Reklama

Błoto im niestraszne

Trzy dni trwał kolejny już zlot aut terenowych zorganizowany w Pajęcznie. Uczestnicy imprezy spotkali się po raz piętnasty, a goszczący ich Pajęczański Klub Off-Road 4x4, zapewnił dużą dawkę emocji podczas rajdu, jaki odbył się w minioną sobotę.

Pajęczańska impreza jest jedną z bardziej znanych w Polsce i nic dziwnego, że corocznie na zlot i rajd jaki organizowany jest w okolicach miasta, ściąga spora grupa miłośników jazdy po bezdrożach. Nie inaczej było w tym roku - na XV Pajęczański Zlot Konstruktorów i Posiadaczy Vitar przyjechały załogi nie tylko z bliższej okolicy, ale i goście z Dolnego i Górnego Śląska czy Małopolski. Pierwsi z nich swoje kampery i namioty ustawiali już w piątek 1 lipca przed południem. Sami organizatorzy zapraszali nie tylko posiadaczy aut marki Suzuki, ale wszystkich chcących się zmierzyć z terenowymi trasami wokół miasta. Ostatecznie na starcie imprezy w trzech klasach - "Turystyk", "Extreme" oraz "Zmota" stanęło ponad pięćdziesiąt maszyn.
- Dla klasy turystycznej przygotowaliśmy dwie trasy, które zaczynały się praktycznie na placu zlotu w Parku 1000-lecia. Tutaj startować mogły auta seryjne z napędem 4x4 bez przeróbek nadwozia z wyciągarką ręczną. W klasie Extreme dopuszczone były także auta seryjne ale już wyposażone w opony 35 cali i wyciągarkę mechaniczną z przodu auta. W klasie Zmota nie było ograniczeń konstrukcyjnych. Obie te klasy rywalizowały na trasie nad Wartą w okolicach Niwisk Dolnych - wyjaśnia Leszek Koliński, pomysłodawca i organizator zlotu i rajdu.
Pajęczańscy miłośnicy jazdy po bezdrożach postawili przed uczestnikami po raz kolejny trudne zadanie, jeszcze trudniejsze jak się okazało, po opadach deszczu w nocy z piątku na sobotę. Na pokonanie trasy w każdej klasie kierowcy mieli osiem godzin. Choć udało się to większości załóg byli i tacy, którzy przegrali z błotem i przeszkodami.
- Niestety próba ekstremalna tym razem nas pokonała. W tym roku na tej nowej trasie było bardzo ciekawie i zarazem bardzo trudno. Nasze auto już tutaj jeździło ale tym razem okazało się zbyt słabe i musieliśmy się wycofać. Ale warto było tutaj przyjechać kolejny raz i zmierzyć się z wyzwaniem w Pajęcznie - mówiła załoga Suzuki Vitary, która na zlot dotarła z Krakowa.
Ostatecznie trasę rajdu ukończyło blisko czterdzieści załóg. Organizatorzy podczas podsumowania zmagań nagrodzili zarówno zwycięzców poszczególnych kategorii jak również najlepszą załogę damską, najbardziej koleżeńską załogę za pomoc innym uczestnikom, wybrano także "Miss Zlotu" - została nią czarna Suzuki Vitara, która przyjechała na zlot z Bełchatowa.
- Wróciliśmy po roku przerwy i myślę, że była to udana impreza. Pojawiło się sporo ciekawych aut, jak choćby buggy z homologacją Międzynarodowej Federacji Samochodowej FIA na rajdy terenowe. Za rok zapraszamy ponownie, bo jak żartobliwie mówimy - błoto wciąga. Pajęczańskie szczególnie - podsumowuje Leszek Koliński z Pajęczańskiego Klubu Off-Road 4x4.

Grzegorz Boroń

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości