Reklama

Monika zbiera pieniądze na operację. Czasu zostało niewiele

Monika Kaleta choruje na nowotwór. W 2021 roku zdiagnozowano u niej raka mózgu III stopnia. Przeszła już jedną operację, ale za kilka dni czeka ją kolejna. Będzie też potrzebowała dodatkowych leków na rekonwalescencję po radioterapii i chemioterapii. Niestety, zabieg i koszty leczenia są bardzo drogie i Monika nie jest w stanie sama ich pokryć.

Jeszcze niedawno opowiadałaby nam jak bardzo jest szczęśliwa. Ma dopiero 40 lat. Jest nauczycielką języka polskiego dla obcokrajowców, uczy również medytacji. Mieszka na Śląsku, ale jej drugim domem jest Łaszew w gminie Wierzchlas – spokojne, ustronne miejsce do życia, gdzie zawsze mogła się wewnętrznie wyciszyć. Bardzo często przebywała tu u swojej ukochanej babci. Zna każdy łaszewski zakątek, każda dróżka i ścieżynka są jej bliskie.

Reklama

- Dziewczyna naprawdę super, taka do rany przyłóż – mówi jej kuzynka Sandra z Wielgiego, w gminie Ostrówek. - Bardzo dbała o siebie i starała się zdrowo odżywiać. Zawsze chciała mieć swoją własną opinię na dany temat, dlatego nawet telewizji nie oglądała.

Jej poukładane, spokojne życie, jakiego zawsze pragnęła, rozsypało się w październiku 2021 r., gdy dowiedziała się, że ma raka mózgu III stopnia – glejaka typu skąpodrzewiak. W lutym następnego roku poddała się operacji w stanie przytomności w Klinice Neurochirurgii Centralnego Szpitala Klinicznego w Warszawie.

Reklama

- Jestem bardzo za tę operację wdzięczna i za moje dochodzenie do siebie, które zajęło dużo czasu i nie było łatwe – pisze Monika Kaleta na portalu zbiórki charytatywnej siepomaga.pl.

Choć tą straszliwą i podstępną chorobą była bardzo osłabiona, to ani na chwilę nie rezygnowała z dalszej walki o swoje zdrowie i życie, i szukała pomocy w różnych innych sposobach leczenia. Były to m. in. terapia czaszkowo – krzyżowa, medycyna funkcjonalna, suplementy, zioła, specjalna dieta, tradycyjna medycyna chińska. Niestety, wszystkie okazały się nieskuteczne w zatrzymaniu postępu raka. Dlatego teraz konieczne jest zrobienie kolejnej operacji. Jej przeprowadzenia podjął się prywatny szpital w Kluczborku. Ale koszt zabiegu jest tak wysoki, że Monika nie jest w stanie sama jego pokryć, tym bardziej że już dawno skończyły się jej oszczędności.

Reklama

- Dlatego teraz z wielkim bólem w sercu zwracam się do Ciebie i proszę o pomoc – pisze 40-letnia tyszanka z łaszewskimi korzeniami. - Tak mi trudno to napisać, bo zawsze wierzyłam w to, że mogę się wyleczyć alternatywnymi sposobami, tymczasem to nie było możliwe. Dlatego teraz zbieram pieniądze na kolejną operację i rekonwalescencję po radioterapii i chemioterapii. Tym razem operacja będzie przeprowadzona w prywatnym szpitalu w Kluczborku. Chcę w tym miejscu z całego serca Wam podziękować za Wasze dotychczasowe wsparcie, które dało mi poczucie bezpieczeństwa, wspierało mój dobrostan i pozwalało mi utrzymać się w dobrej formie psychofizycznej. Nawet jeżeli rak nadal się rozwija, to ja czuję się w miarę dobrze, co nie byłoby możliwe bez Waszego wsparcia.

Trudna i skomplikowana operacja zaplanowana jest na 7 sierpnia, ale suma do zebrania blisko 215 tysięcy złotych – dla Moniki astronomiczna – potrzebna na już. Dlatego każdy kto chce pomóc kobiecie, może przekazać dowolną darowiznę na https://www.siepomaga.pl/monika-kaleta. W serwisie tym trwa aktualnie zbiórka pieniędzy na ten cel. Ale można również przekazać 1,5 procenta z podatku (nr KRS: 0000396361, cel szczegółowy: 0169946 Monika). Można też jej pomóc, wysyłając sms na numer 75365 o treści: 0169946.

Reklama

- Mam nadzieję, że spotkamy się kiedyś i będę mogła podziękować Ci z całego serca za leczenie – Monika wierzy, że są jeszcze ludzie dobrej woli, którym na niej zależy. - Chciałabym już być wtedy zdrowa, móc powrócić do nauki medytacji i cieszyć się życiem.

 

 

 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości