Bożena Urzyńska od siedmiu lat pełni funkcje sołtysa. Przyznaje, że przez ten okres sporo się działo w Szynkielowie, zaczynając od remontu drogi powiatowej biegnącej przez centrum wioski po walkę o szkołę. Sołtysowanie traktuje jako służbę społeczeństwu, bez którego nie byłaby też możliwa żadna inicjatywa.
- Pewna grupa osób z wioski zaproponowała mi, żebym startowała w wyborach sołeckich, namówili mnie i wygrałam – wspomina Bożena Urzyńska.
- Chyba ktoś we mnie zauważył jakiś potencjał, za co bardzo dziękuję i tak już siódmy rok współpracujemy z mieszkańcami.
Okazuje się, że był to intensywny okres dla Szynkielowa. Jedną z największych i najważniejszych inwestycji była przebudowa dwu i pół kilometrowego odcinka drogi powiatowej razem z chodnikami, wjazdami do posesji i parkingiem naprzeciwko kościoła. Powstały dwie kolejne drogi, już gminne, na Kolonii Cisowa oraz Kolonii Stawek.
- Od dwóch lat nie mamy funduszu sołeckiego, a te pieniądze były naprawdę potrzebne dla każdej wioski. Sołtys z mieszkańcami mógł nimi rozporządzać na bieżące potrzeby. Dzięki tym środkom m. in. przez dwa lata były oczyszczane rowy melioracyjne, wspomagaliśmy bibliotekę w Szynkielowie, gminną, czy szkolną, a część funduszy przeznaczaliśmy też na szkołę i dla OSP. Powstała także siłownia zewnętrzna i altanka na terenie szkoły – wymienia sołtyska Szynkielowa.
Z pozyskanego grantu sołeckiego z województwa łódzkiego udało się natomiast wyremontować jedno z pomieszczeń budynku OSP i zaadaptowano je na świetlicę wiejską. W części została już wyposażona m. in. w krzesełka, czy meble pochodzące ze szkoły i od mieszkańców.
Tradycją za kadencji Urzyńskiej stały się już styczniowe spotkania opłatkowe (w tym roku przez pandemię się nie odbyło) dla osób starszych. Początkowo organizowane z myślą o ludziach samotnych starszych, ale było więcej chętnych uczestników. Kolejną okazją do integracji mieszkańców były ogniska, dwukrotnie przygotowane w maju po tradycyjnej mszy o urodzaje. Nie brakowało też festynów, które urządzała najpierw tutejsza szkoła, a ostatnio miejscowa straż. Społeczność jednoczyła także siły w pracy, m. in. w wykonywaniu witaczy i wieńca na wszelkie dożynki.
- Czuję się w Szynkielowie bardzo dobrze jako sołtys. Jestem można powiedzieć dowartościowana, bo czuję wsparcie moich mieszkańców i cokolwiek zadziało się na wsi to nie jest to tylko moja zasługa – przyznaje Urzyńska.
- Staram się słuchać tego, co mówią do mnie mieszkańcy i poznawać ich oczekiwania. Czasami trzeba poczekać na niektóre inwestycje, bo nie da się od razu wszystkiego zrobić. By jednak zrealizować cokolwiek, musi być współpraca i dobra wola zarówno wójta, jak i pracowników gminy, radnego powiatowego, z którym też nam się bardzo dobrze współpracuje, podobnie jak z radnymi gminnymi, sołeckimi. Zawsze chętny do pomocy jest także ksiądz proboszcz. Działamy też wspólnie z OSP oraz Stowarzyszeniem ,,Razem''. Jesteśmy takim społeczeństwem, że żyjemy w miarę spokojnie, ale w razie problemowych sytuacji reagujemy.
Najlepszym tego przykładem może być ubiegłoroczny protest dotyczący reorganizacji szkoły w Szynkielowie. Mieszkańcy wyraźnie sprzeciwili się przeniesieniu dzieci z klas IV-VIII do Konopnicy.
- Walczyliśmy wtedy o tą szkołę, żeby istniała, bo jest to serce wsi. Jesteśmy bardzo wdzięczni pani Sienawskiej, p.o. dyrektor, że była z nami i chciała prowadzić tą szkołę, mimo że ostatnimi czasy była to placówka z problemami. Mam nadzieję, że już nigdy nie pojawi się taki pomysł ani moment w naszym życiu, że ktoś będzie chciał nam zamknąć szkołę – podkreśla sołtyska.
- Nasze dzieci są dla nas najważniejsze i ich wykształcenie, wychowanie, bo bez nich nie ma przyszłości. Dlatego cieszę się z każdej osoby, która zostaje na wsi, bo zauważyliśmy już kilkanaście lat temu, że młodzież ucieka do miasta, co też jest zrozumiałe. Są jednak tacy, którzy wracają, więc cieszę się z każdego nowego domu i dziecka, które się rodzi.
Bożena zdradza, że w życiu prywatnym także nie narzeka na nudę. Jest mamą, żoną, prowadzi małe gospodarstwo, a w wolnych chwilach ceni sobie dobrą książkę i ciekawy film. Zaangażowała się w prace na rzecz społeczeństwa i nie ukrywa, że w planach jest jeszcze realizacja kolejnych zadań. Należą do nich doposażenie świetlicy, remont drogi przy kościele, naprawa płotu przy szkole, założenie kostki wokół ośrodka zdrowia, a kiedy tylko będzie możliwe powrót do spotkań integracyjnych.
- Sołtysowanie to swego rodzaju misja, staram się też w jakiś sposób służyć mojemu społeczeństwu i cały czas podkreślam, że czuję wsparcie mieszkańców. Ze wszystkimi jestem w stanie się dogadać, chociaż wiadomo, że poglądy mamy różne. Chciałabym rozwijać jednak naszą wioskę, tak jak ludzie będą tego chcieli – podkreśla przedstawicielka Szynkielowa.
- Sołtys powinien być otwarty na drugiego człowieka, cierpliwy, czasami też stanowczy, odpowiedzialny, sumienny i uczciwy. Podstawa to trzeba lubić drugiego człowieka, umieć porozmawiać i go wysłuchać. Odczuwam życzliwość swoich mieszkańców na każdym kroku, aczkolwiek jestem realistką i uważam, że jak był początek, musi być też koniec. Przychodzą młodzi ludzi do naszej wsi, którzy mogą już decydować i myśleć o rozwoju tej wioski, bo oni są w końcu naszą przyszłością.
Katarzyna Cieślik
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze