W głowie Rafała Draba, burmistrza Działoszyna, ponad dwa lata temu narodził się plan przemeblowania gminnej oświaty. Miało być jedno przedszkole (w budynku po SP nr 2), jeden żłobek (w budynku po przedszkolu) i jedna szkoła podstawowa (w budynku po gimnazjum). Wszystko poszło niemal gładko. Na drodze stanęło kilkunastu rodziców dzieci SP nr 1, którzy nie zgodzili się, aby ich pociechy uczyły się gdzie indziej. W efekcie dla 18 uczniów ogrzewa się cały budynek przy ul. Zamkowej. A Burmistrz już oczyma wyobraźni przeznaczał go na inne cele. Ostatnio, jak dowiadujemy się w działoszyńskim ratuszu, prowadzi negocjacje z policjantami.
Komenda Powiatowa Policji w Pajęcznie na razie wynajmuje budynek należący do Starostwa Powiatowego. Jednak, jak można zaobserwować w trakcie debat na sesjach powiatowych, goszczenie policjantów staje się dla nich coraz bardziej uciążliwe. Ci mieli budować nowoczesny posterunek i gdyby wszystko poszło zgodnie z założeniami, funkcjonariusze rezydowaliby już w nowym komisariacie. Niestety nie poszło…
Policjantów gotów jest przytulić u siebie burmistrz Działoszyna, Rafał Drab. Trwają rozmowy w sprawie przeniesienia siedziby Komendy Powiatowej Policji w Pajęcznie do budynku Szkoły Podstawowej. Jak potwierdzają urzędnicy działoszyńskiego ratusza, przekazano już policjantom dane techniczne obiektu wraz z niezbędnymi informacjami. Drab uważa, że budynek szkoły poprawiłby warunki lokalowe pajęczańskiej komendy. Sądzi, że dzięki przenosinom, poprawiłoby się bezpieczeństwo w samej gminie Działoszyn. Samorządowcy zwracają uwagę, że na terenie gminy swoją siedzibę ma już Powiatowy Zarząd Dróg i nic nie stoi na przeszkodzie, aby umiejscowiono tu kolejną instytucję.
Włodarz Działoszyna, znany z zamiłowania do oszczędności i maksymalizowania potencjału zarówno ludzkiego, jak i budynków, jest niepocieszony kwotami, jakie teraz idą, na utrzymanie budynku Szkoły Podstawowej nr 1 im. Janusza Korczaka. W tym momencie uczy się tam mniej niż 20 osób. Klasa pierwsza ma tylko jednego ucznia. Drab chce likwidacji placówki, ale twarde veto usłyszał od garstki rodziców. Tymczasem samo utrzymanie budynku przez rok, to niespełna 128 tys. zł. Ponad 1,2 mln zł pochłaniają pensje personelu. Z kolei subwencja oświatowa na 18 uczniów to niespełna 150 tys. zł. Urzędnicy uważają, że gdyby szkołę, tak jak chce Drab, udało się zlikwidować, to wydatki na utrzymanie budynku i wynagrodzenia wyniosłyby okrągłe… zero złotych. Czy jednak jest na to szansa? Ponad rok trwały orzeczenia kolejnych instancji, najpierw kuratora, następnie ministra edukacji i sądu administracyjnego, które po kolei gmina przegrywała. Kolejne organy wytykały samorządowcom, że nie kierują się dobrem dzieci, a tylko aspektem ekonomicznym. Po tym, jak Działoszyn przegrał sprawę w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, postanowił nie składać apelacji. Nie znaczy to, że samorządowcy się poddali. Drab od dwóch lat zarzeka się, że szkołę zamknie. 19 lutego rada gminy po raz drugi podjęła uchwałę intencyjną o zamknięciu placówki. I tym razem jednak nie zyskali aprobaty kuratora. Niespełna rok temu tę funkcję objęła inna osoba niż dotychczas, ale polityka kuratorium zmianie nie uległa.
- Takich przypadków w województwie jest kilka, kilkanaście, Działoszyn jest jednym z nich. Nasza filozofia, filozofia formacji rządzącej, polega na tym, że raczej szkół się nie likwiduje – mówił zimą Łódzki Kurator Oświaty, Waldemar Flajszer, w odpowiedzi na pytania dziennikarki „Kulis…”.
- Próba likwidacji Szkoły Podstawowej nr 1 w Działoszynie budzi liczne kontrowersje. Jest to najstarsza szkoła w Działoszynie, działająca od początku XX w, mająca licznych absolwentów, w tym ja jestem tym absolwentem. Burmistrz Działoszyna również jest jej absolwentem – przypominał z kolei Cezary Mostowski, dyrektor sieradzkiej delegatury ŁKO.
- I przyszedł taki okres, że mamy pewne warunki demograficzne, które spowodowały, że Szkoła Podstawowa nr 1 w Działoszynie ma mniejszą liczbę dzieci, ale mimo wszystko jest to liczba, która pozwala na jej funkcjonowanie. Ponadto szkoła ma liczne osiągniecia. Jest tam sporo olimpijczyków, również laureatów konkursów – podkreślał. Nic więc dziwnego, że po raz drugi uchwała intencyjna o likwidacji placówki nie zyskała aprobaty radnych.
Podobnie jak rok wcześniej, radni zgodzili się, aby burmistrz złożył zażalenie na decyzję kuratora. Teraz sprawę ma zbadać minister edukacji. Ostatnio po prostu powtórzył argumentację za kuratorem.
Według władz oświatowych szkoła przy ul. Zamkowej ma potencjał, którego samorządowcy nie chcą wykorzystywać, na dodatek zarzucają urzędnikom z Działoszyna politykę rekrutacji, która w gorszej pozycji stawia „jedynkę”. W jej okręgu jest więcej dzieci, niż w okręgu SP nr 2.
- Kolejny raz próbujemy zlikwidować tę placówkę – nie ukrywa Drab.
- W pierwszej klasie jest tylko jedno dziecko. W innych klasach po dwoje, po troje. Moja prywatna opinia jest taka, że to dziecko mając taką indywidualną naukę, z jednej strony komfortową, nie rozwija się jednak w wymiarze społecznym. Te pierwsze lata są bardzo ważne. Jeśli rodzice kierują się tylko tym, aby zrobić mi na przekór, krzywdzą przy okazji swoje dzieci, nie moje – podkreślał.
- W tej nowej placówce grupy nie są liczne, sale dydaktyczne są przygotowane do prowadzenia lekcji. Jest świetne zaplecze sportowe i gastronomiczne. Jeśli chodzi o stołówkę i kuchnię, to jest wszystko na bardzo dobrym poziomie. W dodatku budynek po gimnazjum znajduje się kilkaset metrów od „jedynki”. Tu nie chodzi o to, że np. dzieci musiałyby gdzieś dalej dojeżdżać. Przyznaję, że nie rozumiem postawy rodziców – kończy.
Do sprawy zarówno likwidowanej szkoły, jak i planów urządzenia w budynku posterunku, będziemy jeszcze wracać na naszych łamach.
Magdalena Lizurej
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze