Wystarczyło przekroczyć próg zabytkowego dworu, żeby wyobraźnia zrobiła swoje. Artyści uczestniczący w XXVII Ogólnopolskim Plenerze Malarstwa Figuratywnego w Kamionie odwiedzili Muzeum Wnętrz Dworskich w Ożarowie. Było malarsko i trochę teatralnie.
Dwór w Ożarowie ma w sobie to coś. Zabytkowe wnętrza w którym czas płynie trochę wolniej, stały się dla uczestników pleneru piękną scenografią. Artyści postanowili wtopić się w otoczenie. Przyjechali w strojach nawiązujących do różnych epok. Były eleganckie suknie, kapelusze i stylizacje, które świetnie pasowały do wnętrz dworu.
Spotkanie odbyło się w poniedziałek, 21 września, w Muzeum Wnętrz Dworskich w Ożarowie. Na początku wszystkich przywitał Jan Książek, dyrektor Muzeum Ziemi Wieluńskiej.
- Cieszę się, że możemy się spotkać w obecności osób, które dotarły na to spotkanie, zajmujących się malarstwem i innych osób z pasją - mówi dyrektor Jan Książek.
- Taka twórczość robi na mnie ogromne wrażenie i jest dla mnie bardzo ważna, podobnie jak muzyka, malarstwo, przeszłość i historia tego dworu - dodaje.
Później przyszedł czas na rozmowy o sztuce, obrazach i o tym, co dzieje się zanim płótno trafi na ścianę galerii czy do muzealnej kolekcji.
Artyści opowiadali o wybranych pracach ze swojego dorobku, o obrazach czy rzeźbach. Można było poznać nie tylko ich twórczość, ale przede wszystkim samych artystów. Posłuchać, skąd biorą się pomysły na obrazy, które później wyruszają w świat.
Tegoroczny plener w Kamionie trwał dziesięć dni. Wzięło w nim udział 14 malarzy i jedna rzeźbiarka. Wśród uczestników znaleźli się: Stanisław Chomiczewski, Paweł Kotowicz, Janusz Szpyt, Czesław Romanowski, Marian Danielewicz, Iwo Birkenmajer, Maria Bereźnicka-Przyłębska, Judyta Pilarczyk, Małgorzata Stępniak, Ula Dzwonik, Katarzyna Szurkowska, Renata Bonczar oraz Mira Skoczek-Wojnicka. Dołączyła do nich także Weronika Turlej, artystka zajmująca się rzeźbą. Nad całością czuwała Alina Sibera, kuratorka i wieloletnia uczestniczka spotkań.
Wśród artystów nie zabrakło osób związanych z regionem. W tym zacnym gronie znalazła się Judyta Pilarczyk, pochodząca z Raczyna w gminie Czarnożyły. Jej droga artystyczna prowadziła przez Wieluń i Wrocław aż do Londynu.
- Chodziłam do liceum w Wieluniu, później studiowałam we Wrocławiu, a potem wyemigrowałam do Londynu na trzy miesiące, ale minęło już ponad dziesięć lat. Przedłużyło się troszeczkę - śmieje się artystka.
Do rodzinnych stron wraca jednak, kiedy tylko ma okazję.
- Przyjeżdżam tutaj, kiedy mogę i kiedy zostanę zaproszona na plener. W tym roku udało mi się przyjechać dwa razy. Byłam na ostatniej wystawie poplenerowej i teraz mam okazję być na plenerze - opowiada Judyta.
Maluje przede wszystkim portrety. Na spotkanie w Ożarowie przywiozła obraz, który prezentowany był podczas tegorocznej wystawy poplenerowej. Jak sama przyznaje, tym razem musiała skorzystać z prac, które zostały u jej rodziców na wsi.
O Wieluniu z dużym sentymentem mówi również Marian Danielewicz. Choć dziś jego życie i twórczość prowadzą go w różne miejsca, rodzinne miasto wciąż zajmuje w jego pamięci szczególne miejsce.
- Zawsze mówię, że jestem wieluniak. Jestem urodzony w Wieluniu, na ulicy Słowackiego, w strasznej kamienicy, która zawsze w Wieluniu była największa i straszyła swoim wyglądem. Teraz jest najpiękniejsza - stwierdza Danielewicz.
Miał wystawę w Warszawie. Wśród publiczności spotkała go miła niespodzianka.
- Niesamowite było to, że wśród publiczności znalazły się nagle dwie panie z Wielunia. Bycie wieluniakiem uważam za wyróżniającą się pozycję w moim życiu - podkreśla artysta.
Danielewicz opowiada też o swoim podejściu do malarstwa. Nie interesuje go wierne kopiowanie rzeczywistości. Bardziej fascynuje go to, co dzieje się pomiędzy tym, co widzimy, a tym, co czujemy.
- Nie maluję tego, co widzę. Raczej chciałbym malować, jakie mam wzruszenia na temat tego, co jest. Namalować sosnę tak, jak ona wygląda, to co prawda świetny warsztat, ale jest to tylko pokazanie swoich niesamowitych umiejętności. Natura narzuca nam pewne odczucia. Staram się to wyrazić - tłumaczy Marian Danielewicz.
I chyba właśnie o to chodzi w spotkaniach takich jak plener. O patrzenie, ale też o przeżywanie. O rozmowy, przypadkowe spotkania, wspólne pomysły i chwile.
Na efekty ich pracy trzeba jeszcze chwilę poczekać. Obrazy powstałe podczas tegorocznego pleneru będzie można zobaczyć wiosną, podczas wystawy poplenerowej organizowanej w Muzeum Ziemi Wieluńskiej. I wtedy okaże się, co artyści zabrali ze sobą z Kamionu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze