Piknik motoryzacyjny MOTO FEST Pajęczno świetnie wpisał się w tegoroczne dni miasta. Starym mercedesem paradował ulicami miasta zastępca burmistrza Adam Stachera, ale do takiego widoku mieszkańcy zdążyli przywyknąć, bo urzędnik jest pasjonatem dawnej motoryzacji. Co innego jego szef, sam burmistrz Pajęczna Piotr Mielczarek, który wsiadł na skuter i przejechał razem z uczestnikami pikniku ulicami miasta. Zrobił tym występem duże wrażenie...
Imprezę zainicjował właśnie zastępca burmistrza Pajęczna Adam Stachera, który od lat nie ukrywa swojej miłości do starych mercedesów, a ma ich już trzy sztuki w garażu. Czasem przyjeżdża mercem do pracy, parkując wóz pod pajęczańskim ratuszem. Innym razem przejedzie się do Kamyka pod Częstochową na lody. Zdarza się, że swoim wysłużonym wozem zawozi młodą parę do ołtarza...
- Pajęczno ma szczęście do koni. Mamy wystawy koni, ale są i konie motoryzacyjne - śmieje się Adam Stachera.
- Lubię starą motoryzację, a że na terenie naszego powiatu jest jej wielu miłośników, to dlaczego tego nie pokazać - ciągnie wątek, zaznaczając że to pasja łącząca ludzi.
Tym razem Stachera przyjechał na piknik mercedesem wyprodukowanym w 1966 roku, pierwszą klasą F mercedesa, pojemność 2,5 litra - dodaje.
Nie wiadomo ile merc Stachery przejechał już kilometrów, ale pewne jest, że licznik przekręcił się już kilka razy, choć jest już na wysłużonej emeryturze, stoi głównie w garażu i jeździ głownie na tego typu zloty.
Adam Stachera ma jeszcze dwa inne mercedesy. Mercedesa W 115, 2-ltrowy w dieslu, rówieśnik wiceburmistrza, czyli z 1973 r. Drugi to youngtimer, mercedes klasy S, W 140 cupe, z dużym 5-litrowym silnikiem.
Zastępca burmistrza Wielunia poświęca sporo czasu swoim starym samochodom. Czasem nawet sam naprawi jakąś drobną usterkę.
A w sobotnim (1 lipca) pikniku motoryzacyjnym, czynnie uczestniczył także sam szef pajęczańskiego ratusza Piotr Mielczarek.
- Motorower, którym przyjechałem to niestety nie moja maszyna, ale nie ukrywam, że lubię motoryzację - zdradza reporterowi "Kulis ..." Piotr Mielczarek, burmistrz Pajęczna.
- To miejski skuter, włoskiej klasy, ale przejażdżka nim jest bardzo przyjemna. Nowa maszyna, da się rozpędzić, trzeba uważać, bo to już nie jest ten komarek, którym w latach 80-tych się jeździło - wspomina.
Mielczarek opowiada jak majstrował przy komarku dziadka, a często okazywało się, że dłużej go naprawiał niż jeździł.
- Dwie godziny majstrowania i 20 minut jazdy - dodaje z uśmiechem.
Na imprezie pojawił się nawet wóz strażacki. Druhowie z OSP w Siedlcu przyjechali żukiem z 1983 roku.
- Przebieg ma bardzo mały, bo 18 202 km. Wysłużony wóz, który jeździł w trzech jednostkach - opowiada Marek Wierzbicki, prezes OSP w Siedlcu.
- Odpala, wszystko chodzi, przeszedł przegląd - akcentuje szef siedleckiej straży.
Zainteresowanych odsyłamy do działu ogłoszenia drobne, gdzie w kategorii motoryzacja znajdziecie ogłoszenie o sprzedaży żuka wraz z numerem kontaktowym.
Krzysztof Cybulski z Działoszyna przyjechał na piknik trabancikiem z 1990 roku, o stan licznika nie wypada już pytać...
- Mam go już prawie 10 lat. Dzieci i żona lubią jeździć nim razem ze mną. Mamy oczywiście inne samochody, bo senior już swoje wyjeździł - żartuje.
- Prawie się nie psuje, a jak się zdarza to da się jeszcze znaleźć części do tego autka - zaznacza Krzysztof Cybulski i zaznacza, że nie sprzeda samochodu, prędzej da któremuś z dzieci na 18-te urodziny.
Z Bełchatowa do Pajęczna przyjechał swoją zastawą 750 Artur Siarkowski. Jest założycielem klubu Automaniacy Klasyków. Pasjonat motoryzacji zabrał ze sobą także sporo rzeczy z lat 60-tych, 70-tych i 80-tych. Ma kilka starych samochodów, kilkanaście zabytkowych rowerów i masę staroci z PRL-u. Aby wszystko pomieścić musiał przerobić stodołę na wielki garaż.
- Moje wozy nie są na sprzedaż. Absolutnie, za żadne pieniądze - zaznacza kończąc rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Super zdjęcia
Super zdjęcia