Reklama

Najlepszy z dziesięciu

Niejednokrotnie wspólnie z bratem oglądał „Jeden z dziesięciu” i odpowiadali na pytania razem z uczestnikami. Michał Packi postanowił w końcu osobiście spróbować swoich sił w telewizyjnym teleturnieju. Miał przede wszystkim nie odpaść w pierwszej rundzie, a dotarł do finału odcinka i w nim zwyciężył.

Zgłoszenie do programu „Jeden z dziesięciu” wysłał w 2019 r., ale pomysł udziału w teleturnieju zrodził się dużo wcześniej.
- Bardzo często oglądaliśmy ,,Jeden z dziesięciu’’ z bratem i rywalizowaliśmy między sobą, na zmianę odpowiadając na pytania razem z uczestnikami – wspomina Michał Packi.
- Odpowiedzi były dobre, dlatego głównie z tego powodu zdecydowałem się wystartować. Wspólnie z bratem wysłaliśmy zgłoszenia z myślą o eliminacjach w Poznaniu, bo tam mieliśmy najbliżej z Wrocławia. Kiedy zaproponowali nam eliminacje w Warszawie, brat zrezygnował, a ja zdecydowałem się na wyjazd.   

Eliminacje przeszedł w lutym 2020 r., a zaproszenie na nagranie otrzymał w lipcu. Z powodów osobistych nie mógł się wstawić. Udało się jednak przełożyć występ na kolejną serię i nagranie odbyło się w połowie lutego 2021 r. Odcinek z jego udziałem został natomiast wyemitowany 30 marca (odc. 8 serii 124 jest dostępny na YouTube).

Reklama

- Nie zakładałem jakiegoś podstawowego celu, bo w tym programie jest zbyt dużo zmiennych.     Nie wiadomo na jakie pytania się trafi i może być tak, że dopisze szczęście, a można dostać pytanie zupełnie z nieswojej dziedziny, na które nie jest się w stanie w ciągu trzech sekund wymyślić odpowiedzi – przyznaje wielunianin.
- W trakcie przygotowań, kiedy oglądałem wcześniejsze odcinki, w pierwszej rundzie, z reguły poziom łatwiejszy niż kolejne etapy, zazwyczaj dobrze odpowiadałem na 18, 19 z 20 pytań. Mogło się więc trafić, że akurat dwie błędne odpowiedzi wypadłyby w tym odcinku i tego się najbardziej obawiałem. Trochę byłby wstyd przed bratem (dwa lata starszym), który powtarzał, żeby tylko nie odpaść w pierwszej rundzie.

Sytuacja była nieco stresująca, bo w pierwszej puli pytań zawodnicy tuż przed nim na stanowiskach 3 i 4 (Michał wylosował miejsce nr 5) udzielili błędnych odpowiedzi. Packi obawiał się, że siłą rozpędu też może się pomylić. Na szczęście udało się poprawnie odpowiedzieć i już było wiadomo, że na pewno awansuje do drugiej rundy.

Reklama

- Piąte stanowisko okazało się bardzo dobrym losowaniem, bo przez dłuższy czas, zwłaszcza na początku drugiej rundy, konkurenci nie wyznaczali mnie. Dosyć szybko za to dostałem pytanie, na które udzieliłem błędnej odpowiedzi i w tym momencie nagranie zostało wstrzymane – opowiada.
- Po każdej odpowiedzi przysługuje prawo wyjaśnienia wątpliwości, ale trzeba to zrobić na bieżąco, bo nie ma powrotu do wcześniejszych pytań.  Dostałem pytanie dotyczące wyspy należącej do Norwegii i, na którym morzu się ona znajduje. Udzieliłem odpowiedzi, że na Arktycznym, a prawidłowo powinno być na     Morzu Barentsa, które jest częścią Oceanu Arktycznego. Prowadzący Tadeusz Sznuk wyjaśniał mi powody nieuznania tej odpowiedzi, która była dyskusyjna. Od pewnego czasu geografowie uznali, że Morze Arktyczne to ocean, a nie morze, mimo że przez wiele lat uczono, że są trzy oceany, obecnie przyjmuje się cztery, czasem pięć. Podjęliśmy ten temat przez parę minut, ale ostatecznie nie została uznana moja odpowiedź.

Jedna szansa została mu po pytaniu o liczbę kamieni w domino. Michał przyznaje, że 20 lat wcześniej, kiedy był dzieckiem i układał domino, to znałby odpowiedź, a w pośpiechu nie doliczył się wszystkich.

Reklama

- Miałem również problemy z pytaniem dotyczącym rocznicy małżeńskiej. Wykorzystałem trochę więcej czasu niż przy pozostałych, ale ostatecznie udało się poprawnie odpowiedzieć, że srebrna rocznica to 25 lat małżeństwa mimo, że pierwsza myśl była inna – zdradza 30-latek.
- Poza tymi błędnymi i strzałem w pytanie o rocznicę, pozostałe pytania nie sprawiły mi problemu. Ciekawe było też to, którego kraju symbolem jest por i żonkil i miałem trzy odpowiedzi do wyboru. Tak się złożyło, że akurat dzień wcześniej czytałem na ten temat.

W nagraniu z udziałem Michała nie brakowało doświadczonych już uczestników, którzy ponownie występowali w „Jeden z dziesięciu”. To jednak Wielunianin wspólnie z młodym analitykiem danych z Poznania oraz emerytowanym górnikiem z Bełchatowa dotarł do finału odcinka i zwyciężył z 51 punktami na koncie.

Reklama

- Jechałem z takim założeniem, że pierwsza trójka mnie usatysfakcjonuje i udało się to spełnić. Chociaż na wygranie nie liczyłem, bo nieraz trafiają się zawodnicy z tak olbrzymią wiedzą, że trudno jest z nimi rywalizować – podkreśla Packi.
- Jak to się często w sporcie mówi, że szanse matematyczne na Wielki Finał jeszcze są, ale realnie nie ma takiej możliwości. W skład każdej serii wchodzi 20 odcinków, a to był ósmy. Do finału awansuje 10 najlepszych osób i z reguły trzeba przekroczyć 100 punktów. Udział w teleturnieju potraktowałem przede wszystkim jako zabawę, bo wiadomo przed telewizorem jest zupełnie inaczej odpowiadać niż kiedy zapalają się światła, kamery, obok są rywale i bardzo mało czasu (trzy sekundy) na odpowiedź.

Michał wygrał m.in. 5 tys. zł i pobyt w luksusowym hotelu. Teraz przez cztery lata nie może ponownie wystąpić w „Jeden z dziesięciu”, ale nie wyklucza, że po tej obowiązkowej przerwie wystartuje jeszcze raz. O udziale w innych teleturniejach na razie nie myślał.
Packi pochodzi z Wielunia, ale obecnie mieszka i pracuje we Wrocławiu. Jest asystentem projektanta w biurze drogowym, w którym zajmuje się projektami dróg wojewódzkich na terenie Dolnego Śląska, ale ostatnio też coraz częściej poza województwem. Interesuje się głównie sportem. Gra amatorsko w tenisa i biega w różnych zawodach. W teleturnieju trafił na jedno pytanie ze sportu, odnośnie wysokości obręczy w koszykówce i oczywiście udzielił poprawnej odpowiedzi.
 
- Wymagana wiedza w tym teleturnieju niekoniecznie jest jakąś szczegółową. Gdy pytania w danej dziedzinie są stricte bardzo szczegółowe, to zazwyczaj jest możliwość wyboru. Przygotowując się do teleturnieju, głównie oglądałem wcześniejsze odcinki. Trzeba też kojarzyć fakty i być na bieżąco z sytuacją, jaka panuje na świecie, bo często pytają także o zagadnienia polityczne, nie tylko w Europie, ale i na świecie i tyle wystarczy – podsumowuje skromnie zwycięzca odcinka jednego z najtrudniejszych teleturniejów w Polsce.

Reklama


Katarzyna Cieślik
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości