Poniedziałkowe popołudnie 14 września w Mokrsku upłynęło na wspólnym gotowaniu. Uczestniczki kolejnych warsztatów kulinarnych tym razem wzięły na tapet tradycyjne prażuchy ziemniaczane, suto okraszone kiełbasą, boczkiem i cebulą.
Kolejne warsztaty kulinarne w Gminnej Bibliotece Publicznej w Mokrsku z cyklu „Dziedzictwo w rękach kobiet” za nami. Dziewczęta pod czujnym okiem szefowej kuchni Elżbiety Wyrembak, sołtys wsi Mokrsko Pierwsze, gotowały już zupę „nic”, a teraz nadszedł czas na drugie danie. W planach jest jeszcze tradycyjna sałatka jarzynowa i słodkie jeżyki z ryżu preparowanego.
- Cały domowy obiad, łącznie z deserem, mamy gotowy – śmieje się Joanna Bednarek z biblioteki w Mokrsku.
Tym razem w roli kulinarnego bohatera występują prażuchy ziemniaczane z omastą. Noże idą w ruch. Dziewczyny obierają, siekają i kroją aż miło i chociaż cebula doprowadza do płaczu, to humory dopisują, a wyciskacz łez migiem ląduje w garnku razem z kiełbasą i boczkiem.
- Dziewczyny trochę popłakały, ale to nic. Oczka się umyły i będą zdrowe – energicznie oznajmia Elżbieta Wyrembak.
Przed młodymi kucharkami stoi kolejne wyzwanie. Ugotowane ziemniaki trzeba wymieszać z mąką i należycie ubić. Nie taka prosta sprawa, wymagająca niezłej krzepy. Dziewczyny jednak dają radę i temu zadaniu.
- Bardzo mi się podobają te warsztaty. Lubię gotowanie i w domu pomagam mamie – mówi z uśmiechem Martyna Madziara z Mokrska, młoda adeptka kulinarnej sztuki.
Oprócz gotowania na uczestniczki czeka dodatkowa atrakcja: konkurs na najdłuższą obierkę z ziemniaka. Emocji nie brakuje, każda z dziewcząt chce wygrać, bo do zgarnięcia jest tajemnicza niespodzianka pani Eli. Ostatecznie, zwycięstwo przypada ex aequo 4-letniej Nikoli i 12-letniej Karolinie. Ich obierki mają oszałamiającą długość 23 centymetrów. W nagrodę dziewczęta otrzymują… marchewkę do obrania, żeby nie wyszły z wprawy. A na końcu wszystkie zawodniczki zostają obdarowane drobnymi upominkami i długopisami.
Nadchodzi niecierpliwie oczekiwany moment konsumpcji własnego dzieła. Szefowa Elżbieta rządzi i dzieli, na talerzach lądują prażuchy, sztućce idą w ruch, a po zadowolonych buziach spływa omasta i kefir.
- Jakie to dobre! Będzie dokładka? – woła po pierwszym kęsie Karolina Szczepańska, dając mokrskim prażuchom najlepszą recenzję z możliwych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze