17 lutego, w klinice w Pittsburghu, w USA, mały Franio Strózik przeszedł operację serca. Chłopczyk dobrze zniósł zabieg. Teraz dochodzi do siebie pod troskliwym okiem rodziców.
Magdalena i Paweł są mieszkańcami Czastar. Kilka miesięcy temu apelowali o pomoc w uzbieraniu środków na operację synka. Chłopczyk urodził się z przerostem prawej komory serca i zwężeniem zastawek płucnej i trójdzielnej. O tym, że ich dziecko nie jest zdrowe, rodzice dowiedzieli się w czwartym miesiącu ciąży. Wspomnienia z tego okresu są dla nich bardzo bolesne. Lekarze obawiali się, że maluszek nie przeżyje porodu. Już w pierwszej dobie życie Franiu przeszedł cewnikowanie serca, to był zabieg ratujący jego życie. W kolejnych miesiącach chłopczyk przechodził kolejne badania i zabiegi. Ostatecznie lekarze z Centrum Zdrowia Matki Polki zakwalifikowali go do operacji, którą miał przeprowadzić prof. Jose De Silva. Lekarza nie udało się sprowadzić do Polski. Zapadła decyzja, że dwulatek poleci do Stanów Zjednoczonych, aby tam przejść zabieg.
- Jest fajnym chłopczykiem, który dobrze się rozwija, ale wada jest i należy ją leczyć, bo bez tego nie ma szansy na jakiekolwiek funkcjonowanie – mówiła mama chłopca, prosząc o materialne wsparcie na leczenie syna.
- My jako rodzice nie wiemy ile mamy czasu, ile Franek wytrzyma w takim stanie, mamy nadzieję, że zdążymy - opowiadała z płaczem.
Koszt zabiegu i pobytu rodziny w USA wyceniono na prawie 1 mln zł. Dzięki zaangażowaniu wielu prywatnych osób, ale też strażaków, kół gospodyń i szkół, kwotę udało się zebrać w zaledwie trzy miesiące.
30 stycznia Franio z rodzicami wyleciał do Pittsburgha. Po dwóch tygodniach kwarantanny przeszedł badania w klinice, a 17 lutego przeprowadzono operację. Jego bliscy informują, że chłopczyk dochodzi do siebie, a medycy są zadowoleni z przebiegu leczenia.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze