W przeddzień tłustego czwartku członkinie Koła Gospodyń Wiejskich „Pichliczanki” od samego rana smażyły pączki. Powstało prawie 600 sztuk.
Istniejące od sześciu lat KGW, założone z inicjatywy Anny Grabowskiej, po raz czwarty podjęło wyzwanie smażenia pączków. Zamówienia spływały nie tylko od osób prywatnych, lecz także od okolicznych firm.
Stowarzyszenie podtrzymuje tradycję, smażąc te wypieki korzysta z "babcinego" przepisu. Dlatego co roku jest na nie duże zapotrzebowanie, opowiada przewodnicząca koła, Anna Grabowska, pokazując pudełka z pączkami:
- Nasze pączki cieszą się dużą popularnością i z roku na rok robimy ich coraz więcej. Pięknie zapakowane w kartoniki były dzisiaj odbierane przez mieszkańców Pichlic i okolic – mówi pichliczanka.
W kuchni atmosfera była naprawdę gorąca, nie tylko za sprawą rozgrzanego oleju. Przyczyniły się do tego członkinie koła, które własnoręcznie wyrabiały ciasto drożdżowe. W radosnej i przyjaznej, miłej atmosferze panie toczyły z niego kulki, aby wypieki były kształtne i wyrośnięte.
Smażąca ostatnią porcję Halina Galińska z Pichlic zachęcała, aby przystępować do koła:
- Trzeba przyjść do naszego koła i się wdrożyć, aby piec takie ilości pączków. Poza tym jest u nas miło, przyjaźnie i dużo się dzieje – mówi kolejna członkini stowarzyszenia Halina Galińska.
Taka ilość pączków wymagała odpowiedniej proporcji składników, wśród których znalazło się: 2O kg mąki, 100 jajek, 10 litrów mleka, 20 opakowań drożdży, 20 kostek masła, 20 opakowań cukru waniliowego, 20 litrów oleju i 16 pudełek marmolady.
Tłusty czwartek rządzi się swoimi prawami, dlatego raz do roku można sobie pozwolić na słodkie szaleństwo. Tego samego zdania są panie z Koła Gospodyń Wiejskich „Pichliczanki”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze