- Smutny to dzisiaj dzień, bo przyjechał likwidator likwidować szkołę – mówił na spotkaniu burmistrza Pawła Okrasy z mieszkańcami Sieńca i Jodłowca były radny Rady Miejskiej Zdzisław Czerniak. Ale to nie jedyne gorzkie słowa, jakich musiał wysłuchać szef wieluńskiego ratusza podczas trwającej ponad dwie i pół godziny dyskusji o planowanym zamknięciu placówki…
O realnym scenariuszu likwidacji Szkoły Podstawowej im. Wisławy Szymborskiej w Sieńcu pisaliśmy w portalu kulisy.net oraz w papierowej wersji „Kulis …” już na początku listopada. Walka o szkołę trwa. W piątek, 14 listopada, miało miejsce burzliwe spotkanie mieszkańców Sieńca i Jodłowca z burmistrzem Wielunia Pawłem Okrasą. W spotkaniu wzięli udział także radni Rady Miejskiej w Wieluniu, a nawet posłowie na sejm RP.
Mieszkańcy zapytali - kto wpadł na pomysł likwidacji szkoły w Sieńcu? Burmistrz przyznał, że on.
- Intencja jest moja – zaakcentował szef ratusza.
- Burmistrz dwa lata temu co innego obiecał, a teraz co innego mówi. I temat się zamyka – rzucił jeden z mieszkańców.
- Intencja jest burmistrza, bo to burmistrz przedkłada projekt uchwały – doprecyzował Paweł Okrasa.
Padła nawet propozycja, żeby odwołać burmistrza. Ten odparł, że mieszkańcy, oczywiście, mają prawo próbować.
Ze strony mieszkańców pojawiły się też oskarżenia, że do tej pory burmistrz miał nie inwestować w szkołę w Sieńcu. Za to rozpoczął budowę hali gimnastycznej w Masłowicach. Zaznaczali, że od lat bezskutecznie domagali się budowy nowego boiska i hali sportowej w Sieńcu.
- Musicie wziąć pod uwagę, że zarówno burmistrz jak i Rada Miejska nie jest burmistrzem Sieńca, Rudy, Masłowic czy ulicy Kaliskiej, tylko jest burmistrzem i radnym całej gminy – uzasadniał Okrasa.
Dyrektor Zakładu Obsługi Placówek Oświatowo-Wychowawczych Gminy Wieluń Romuald Kucharczyk rozpoczął od wyjaśnienia, że koronnym argumentem „za” jest katastrofalna sytuacja demograficzna w obwodzie sienieckiej szkoły i brak woli rodziców do zapisywania swoich pociech do tej placówki, mimo przynależności obwodowej. Szkoła w Sieńcu ma najmniejszą liczbę uczniów w gminie Wieluń i to o 50 procent niższą niż przedostatnia w tym rankingu szkoła w Masłowicach.
- Najbardziej niepokojące jest, że dość niski procent dzieci zamieszkałych w obwodzie Szkoły Podstawowej w Sieńcu zostaje uczniami tej szkoły. W rocznikach urodzeń od 2011 do 2018 roku średnio niecałe 31 procent dzieci, zamieszkałych w obwodzie szkoły, uczy się w niej – przedstawiał statystyki Romuald Kucharczyk i dodał, że w innych gminnych szkołach ma być od 61 do 92 procent dzieci z obwodu.
Dalej dyrektor Kucharczyk przedstawił bilans kosztów kształcenia jednego dziecka w Sieńcu.
- To około 48 tysięcy złotych rocznie, podczas, gdy w drugiej najmniejszej szkole w gminie, czyli w Masłowicach jest to 28 tysięcy. Najniższy koszt, w przeliczeniu na jednego ucznia, jest w Szkole Podstawowej w Rudzie i wynosi 16 tysięcy złotych.
Burmistrz Wielunia Paweł Okrasa przedstawił tendencje demograficzne. Mówił, że jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, to klasy w szkole w Sieńcu będą niebawem jedno- lub dwuosobowe.
- Takie są po prostu fakty – akcentował burmistrz Wielunia.
- A przed wyborami, jaka była gadka? – drążył kwestię obietnicy wyborczej jeden z mieszkańców.
- Był pan w Jodłowcu? Był. I co pan obiecał? Nie pamięta pan teraz? No tak, krótką ma pan pamięć – dorzucił.
- Nie kojarzę tego, nie kojarzę tego, żebym w sposób definitywny tutaj w Sieńcu powiedział o tym w kampanii… – kręcił głową Paweł Okrasa.
Burmistrz Wielunia tłumaczył dalej, że obecna sytuacja wygląda zupełnie inaczej niż pięć czy dziesięć lat temu i to nie z winy gminy. Po raz kolejny przywołał dane statystyczne, wedle których spośród 14 dzieci urodzonych w obwodzie szkoły w Sieńcu w 2016 roku, do tej placówki przyszło tylko troje. A spośród 12 urodzonych w roku 2018 zaledwie jedno. Zdaniem włodarza muszą być jakieś powody, że rodzice decydują się wysłać dzieci do innej placówki.
- Może, gdyby ktoś wcześniej propagandy nie siał, że zamkną szkołę, to by było inaczej – rozległy się głosy z tłumu.
- Z mojej strony nigdy w życiu nie było żadnej propagandy. Nigdy nie padło z moich ust, że szkoła w Sieńcu będzie zamknięta – zarzekał się Paweł Okrasa.
Wówczas głos zabrała dyrektorka szkoły Marlena Karaś, potwierdzając, że były takie plotki już w ubiegłym roku i nie wyszły one ze strony środowiska szkolnego.
- Ustalmy, albo jesteśmy w procesie faktów i konkretnych działań, albo poruszamy się w sferze plotek – zirytował się burmistrz i zaproponował zaproszenie redaktorów z Pudelka.
Rozgorzała burzliwa dyskusja na temat tego kto, co, komu powiedział i kiedy po raz pierwszy pojawił się temat likwidacji szkoły w Sieńcu. Konkretów jednak nie ustalono.
Duże emocje wzbudziła propozycja jednej z mieszkanek, aby niejako „przymusić” rodziców z tego obwodu oświatowego do zapisywania dzieci do szkoły w Sieńcu.
- Dzieci stąd powinny chodzić do naszej szkoły. Kiedyś tak było i trzeba to znowu wprowadzić – zażądała kategorycznie jedna z pań.
- Nie wracajmy do czasów przymusu. Rodzic ma prawo skierować swoje dziecko tam, gdzie uważa to za właściwe. Wara burmistrzowi i wszystkim innym od tego! – oburzył się Paweł Okrasa.
Do meritum sprawy przywołał towarzystwo jeden z mieszkańców, którego słowa spotkały się z gromkimi owacjami.
- Panie burmistrzu, skoro rodzic ma prawo prowadzić dziecko, gdzie chce – niech prowadzi. My też mamy takie prawo. Niech pan nam zostawi naszą szkołę. Tutaj wszystko jest dobrze.
Radny miejski Tomasz Akulicz w swoim wystąpieniu powiedział mieszkańcom Sieńca to, co najbardziej chcieli usłyszeć – że nie podniesie ręki za likwidacją szkoły.
- Zawsze pan to powtarza: „Gmina Wieluń jest bogata bogactwem swoich mieszkańców" i w tej chwili każdą złotówkę pan przelicza – zwrócił się do burmistrza.
- Liczy pan, że 2 mln zł kosztuje gminę Wieluń utrzymanie szkoły w Sieńcu – przypomniał radny Akulicz i dodał, że nie wszystko można przeliczać na złotówki. Zaznaczył też, że szkoła to nie tylko placówka oświatowa, a burmistrz postawił radnych pod ścianą, przed faktem dokonanym.
- Panie burmistrzu, tak się po prostu nie robi. Takiej decyzji nie podejmuje się w ciągu tygodnia. (…) O tym trzeba było rozmawiać już wtedy, kiedy te problemy demograficzne się pojawiały – stwierdził Akulicz.
Radny domagał się też informacji: co dalej z budynkiem szkoły i kiedy rada musi podjąć ostateczną decyzję w sprawie?
Na spotkaniu było więcej przedstawicieli Rady Miejskiej. Prócz Akulicza, głos zabrali jeszcze Krzysztof Gagatek i Zbigniew Rybczyński. Ten ostatni mówił do zebranych przez kilkanaście minut. Podobnie jak przedmóca, stanął murem za szkołą w Sieńcu i bardzo mocno akcentował, że skoro burmistrz obiecał nie likwidować, to powinien słowa dotrzymać.
- Ja uważam, że szkoła nie może być przedmiotem handlu – mówił radny Zbigniew Rybczyński, odnosząc się do propozycji burmistrza, by ceną za pozostawienie szkoły było zaniechanie wszelkich inwestycji w Sieńcu i w Jodłowcu.
Zdaniem Rybczyńskiego, próba likwidacji szkoły w Sieńcu jest wynikiem złej polityki finansowej gminy, co doprowadziło do konieczności szukania oszczędności.
- Gmina jest pod coraz większą presją finansową. Jest już bardzo mocno zadłużona – oznajmił i przypomniał, że gdy Paweł Okrasa obejmował urząd burmistrza zadłużenie wynosiło ok. 22 mln zł, a teraz jest to ok. 60 milionów.
Gdy poseł Paweł Rychlik rozpoczął swoje wystąpienie pytaniem: „Czy chcecie, żeby szkoła w Sieńcu istniała?”, tłum odpowiedział krzycząc – tak! A na sali rozległy się gromkie brawa.
Jako poseł, Rychlik zadeklarował wszelką pomoc, wsparcie i interwencję w obronie szkoły w Sieńcu. Przypomniał też, że burmistrz w kampanii wyborczej wyraźnie obiecał, że szkoła nie zostanie zamknięta. Przytoczył łacińskie powiedzenie, którego burmistrz bardzo często używa - „pacta sunt servanda” (umów należy dotrzymywać – przyp. red.).
- Mówił pan to jak chciał pan galę z bandytami organizować, że się nie cofnie od tej organizacji, bo pan takie słowo dał. A mieszkańcom Sieńca pan obiecał i się pan cofa. To jest naprawdę bardzo smutne – mówił poseł Paweł Rychlik.
W swoim wystąpieniu parlamentarzysta zarzucił też burmistrzowi, że zmarnował czas, w którym mógł ubiegać się o duże pieniądze na różne inwestycje, w tym budowę sali gimnastycznej czy remont boiska w Sieńcu.
Nim usłyszał odpowiedź burmistrza, od razu stwierdził, że co by ten nie odpowiedział nie będzie wiarygodne.
Drugi z posłów Piotr Polak, choć z tej samej partii (PiS) był dużo bardziej łaskawy dla burmistrza. Ba, nawet go pochwalił, a na koniec powiedział wierszyk, cytując Wisławę Szymborską, patronkę szkoły w Sieńcu.
Na spotkaniu pojawiło się też wiele innych wątków. Dyskutowano m.in. o budowie centrum logistycznego Dino i jego ewentualnym wpływie na liczebność uczniów w sienieckiej podstawówce, o realizowanych w szkole projektach z dofinansowaniem, a także o prognozowanych oszczędnościach oraz warunkach pracy i nauki w małej szkole.
Burmistrz Paweł Okrasa zwrócił uwagę, że nauczyciel uczący w dwudziestoosobowej klasie w szkole w Wieluniu zarabia mniej niż nauczyciel, o tym samym stopniu awansu zawodowego i wymiarze etatu, pracujący z jednym dzieckiem w szkole w Sieńcu. Nauczyciel w Sieńcu dostaje jeszcze 10 procent wynagrodzenia zasadniczego jako dodatek wiejski.
Głos zabrali również uczniowie i absolwenci szkoły w Sieńcu, a właściwie odczytali emocjonalne listy w obronie swojej szkoły przed zamknięciem.
Spotkanie trwało dość długo i w pewnym momencie burmistrz zaproponował nawet, żeby już je zakończyć, bo zaraz zaczyna się mecz eliminacyjny mistrzostw świata w piłce nożnej, w którym polska reprezentacja zmierzy się z Holandią. Mieszkańcy odebrali to jako zniewagę.
Burmistrz Wielunia zaznaczył, że nie jest naiwny i spodziewał się obrony szkoły za wszelką cenę, a nie eleganckiej, bezkrytycznej rozmowy.
- Ale to jest ładny sposób. Gdyby było nieładnie, to byśmy burmistrza wynieśli stąd – dobiegł z sali głos mieszkańca.
- Grozi mi pan i to jest z pańskiej strony mało eleganckie – odparł Paweł Okrasa.
- Tak samo jak obietnice burmistrza – zripostował mieszkaniec.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze