To był sezon marzeń dla LKS Wierzchlas! Drużyna dowodzona przez trenera Przemysława Kąpielskiego na dwie kolejki przed końcem rozgrywek zapewniła sobie historyczny awans do Klasy Okręgowej. Sukces smakuje tym bardziej, że zbiega się z 40-leciem istnienia klubu. – „Czuję ogromną dumę i radość” – mówi portalowi kulisy.net prezes Jarosław Holicki. Oto kulisy triumfu drużyny, która w lokalnej piłce przeszła do historii.
LKS Wierzchlas świętuje największy sukces w swojej historii!
Po zwycięstwie 2:0 na wyjeździe z Widavią Widawa w ramach 24. kolejki sezonu 2024/2025, drużyna z Wierzchlasu na dwie kolejki przed końcem rozgrywek zapewniła sobie mistrzostwo A–Klasy, grupy 6, i awans do Klasy Okręgowej. Zespół ma na koncie 58 punktów i sześciopunktową przewagę nad drugim Płomieniem Makowiska.
Awans nie tylko zapisze się na kartach klubowej historii jako przełomowy moment, ale również stanowi idealny prezent na jubileusz 40-lecia istnienia LKSu Wierzchlas. – Czuję ogromną dumę i radość z sukcesu jakim jest mistrzostwo A-Klasy w sezonie 2024/25 i awans do Klasy Okręgowej! To wyjątkowy moment w historii naszego klubu, który przypada dokładnie w roku obchodów 40-lecia jego istnienia. Trudno o lepszy prezent jubileuszowy. – powiedział w wywiadzie dla portalu kulisy.net prezes klubu Jarosław Holicki.
Holicki od początku swojej kadencji nie ukrywał ambicji. Już na początku 2024 roku, jeszcze przed rundą wiosenną poprzedniego sezonu, mówił otwarcie: Chcemy zrobić dla Wierzchlasu coś dużego! Dziś może powiedzieć – udało się, walec z Wierzchlasu ruszył na dobre i ani myśli zatrzymywać się w A–klasie. Dość powiedzieć, że pod wodzą trenera Kąpielskiego drużyna, którą przejął przed 4. kolejką sezonu odniosła osiem kolejnych zwycięstw, zatrzymując się dopiero w Osjakowie podczas 12. serii gier (0:0 z miejscową GLKS Wartą). Efekt nowej miotły jak potocznie nazywa się okres po zmianie szkoleniowca zadziałał więc w tym przypadku perfekcyjnie. Co więcej, grający w roli gospodarza piłkarze LKSu w Kraszkowicach w ciągu dotychczas rozegranych 12. kolejek nie ponieśli ani jednej porażki, ba! Nie pozwolili swoim rywalom nawet zremisować – wszystkie 12 spotkań rozstrzygali za trzy punkty na swoją korzyść. W najbliższą sobotę, 14 czerwca, czeka ich ostatni mecz sezonu na „własnym" terenie z drużyną Warty Osjaków, początek o godzinie 15.00. Jedyny minus w tej euforycznej chwili dla fanów drużyny LKS-u to wciąż przedłużający się remont obiektu. – Niestety nie możemy nadal rozgrywać naszych meczów na obiekcie w Wierzchlesie z powodu przedłużającego się remontu. Najprawdopodobniej Komisja Licencyjna pozwoli nam warunkowo jeszcze przez pół roku grać na boisku w Kraszkowicach – tłumaczył sytuację związaną z obiektem włodarz klubu, jednocześnie dodając. – Na ten sukces pracowaliśmy wspólnie przez ostatnie cztery sezony. Budowaliśmy drużynę krok po kroku, wierząc w nasz plan i konsekwentnie go realizując. Dzisiejszy wynik to efekt ciężkiej pracy zawodników, trzech trenerów prowadzących naszą drużynę w tym okresie oraz wsparcia kibiców i lokalnej społeczności. – wszystkim należą się ogromne podziękowania – kontynuował prezes nie zapominając o ludziach, którzy mieli swój wkład w budowę drużyny, ale i samego klubu także.
Kąpielski – trener z przypadku, który poprowadził do awansu
Nie był to jednak sezon bez zwrotów akcji. Przemysław Kąpielski dołączył do zespołu latem 2024 roku jako....zawodnik. Nikt nie przewidywał wtedy, że już we wrześniu przejmie rolę grającego trenera po Tomaszu Papierkowskim. Wkrótce całkowicie skupił się na prowadzeniu zespołu z ławki. – Przed sezonem pewnie nikt takiego scenariusza by nie wymyślił – że wygramy ligę, a ja będę trenerem tej drużyny. Tym bardziej się cieszę i jestem dumny, że mogłem pomóc i zrobić z tą ekipą taki wynik. – powiedział szkoleniowiec Kąpielski w rozmowie z portalem kulisy.net.
Trener nie zamierza jednak osiadać na laurach, ani niczego odpuszczać. – Zostały dwie kolejki, ale oczywiście chcemy zakończyć sezon z przytupem i podejdziemy do tych spotkań poważnie. Nie wykluczam roszad w składzie. Na pewno ta presja już będzie mniejsza, ale wychodzimy po to, by wygrywać – tutaj nic się nie zmienia. – zapowiedział.
Zapytany o klucz do sukcesu, bez wahania wskazuje na siłę drużyny. – Myślę, że kluczem była szeroka i wyrównana kadra. Przede wszystkim – wszyscy graliśmy do jednej bramki. Obraliśmy sobie cel, i jak prawdziwy team, krok po kroku do niego dążyliśmy, twardo stąpając po ziemi. Nie jest łatwo wygrać tę ligę – jest kilka ciekawych drużyn – więc tym bardziej nasza radość jest uzasadniona. – podsumował trener mistrza A–klasy, grupy 6.
Nowe wyzwania przed LKS-em
Choć sezon jeszcze trwa, w klubie już myślą o przyszłości. Klasa Okręgowa to zupełnie inny poziom – sportowo, organizacyjnie i logistycznie. LKS Wierzchlas nie zamierza jednak być tam tylko statystą. – Doskonale zdajemy sobie sprawę, że Klasa Okręgowa to zupełnie nowe wyzwania. Przed nami wiele pracy, by przygotować się do rywalizacji na wyższym poziomie. Zrobimy jednak wszystko, by być gotowymi. – zapewnia prezes Holicki. I dodaje na zakończenie: – Dziękujemy za każdy doping, każdą obecność na meczu i każde dobre słowo. Ten awans jest nasz wspólny!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze