Reklama

Mała wioska, duże zaangażowanie

Marian Siwiaszczyk już ponad dekadę jest sołtysem. Przyznaje, że Krzętle to nieduża wieś, ale za to prężnie działająca. Za jego kadencji udało się m.in. zorganizować spotkanie integracyjne obecnych i byłych mieszkańców wioski. W pełnieniu społecznej funkcji Siwiaszczyk może liczyć na wsparcie żony Anny, która dokładnie zbadała historię Krzętel.

W historii powojennej Marian Siwiaszczyk jest 10. sołtysem Krzętel. 
- Zostałem wybrany w 2010 r., przy jednym głosie na innego kandydata, a pozostali zagłosowali na moją osobą. W kolejnych latach też miałem kontrkandydatów, ale już jednogłośnie wygrywałem – opowiada Siwiaszczyk, który wcześniej zasiadał też w radzie sołeckiej.
- Nie pragnąłem zostać sołtysem w tamtym czasie, ale w wyniku namowy współmieszkańców podjąłem się tej roli.
Krzętle obecnie zamieszkuje około 50 osób (we wcześniejszych latach wioska liczyła ponad 200 mieszkańców). W okresie letnim jest znacznie więcej ludzi - byli mieszkańcy odwiedzają wioskę, ale nie brakuje też pasjonatów jazdy konnej, którzy przyjeżdżają do szkółki na terenie Krzętel. 
- Krzętle to malutka wioska, ale prężna. Mieliśmy tutaj zakład pracy, który od czerwca ma ponownie ruszyć i to też będzie wielkim plusem dla wioski i miejscowego społeczeństwa, ze względu na nowe miejsca pracy. Wieś jest mała, ale zaangażowanie mieszkańców duże, współpraca z nimi jest bardzo dobra. Udało się nam zorganizować wiele imprez, uroczystości, uczestniczyliśmy także w różnych wydarzeniach gminnych. Okres pandemii jedynie bardzo ograniczył naszą aktywność – przyznaje sołtys.
W 2016 r. odbyło się historyczne spotkanie byłych i obecnych mieszkańców Krzętel. Wydarzenie miało związek z wydaną broszurą o historii wioski, którą opracowała żona Siwiaszczyka, Anna. Za oprawę graficzną odpowiadała natomiast ceniona ilustratorka Magdalena Kozieł – Nowak, której babcia pochodziła z Krzętel. Rok później zorganizowano Sołeckie Święto Ziemniaka. 
- Wcześniej wioska była bardzo podzielona, bo połowa wioski miała dywanik asfaltowy, a druga połowa drogę szutrową. W okresie roztopów część wioski miała więc utrudnione życie z przejazdem. Dzięki współpracy z urzędem gminy udało się zrobić asfalt przez całą wioskę - w 2013 r. wykonano dokończono ok. 1 km drogi. Przygotowaliśmy uroczystość z tej okazji, podziękowanie dla gminy i inwestorów za zrealizowaną inwestycję. Od tego czasu rozpoczęła się integracja mieszkańców – podkreśla Siwiaszczyk.
- Została też odnowiona droga dojazdowa do Chorzyny i po sześciu latach wciąż jest w bardzo dobrym stanie. Wydzielono pas dla rowerzystów, spacerowiczów, których sporo widać w okresie letnim.
Z inwestycji, które pozostają jeszcze do realizacji sołtys wymienia m.in. remont odcinka (założenie asfaltu) na styku gmin Osjakowa i Konopnicy. Kolejnym celem jest montaż lampy solarnej w jednym punkcie.
- Obiecane już mieliśmy kilka lat temu, że zostanie założone to światło na łuku, na zakręcie naszej drogi dla bezpieczeństwa i pożytku mieszkańców. Nie jest oświetlone to miejsce, bo linia energetyczna idzie całkiem w innym kierunku – mówi sołtys.
- Walczyłem mocno o zjazd z drogi, teraz krajowej 74, przy kościele w Chorzynie w kierunku Krzętel. Chciałem, żeby powstała taka wysepka, która ograniczałaby szybkość, szczególnie jadących samochodów od strony Wielunia i umożliwiła łatwe skręcanie w kierunku wioski. Tam jest naprawdę niebezpiecznie, gdy jedzie duży pojazd od Wielunia i drugi od Ruśca, a pomiędzy nimi stoi osobówka, która chce skręcić. Myślę, że to ważna rzecz, ale oddział GDDKiA w Łodzi nie jest na razie zainteresowany tym tematem. 
Mieszkańcy Krzętel zintegrowani są z sąsiednią wioską, Chorzyną, gdzie mają m.in. swoją parafię. Działa też tam KGW i OSP, której Siwiaszczyk od 20 lat jest prezesem, a już od 40 lat jej członkiem, z czego przez 35 lat zawsze zasiadał w zarządzie. Choć chciał w ubiegłorocznych wyborach przekazać pałeczkę, nie było jednak chętnych, więc pozostał jeszcze szefem straży. Uważa, że zmiana powinna też już zajść na stanowisku sołtysa i, by ktoś młodszy go zastąpił.  
Okazuje się jednak, że sołtysowanie w rodzinie Siwiaszczyka nie jest obce. Gospodarzami wiosek było też jego dwóch braci, jeden w gminie Błaszki, a drugi w Dębach Wolskich. Sołtysem był także jego szwagier, w gminie Płoty, w zachodniopomorskim. 
- Sołtysowanie to z jednej strony satysfakcja z pełnienia tej funkcji, a z drugiej staranie się, żeby komuś pomóc, wesprzeć w jakimś problemie. Kiedy zaczęła się pandemia, ludzie byli pozamykani, trzeba było jakoś do nich dotrzeć, wysłuchać przez telefon, wczuć się w ich sytuację. Mamy też starszych mieszkańców, więc trzeba było im pomóc w trudnych chwilach – zaznacza Siwiaszczyk.
- Sołtys nie powinien się obrażać na nikogo, powinien być życzliwy dla każdego, a jednocześnie starać się być aktywnym dla społeczeństwa, żeby była współpraca i jednoczyć mieszkańców. 
Na ogromne wsparcie w pełnieniu obowiązków sołtysa Marian może liczyć na żonę Annę, która planuje w niedalekiej przyszłości publikacje kolejnych dokumentów historycznych o Krzętlach. 
- Mam liczne grono wnuczków, ogródek, szefostwo w straży zabiera mi też bardzo dużo czasu, ale cieszę się tymi wszystkimi zajęciami, bo mam już taki charakter, że lubię być aktywny, pomagać i przebywać z ludźmi – podsumowuje sołtys. 
- Życzę teraz wszystkim pokoju i spokoju, bo to jest bardzo przykre dla tych ludzi, którzy uciekają ze swojej ojczyzny. 
 

Katarzyna Cieślik
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości