym oczom – do zapłacenia mają w sumie ponad 15 tysięcy złotych więcej niż dotychczas. Na poszczególne gospodarstwa domowe przypadają kwoty rzędu kilkuset złotych.
Półroczne rozliczenie faktur za ciepłą wodę w czterech blokach przy ulicy Stodolnianej w Wieluniu zszokowało zarówno mieszkańców, jak i zarządcę wspólnoty mieszkaniowej.
- Jeśli chodzi o bloki nr 1, 2, 3, 4 – wszystko super. Pomimo podwyżek, cena przystępna. Pytam więc Energetyki Cieplnej (EC) - dlaczego? Skąd taka różnica w przypadku tych bloków, skoro tuż obok rozliczenie jest w porządku? – zachodzi w głowę Bogna Kanicka – Parnowska, kierownik Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Przedsiębiorstwie Komunalnym w Wieluniu.
22 września przedstawicielki Przedsiębiorstwa Komunalnego w Wieluniu spotykają się z mieszkańcami zainteresowanymi sprawą, w celu próby wyjaśnienia sytuacji i ustalenia dalszych działań.
Rozpoczyna się od zwrócenia uwagi, że ciągle jest jakiś problem z węzłem ciepłowniczym, który obsługuje bloki nr 5,6,7 i 8. A to jakaś awaria, a to brak ciepłej wody na wyższych piętrach, albo dla odmiany wrzątek lecący z rury zimnej. Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej uważa, że konserwacja i naprawy należą do zarządcy. Zarządca, czyli Przedsiębiorstwo Komunalne, że do Energetyki Cieplnej.
- Różne są węzły, ale w przypadku tego konkretnego odpowiada za niego PEC – stanowczo oświadcza Bogna Kanicka – Parnowska.
- Rozliczenie robimy na podstawie faktur, które otrzymujemy z Energetyki Cieplnej – wyjaśnia mieszkańcom kierowniczka Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej – My do ciepła nic nie mamy. Natychmiast wystosowałyśmy pismo do Energetyki Cieplnej z prośbą o wyjaśnienie tych różnic – zapewnia.
W poprzednim okresie rozliczeniowym zużycie było w przybliżeniu 136 m3, a teraz 122 m3. A koszty do zapłaty są nieproporcjonalnie większe od zużycia.
- My płacimy za wodę co miesiąc, według faktycznego zużycia, zgodnie ze wskazaniem liczników. Wszystko mamy więc uregulowane na bieżąco, ale oni wysłali jakąś dodatkową energię do podgrzania wody i to jest meritum sprawy – mówi mieszkanka jednego z bloków, kierując dyskusję na tory związane z przesyłem i ilością GJ potrzebnych do ogrzania wody.
Reprezentantki zarządcy przedstawiają analizę, z której wynika, że:
„Analogicznie do okresu styczeń – czerwiec tamtego roku zużycie ciepłej wody na tych czterech budynkach wynosiło 562,91 m3. Teraz, czyli rok później, 523,766 m3. Czyli teraz zużycie to było porównywalne, a nawet o ok. 7 procent niższe. A jeśli chodzi o pobór GJ to: rok temu za okres od stycznia do czerwca było 281,011, w tym roku 384,189, czyli o 37 procent więcej (…)”.
Na tej podstawie uczestnicy spotkania doszukują się przyczyn zaistniałej sytuacji. Mieszkańcy przypuszczają, że większy pobór energii do ogrzania wody wynikał z awarii, za którą odpowiada dostawca.
- Były co najmniej dwie awarie na węźle. Jedną sam zgłaszałem. Przyjechali, niby coś zrobili, a nie zrobili i włączenie wody było dopiero następnego dnia – opowiada mieszkaniec bloku nr 6.
- Ja podejrzewam, że oni mają jakąś nieszczelność w tym naszym węźle. Błąd jest po ich stronie. Dlatego wysyłają dodatkowe GJ, żeby nam podgrzać wodę, bo gdzieś ciepło ucieka – mówi mieszkanka bloku nr 5.
- Dla mnie to wygląda tak, że im się w Energetyce Cieplnej wydaje, że mogą siedzieć na czterech literach przez osiem miesięcy i nie robić nic, nie informować o zwiększonych kosztach, a nagle ktoś się u nich obudzi i stwierdzi: A dupniemy im 40 procent więcej! I dlaczego jesteśmy obciążani wstecz? Jakim prawem? – oburza się mieszkaniec bloku nr 6.
- I jak to się ma do wypowiedzi prezesa EC o obniżkach cen. Już w marcu, w radiu, leciała wypowiedź prezesa, że w drugim kwartale dostaniemy obniżkę cen ciepłej wody. A mamy zapłacić prawie 40 procent więcej. To jak to jest? – nie kryje zdenerwowania.
- Bo obniżają stawkę za jedno, a podwyższają za drugie, żeby im się zgadzało – komentuje jedna z mieszkanek.
Jedno jest pewne – ewidentnie coś się zadziało. Mieszkańcy proszą o prześledzenie, w którym miesiącu pojawił się gwałtowny wzrost ilości energii dostarczanej do tzw. „podgrzewu”. Przedstawicielka Przedsiębiorstwa Komunalnego prezentuje zestawienie GJ za pierwsze półrocza 2024 i 2025. Wynika z niego, że największy skok dostarczanej energii nastąpił w marcu.
Przedstawicieli Energetyki Cieplnej nie było na zebraniu, wobec czego reporterzy portalu kulisy.net poprosili o ustosunkowanie się do sprawy.
Zygmunt Bednarski, prezes zarządu Energetyki Cieplnej Sp. z o.o. twierdzi, że rozliczanie dopłat leży w gestii zarządcy budynku.
- Nasze faktury są wystawiane na podstawie wskazań liczników ciepła, które są legalizowane. A już rozliczenie dopłat należy do zarządcy. Jeśli chodzi o awarie na tym węźle, to nic mi nie wiadomo, żeby jakaś tam była. Ale jeśli już, to awaria może być zarówno po naszej stronie, jak i po stronie Przedsiębiorstwa Komunalnego, zarządcy czy wspólnoty.
- Podkreślam, że my obciążamy kosztami według wskazań legalizowanego urządzenia pomiarowego. Informowaliśmy pisemnie, że w przypadku, gdy są jakieś wątpliwości, co do wskazań danego urządzenia, to możemy wysłać je do ekspertyzy. Jednak w przypadku, gdy ekspertyza nie wykaże błędów – jej koszty ponosi wspólnota bądź zarządca – przestrzega szef Energetyki Cieplnej.
- Do tej pory nie dostaliśmy od tego zarządcy (chodzi o Przedsiębiorstwo Komunalne - przyp. red.) informacji, że kwestionuje wskazania urządzenia pomiarowego i mamy wysłać licznik do ekspertyzy.
- W miejscu zainstalowania licznika była przeprowadzona kontrola i nasi pracownicy nie stwierdzili błędów we wskazaniach tego urządzenia pomiarowego. Nie mamy w tej chwili żadnych podstaw, żeby dokonać jakiejś korekty – dodaje prezes Zygmunt Bednarski.
Pytania mieszkańców wciąż pozostają bez odpowiedzi: Jak to jest możliwe, że podgrzanie takiej samej ilości wody w czterech blokach, korzystających z innego węzła, kosztuje przykładowe 1000 zł, a w innych czterech, tuż obok, już 1400? Kto za to odpowiada i o co tu chodzi?
Jak na razie chętnych do przyjęcia odpowiedzialności za zaistniałą sytuację brak. Trwa odbijanie piłeczki. Nikt nic nie wie – czeski film. A ty człowieku płacz i płać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze